Tegoroczne zawody odbędą się w mieście Reno, w stanie Nevada. Lubińscy ratownicy już trzeci raz wezmą udział w rywalizacji o miano najlepszej drużyny, walcząc o ten tytuł m.in. z kolegami z USA, RPA, Kanady, Meksyku, Ukrainy, Peru i Rosji. Podczas zmagań drużyny wyposażone w niezbędny sprzęt mają do wykonania zadania postawione przez jury. W trakcie poprzednich zawodów ratownicy musieli wyjść zwycięsko z walki ze skutkami eksplozji, która doprowadziła do podniesienia się klatki w kopalnianym szybie i wykazać się umiejętnościami podczas pozorowanego wstrząsu w kopalni.
- Chodzi o wykazanie się nie tylko kondycją, ale także wiedzą i znajomością wszelkich zasad - wyjaśniał szef Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego w Lubinie Leon Budziłowicz.
Międzynarodowym Mistrzostwom Ratownictwa Górniczego organizowanym w USA przez tamtejsze ministerstwo pracy i urząd górniczy, towarzyszą konferencje naukowe poświęcone osiągnięciom poszczególnych krajów w dziedzinie ratownictwa. W imprezie bierze zazwyczaj udział kilkadziesiąt reprezentacji z USA oraz od 10 do 20 ekip z pozostałych krajów.
Reprezentującemu Polskę ośmioosobowemu zastępowi ratowników z Polskiej Miedzi w wyjeździe towarzyszy dyrektor Wyższego Urzędu Górniczego Mirosław Koziura oraz zastępca dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego we Wrocławiu Robert Podolski. Ten ostatni uczestniczył w przygotowaniach polskiej drużyny do mistrzostw.
W lubińskim koncernie jest kilkuset ratowników, którzy przeszli specjalistyczne przeszkolenie, wykazując się nie tylko wymaganą kondycją fizyczną, ale także predyspozycjami psychicznymi. W KGHM działa specjalna sekcja wysokościowa i grupa ratownictwa podwodnego. Miedziowi ratownicy uczestniczyli np. w akcjach poszukiwawczych po trzęsieniu ziemi w Turcji w sierpniu i listopadzie 1999 r.