Akcje LPP, spółki zajmującej się sprzedażą produkowanej na własne zlecenie odzieży, zadebiutowały na giełdzie w połowie maja ub.r. Kurs debiutu odpowiadał cenie emisyjnej nowych walorów i wyniósł 48 zł.
LPP była w ub. roku wyjątkiem na rynku - jako jednej z nielicznych spółek udało się jej bez problemu uplasować nową emisję (sprzedała 300 tys. papierów na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy"). Wyróżniało ją również to, że papiery systematycznie zyskiwały na wartości. W rok po debiucie kurs przedsiębiorstwa sięgał 116 zł (historyczne maksimum). Teraz spadł do 90 zł.
Na wzrostach z ostatnich miesięcy nie mogli zarobić inwestorzy, którzy chcieli kupić akcje na GPW - płynność papierów firmy była wyjątkowo niska. W ostatnim czasie nieco wzrosła - średnio z kilkudziesięciu do kilkuset akcji na sesję. Wyjątkowa była wczorajsza sesja - obroty raptownie skoczyły w górę, do rekordowego poziomu ponad 3,25 mln zł.
- Warto jednak zwrócić uwagę na kilka dużych transakcji. Pojawiła się plotka, że jeden z funduszy inwestycyjnych sprzedawał akcje spółki, aby pozyskać gotówkę na umarzanie jednostek - twierdzi jeden z analityków. - Taki scenariusz wydaje mi się bardzo mało prawdopodobny. Fundusze mają bardziej płynne instrumenty, których sprzedaż zapewnia szybkie pozyskanie pieniędzy. Musiałyby być naprawdę w dużej potrzebie, aby pozbywać się akcji LPP. Sądzę, że kilka wczorajszych dużych transakcji było umówionych. Niekoniecznie stawiałbym na OFE. Nie tylko one kupowały papiery w ofercie. Skok obrotów nie spowodował praktycznie żadnej zmiany notowań, a więc podaż spotkała się zapewne z oczekującym popytem. Prawdopodobnie akcjami wymieniały się instytucje, tym bardziej że one dominowały po stronie popytu w ofercie publicznej. Sprzedający może się obawiać dalszego spadku kursu ze względu na bardzo niekorzystną sytuację na giełdzie i postanowił zrealizować zyski już teraz. Odbierający akcje może z kolei liczyć, że po korekcie papiery znowu zaczną dynamicznie rosnąć, zwłaszcza że spółka ma się dobrze - twierdzi jeden z zarządzających OFE.
Jeśli wzrost obrotów to efekt umówionych transakcji, poprawa płynności nie potrwa długo. Tym bardziej że akcji nie chcą sprzedawać główni akcjonariusze firmy. Spółka nie planuje też nowej emisji, a w każdym razie - nie w tym roku. Inwestycje woli finansować długiem.