zagranicznych, niż do naszego eksportu, który według niektórych jest naszą
jedyną nadzieją, co jest moim zdaniem nieco błędnym założeniem. Patrząc na
ostatni okres, wbrew ekonomicznym regułom, nie było wcale żadnego dużego
spadku eksportu w związku ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego Eurolandu.
Eksport cały czas trzymał się na dość wysokim poziomie, a ostatnie dane o
deficycie pokazały wzrost eksportu trzeci miesiąc z rzędu (8,5% więcej niż
rok wcześniej). Wprawdzie wszystkie dane makro ze wskaźnikami nastroju na
czele ostrzegają przed kolejnymi problemami naszych zachodnich sąsiadów, ale
raz jeszcze powtórzę, że po pierwsze nie determinuje to naszej koniunktury
aż tak mocno jak się powszechnie uznaje, a po drugie problemem polskiej
gospodarki nie jest słaby eksport czy złotówka, ale głównie słaby popyt
wewnętrzny i to właśnie to ostatnie zdecyduje o ewentualnym ożywieniu
gospodarczym. Jeśli zaś chodzi jeszcze o inwestycje zagraniczne, to tutaj
mamy dość nietypową sytuację ze względu na zbliżające się wejście Polski do
UE, więc wcale nie musi dojść do ucieczki zagranicznych inwestorów z Polski
(nie mówię o giełdzie !!). Na razie z lekkim optymizmem i nadzieją pozostaje
obserwować poczynania rządu, a szczególnie uważnie konstruowanie budżetu,
którego już zawczasu przestraszył się Standard&Poor obniżając rating dla
polskich papierów. Następni optymiści obniżający do tej pory świetny rating
w dołku koniunktury (to założenie ;-wno kupna jak i
sprzedaży. Ale obecna sytuacja wygląda tak, że zagranica systematycznie
pozbywa się znaczących pakietów akcji, a polskie fundusze chętnie je
odbierają (szczególnie na majowym szczycie - o czym przynudzać będę z uporem
maniaka). Szerzej o ucieczce kapitału zagranicznego z GPW było w piątkowym
Parkiecie, a tak w skrócie to ... Od początku roku bilans inwestycji
zagranicznych (łącznie wszystkich instytucji) w akcje polskich spółek jest
najgorszy w historii. Do końca czerwca z GPW wypłynęło 326 mln USD !!!.
Bilans portfelowych inwestycji zagranicznych w akcje polskich społek może
być w 2002 ujemny po raz drugi z rzędu. W poprzednich latach wyglądało to
następująco 1998` +951 mln USD, 99` +882 USD , 00` +866 USD i to był
ostatni wzrost, 01` (-)306 USD, a w tym roku tylko do czerwca (lipiec
jeszcze gorzej) było (-)326 USD. Posiadacze kwitów depozytowych (Deutsche
Bank Trust Company Americas i Bank of New York) sypią papiery na potęgę
korzystając z każdej korekty, no i jak mówiłem wcześniejszego majowe
sztucznego trzymania rynku. A teraz uwaga. "Ta struktura inwestorów jest
korzystna" - powiedział dziennikarzom Rozłucki. Też bym się cieszył Panie
Prezesie, gdyby tort obrotów podzielony został po 30% między indywidualnych,
zagranicznych, instytucjonalnych, ale tylko wtedy, gdyby przy takim podziale
obrotów występowała mniej więcej taki sam udział w akcjonariacie. Faktem
jednak jest, że indywidualni uciekają z rynku kasowego na terminowy, a
zagraniczni w ogóle się wycofują. OFE skupują wszystko trochę z przymusu
braku innych mozliwości, trochę z ochrony wartości dotychczasowych
inwestycji. Perspektywą dla rynku akcji za kilkanaście miesięcy jest samotna
walka OFE z wiatrakami i z tego bym się raczej nie cieszył.
Liczyć jedynie można, że w końcu inwestorzy zobaczą skalę przewartościowania
np. amerykańskiego rynku i uciekając stamtąd cokolwiek kapnie na nasz
skromny grajdołek. Akurat naszemu parkietowi potrzebny byłby tylko mały
procent kapitału średniej wielkości funduszu. Tyle tylko, że to właśnie
powoduje brak zainteresowania poważnych inwestorów naszym małym i niepłynnym
rynkiem. A w USA coraz więcej powodów do ucieczki. Do utraty zaufanie
księgowych, audytorów i zarządów spółek, doszła utrata zaufanie do całej
administracji państwowej. Zaczęło się ostatnio od brudnych interesów
prezydenta i wiceprezydenta, a dzieła zniszczenia w zaufaniu dokonała
ostatnia rewizja danych PKB za kilka poprzednich kwartałów. Nie jest to nowa
praktyka, ale skala zmian była zaskakująca i zdecydowanie większa niż
zwykle. Do tego odnosiła się do dość kluczowych kwartałów. Głównie chodzi o
cały poprzedni rok, w którym na przykład w pierwszym kwartale zamiast
wzrostu 1,3% był spadek 0,6%. W drugim kwartale zamiast +0,3 było -1,6% co z
kolejnym kwartałem -0,3% daje nam książkową recesję. Skala tych korekt jest
zdecydowanie za duża porównując to do ostatnich 22 lat, gdzie średnia
korekta nie przekroczyła 0,7% (zresztą w większości była do góry, a nie w
dół). Trudno przy takich korektach ufać obecnym danym. Trudno też przy
obecnych ogólnoświatowych zawirowaniach przedstawiać bardzo dokładne dane.
Może nie jest to celowe wprowadzanie w błąd, ale tendencja do zawyżania
danych i ich późniejszych korekt staje się coraz bardziej wyraźna.
Niepewność na giełdzie przynosi dużo większe straty niż złe dane. Po
rozczarowującym wstępnym PKB +1,1% w drugim kwartale trudno w tej chwili
prognozować jak dokładne są to dane. Według wieloletnich statystyk korekta
do końcowych danych nie powinna przekroczyć -0,6 do +1%. Nawet przy tym
optymistycznym założeniu jest to zdecydowanie za mało jak na oczekiwane
ożywienie i obecną wycenę spółek. powrotu na wrześniowe
dołki. Na razie wzrosty powstrzymała linia trendu (powinienem napisać -
fatalne dane makro), do której Dow.gif i SP500.gif zabrakło parę procent, a
od której Nasdaq.gif zdążył się już odbić. Skąd ta słabość po tak mocnych
sesjach. Może stąd, że te odbicia były za mocne. Wzrost od dołka przekroczył
przecież dwucyfrowe wartości i wszystko w kilka dni. Zresztą skończył się
już festiwal zamykania krótkich pozycji. To jest to czego naszym polskim
bykom trochę brakuje ;-). Nikt nie musi "kupować" akcji by rosło. Wystarczy,
że niedźwiedzie zaczną realizować zyski i wzrost indeksów gotowy. Teraz
jednak potrzeba kapitału, który widziałby szansę na wzrosty przez co
najmniej kilka tygodni. Moim zdaniem taki w nadchodzących tygodniach
powinien się jeszcze pojawić. O danych makro nie piszę na razie. Znów mamy
cały tydzień danych, ale to zostawię na codzienne komentarze.
A co czeka nasz rynek ? W ostatnim tygodniu zalecałem raczej mały
odpoczynek, gdyż z dołu fundusze bronić będą dna bessy, a do wzrostu
potrzebna jest jakaś konsolidacja. Bez niej wszystkie fale wzrostowe kończą
się zasypaniem rynku podażą przez wszystkich spóźnialskich, którzy nie
zdążyli wyjść z rynku i korzystają z ruchu powrotnego. Konsolidacja trochę
już trwa i oczywiście nie musi ona oznaczać, że wyjdziemy do góry i ruszymy
do korekty. Niechętnie stawiałbym teraz prognozę dla naszego grajdołka, ale
bliżej mi właśnie do uznania obecnej konsolidację za budowę podstawy do
zrobienia korekty. Czemu niechętnie ? Kto jest dłużej na naszym rynku tego
nie muszę przekonywać, że w krótkim terminie zachowanie indeksów w dużej
mierze zależy od kaprysu i dziwnych gier funduszy. Analogią niech będzie
właśnie okres ostatniej publikacji zysków spółek. Taki mamy właśnie obecnie,
a poprzedni kwartał jak wyglądał ? Wyniki podawane na początku maja były
wprost fatalne. Zresztą nie tylko ja je mocno krytykowałem, ale także ci
"zależni" ;-) analitycy nie wypowiadali się zbyt przychylnie. Na świecie
wszystko się wali i perspektywy wręcz dramatyczne, a nasz rynek zażarcie
przez parę tygodni broni styczniowej luki hossy, po czym jedziemy 10% do
góry. Dopiero później przyszła pora by za to zapłacić. Obecne wyniki
zapowiadają się jeszcze gorsze, ale czy dominować będzie myślenie życzeniowe
na zasadzie "gorzej być nie może", czy raczej strach przed fatalnymi
wynikami ..... nie potrafię teraz powiedzieć. Na obecnych wynikach odbijać
się będą także błędy poprzednich kwartałów, gdzie także mocno krytykowane
niskie rezerwy banków były po prostu ignorowane, a banki ustanawiały kolejne
cenowe rekordy, zupełnie jakby bankrutowali wszyscy, tylko nie akurat
klienci banków. Teraz nie dość, że rezerwy muszą być i tak utworzone, to
dochodzi utrata zaufania do tego sektora i mocne rozczarowanie. To taka
przestroga na przyszłość, choć sam nie wiem czy kogokolwiek poza inwestorami
interesuje kurs spółki.
Najciekawiej powinno być przy Pekao i BRE. PEO podaje wyniki już w
poniedziałek i ostatnie obniżenie rocznej prognozy o 400 mln nie wróży nic
dobrego. Na pierwszym planie jest zaangażowanie w Stocznie, ale przecież to
tylko 150 mln. Gdzie się podziało 250 mln ? Średnia prognoza na ten kwartał
wynosi 75 mln wobec 325 mln w analogicznym zeszłorocznym okresie i wobec 304
mln w pierwszym kwartale tego roku. Spadek widać więc jest znaczący i choć
kurs sporo już zdyskontował, to jeśli spełniłyby się niektóre niedźwiedzie
prognozy zysku (np. ING Securities 18 mln) to kurs dalej mocno by ucierpiał.
W takich wypadkach zarząd mógłby uratować kurs zapowiedzią poprawy w
następnych kwartałach, ale po ostatnim okłamywaniu inwestorów, nikt w to nie
uwierzy. Dri za drugi
kwartał bank poda w środę i wynieść mają około 20 mln zysku. W tym wypadku
trudno mi trochę wyobrazić sobie jakieś pozytywne niespodzianki. Wszystko
wskazuje na ogromne kłopoty banku, a zwalnianie pracowników dobre byłoby w
takich firmach jak TPS, a nie w BRE (i to rzekomo głównie w działach
zajmujących się udzielaniem kredytów instytucjom, z czego bank przecież
słynie i na czym zarabia, a z czym będzie mieć dodatkowe trudności po
utracie wizerunku). Zaskakująco dobry zysk podejrzewam, że także rynku by
nie ucieszył, budząc obawy (już były plotki) o "kretywną księgowość". Przy
korekcie prognozy zwróciłbym uwagę na czym bank opiera szacunkowy zysk.
Jeśli chce go osiągnąć na wzroście kursu Elektrimu, Szeptela, lub sprzedaży
ITI, Skarbca czy Mbanku, to powinno budzić to spore obawy. Sam bank na
indeks nie wpływa, ale zapewne na atmosferę znacząco. Inne wyniki są
oczywiście nie mniej istotne, choć tak jak pisałem nie zawsze w krótkim
terminie przekłada się to na ruch indeksów. Zobaczmy więc na analizę
techniczną.
Cały tydzień dominował trend boczny, choć indeks tak naprawdę porusza się w
kanale wzrostowym. W piątek zakończył spadek niemal dokładnie na dolnym
ograniczeniu. Załamanie tego kanału nie oznacza od razu dalszej przeceny.
Szerokość kanału nie jest na tyle znacząca. Indeks_intra.gif Kontrakty
linię trendu wzrostowego w piątek już przebiły, ale dalej utrzymują się w
zasięgu konsolidacji. Kontrakty_intra.gif Wsparciami są oczywiście ostatnie
dołki wyprzedaży i mocno ujemna baza wskazuje na powszechne oczekiwanie na
ich ponowny test. Niżej bez dramatu na zagranicznych parkietach na razie
spaść nie powinniśmy. Jeśli chodzi o obecnie bliższy memu sercu ruch do
góry, to tutaj najważniejszym poziomem jest na obu rynkach obszar 1100-20
gdzie widać znaczące opory, zarówno w postaci średnich, linii trendu, luk
bessy, jak i choćby pierwszego zniesienia.gif Wyjście nad ten obszar
dałoby nieco optymizmu nawet w średnim terminie, choć droga do góry usiana
jest tyloma oporami, że nawet nie ma sensu wszystkich na wykresie zaznaczać.
Pierwszy w okolicach 1150 pkt Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif Na
wskaźnikach coraz więcej zachęt do uznania konsolidacji za wstęp do korekty.
RSI.gif ciągle w pozytywnej dywergencji, Trix.gif bardzo mocno wyprzedany a
MACD.gif dał w piątek kolejny sygnał kupna, choć teraz nieco bardziej
wiarygodny, ze względu na pozytywne dywergencje na histogramie. Na indeksie
sygnał kupna w czwartek był po raz pierwszy w całej fali spadkowej
MACD_wig20.gif
Nieco powodów do optymizmu gdzieś znalazłem i muszę powiedzieć, że to
zdecydowanie trudniejsze niż wynajdywanie przewartościowania rynku i powodów
do spadku. Sytuacja byłaby zupełnie inna gdyby wartość spółek odpowiadała
fundamentom, a tak nie jest ... na całym świecie. Dlatego najlepszym
rozwiązaniem byłby odpoczynek od giełdy i powrót na nią (zapewne za
kilkanaście miesięcy dopiero) dopiero w momencie gdy skończy się bessa.
Jednak łatwo mówić, trudniej zrobić. Jednak jeszcze trudniej jest łapać
jakieś korekty w nieskończonej bessie, dlatego pomimo lekkiego optymizmu
przestrzegam przed graniem przeciwko głównemu trendowi. Nie trzeba cały czas
mieć otwartych pozycji i okresy niepewności można przeczekać poza rynkiem.
Ja preferuję ochronę kapitału, choć jeśli zobaczę wybicie z konsolidacji to
postaram się szybko dołączyć. Niezależnie w którą stronę, choć obecnie
spodziewam się prędzej wzrostu.
[email protected]