Warszawska giełda z opóźnieniem zareagowała na poprawę klimatu inwestycyjnego na kluczowych zagranicznych parkietach. Wczoraj jako pierwsi z impasu próbowali wyrwać ją zarządzający największych OFE. Celem numer jeden stał się PKN Orlen. Podaż ze strony zagranicznych inwestorów zepchnęła bowiem kurs akcji spółki na poprzednich sesjach do atrakcyjnego poziomu. W poniedziałek i wtorek walory te traciły na wartości, po tym jak wyniki zarówno według polskich jak i międzynarodowych standardów rachunkowości okazały się gorsze od oczekiwań. Na wczorajszej sesji wartość zawartych na nich transakcji wyniosła 125,5 mln zł (właściciela zmieniło 3,92 mln akcji, czyli blisko 1% kapitału), a kurs wzrósł o 8,8%. Po stronie popytowej obok krajowych instytucji z czasem uaktywnili się także zagraniczni gracze. Duże obroty w imieniu swoich klientów generował m.in. Deutsche Bank.
Ostatni raz podobnej wielkości obrót ma papierach PKN Orlen notowany był na początku lutego. Wtedy wzrost zainteresowania nimi spowodowały spekulacje o zwiększaniu zaangażowania przez Kulczyk Holding i innych inwestorów przed walnym zgromadzeniem akcjonariuszy. Rynek dyskontował wówczas potencjalną konfrontację stronników zarządu PKN Orlen z przedstawicielami Ministerstwa Skarbu.
- Wzrosty na PKN Orlen były niewątpliwie impulsem, który zapoczątkował wczorajszy run na akcje blue chipów. Od zagranicznych inwestorów słyszeliśmy, że dobre wrażenie wywarły na nich dane o wzroście produkcji przemysłowej, a dodatkowym czynnikiem jest spodziewane umocnienie złotego. Z ich szacunków wynika również, że pozytywną informacją dla rynku powinna być najbliższa publikacja naszego salda na rachunku bieżącym - stwierdził Artur Zaręba, makler z CA IB Securities.
Jego zdaniem, trudno jest jednak przewidzieć dalszy bieg wypadków. - Kolejnych tak dynamicznych wzrostów raczej nie można się spodziewać. Jednocześnie nie powinno natychmiast dojść do zniwelowania "budowanych" z taką determinacją wzrostów. Prawdopodobnie na początku dzisiejszej sesji dojdzie do osłabienia, ale później mogą włączyć się do gry średnie i mniejsze fundusze emerytalne, które mają teraz zaległości w stosunku do liderów. Wiele zależy także od środowego zamknięcia w USA - dodał A. Zaręba.
Maklerzy zwracali również uwagę, że dla zagranicznych inwestorów sygnałem do odważniejszego zaangażowania środków na WGPW było przebicie przez WIG20 1100 pkt. Spośród spółek wchodzących w skład tego indeksu wczoraj tracił Elektrim, natomiast Optimus nie zmienił ceny. Obie spółki nie leżą obecnie w kręgu zainteresowania zarówno krajowych jak i zagranicznych inwestorów finansowych.