- Chcemy, aby różnica między zasięgiem infrastruktury naszych firm, a udziałem w
rynku była mniejsza - powiedziała Ewa Don--Siemion, wiceprezes Netii. Obszary koncesyjne Netii, Dialogu i spółek z grupy Elektrimu Telekomunikacja obejmują ponad 50% populacji naszego kraju. Tymczasem udział trzech spółek w ogólnej liczbie abonentów telefonii stacjonarnej nie przekracza 5%. Samo porozumienie nie zawiera konkretów. "W celu realizacji współpracy operatorzy będą zawierać odrębne umowy szczegółowe" - czytamy w komunikacie. Z deklaracji złożonych podczas wczorajszej konferencji prasowej wynika, że firmy zainteresowane są między innymi wzajemnym wykorzystaniem posiadanej sieci telekomunikacyjnej.
Jednym z pilnych problemów, na który zwrócili uwagę operatorzy, jest brak zasad działania rynku po liberalizacji połączeń międzynarodowych, która ma nastąpić na początku przyszłego roku. - Nie znany jest, na przykład, sposób wybierania operatora w połączeniach międzynarodowych - wyjaśnił Wojciech Chałka z Netii.
Kolejną sprawą, którą chcą załatwić operatorzy, jest odroczenie terminów spłaty rat koncesyjnych. Łączne zobowiązania alternatywnych wobec TP SA firm telekomunikacyjnych wynoszą obecnie ok. 400 mln euro.
Kjell Ove Bloom, pełniący obowiązki prezesa Netii, zapowiedział wczoraj, że spółki zamierzają wystąpić do sądu przeciwko operatorom sieci komórkowych. Chodzi tu o fakt, że pobierają oni od firm telefonii stacjonarnej wyższe opłaty w rozliczeniach międzyoperatorskich, niż wynoszą koszty, które ponoszą klienci biznesowi sieci komórkowych korzystający z bramek GSM (urządzenie pozwalające na połączenie z telefonów w firmach z "komórkami" z pominięciem sieci stacjonarnej). - Powszechna w biznesie jest zasada, że im więcej produktu danej firmy się kupuje, tym większy rabat można uzyskać. Tymczasem operatorzy komórkowi zasady tej nie przestrzegają - powiedział Kjell Ove Bloom.