Na wczorajszej sesji na papierach PIA znów dominowała strona podażowa. Obroty były, jak na tę spółkę, bardzo wysokie - właściciela zmieniło ponad 380 tys. papierów. Efektem dużej podaży był spadek kursu - tym razem o 25% - i kolejne historyczne minimum notowań akcji firmy na poziomie 48 groszy.
Wytłumaczenie środowego spadku jest praktycznie jedno - zajęcie gwarancji dobrego wykonania umowy przez TP SA, o czym Piasecki poinformował we wtorek wieczorem. Jak tłumaczy Witold Rataj, rzecznik prasowy TP SA, do poniedziałku kielecka firma nie przedstawiła dokumentów uwiarygadniających kolejne przesunięcie terminu oddania do użytku biurowca przy ul. Twardej w Warszawie. - Nie możemy się zgodzić na przesunięcie terminu, jeśli nie będziemy mieli gwarancji zrealizowania umowy - mówi.
Rzecznik firmy telekomunikacyjnej zapewnił jednak, że obie strony będą nadal negocjować. TP SA zależy na szybkim oddaniu do użytku biurowca, a roboty wykończeniowe łatwiej jest prowadzić firmie, która od początku budowała obiekt. Zdaniem W. Rataja, za wcześnie jest wyrokować, czy nastąpi zmiana wykonawcy.
Analitycy uważają natomiast, że Piasecki może mieć duże kłopoty z dokończeniem budowy. - Zasadniczym pytaniem jest, czy firma ma odpowiednie środki. A w tej chwili wygląda na to, że nie. Dlatego obawiam się, że nie uda jej się odzyskać gwarancji - mówi Rafał Jankowski z CDM Pekao SA.