W piątek Elektrim oficjalnie potwierdził wcześniejsze informacje PARKIETU o tym, że 4 września powinno zostać podpisane ostateczne porozumienie z obligatariuszami. Jeśli do tego dojdzie, stracą moc wszystkie warunki zawieszające restrukturyzację obligacji zamiennych. Oznacza to, że w ciągu pięciu dni roboczych (do 11 września) Elektrim będzie musiał spłacić wierzycielom pierwsze 100 mln euro. Po upływie kolejnych 15 dni roboczych 100 mln euro obligatariuszom powinien przekazać BRE. W tym właśnie punkcie część inwestorów upatruje możliwości kłopotów warszawskiego holdingu. Zakup obligacji będzie jedną z największych inwestycji banku, obarczoną znacznym ryzykiem. Na rynku już pojawiły się pogłoski, że BRE może nie wywiązać się z przyjętych zobowiązań. Pretekstem miałby być złożony przez jednego z wierzycieli Elektrimu wniosek o jego upadłość.
Bank, mimo naszych licznych prób, nie chciał jednoznacznie potwierdzić woli przejęcia obligacji. - Faktycznie jesteśmy nieco zaniepokojeni możliwością wycofania się BRE z umowy. Myślę jednak, że do takiej sytuacji nie dojdzie. Spowodowałaby ona likwidację Elektrimu i utratę reputacji banku - powiedział nam przedstawiciel jednego z obligatariuszy. Również z rozmów przeprowadzonych przez nas z analitykami giełdowymi wy nika, że nie wierzą oni w możliwość zerwania wcześniejszych porozumień przez bank. Sprawa rozstrzygnie się w środę. Jeśli BRE podpisze ostateczną umowę, to będzie to oznaczało, że najprawdopodobniej przeleje pieniądze na konta posiadaczy obligacji zamiennych.
Zgodnie z umową, Elektrim kolejne 100 mln euro będzie musiał spłacić do połowy grudnia tego roku. Według naszych informacji, istnieje szansa, że firma zdobędzie tę kwotę, mimo że nie sprzeda udziałów w ZE PAK i Elektrimie Telekomunikacja. Nie rozwiązuje to jednak ostatecznie kłopotów holdingu, który do połowy 2004 r. będzie musiał zdobyć na spłatę zadłużenia w skrajnym przypadku ponad 350 mln euro (wartość tej kwoty zależy od tego, kiedy spółka przekaże ją obligatariuszom).