Do początku sierpnia przez ponad sześć kolejnych miesięcy notowania spółki poruszały się w trendzie bocznym pomiędzy 28 i 33 zł. W tym czasie doszło do przełamania dwóch kolejnych linii trendu wzrostowego, biorącego swój początek w sierpniu ub.r. Dużo ważniejszym zdarzeniem było przełamanie minimum z marca br. na poziomie 28 zł. Konsekwencje są dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, zmienił się w ten sposób kierunek średnioterminowego trendu na zniżkowy, a po drugie, ukształtowała się obszerna formacja podwójnego szczytu, obejmująca notowania od końca stycznia do początku sierpnia. Ma ona wysokość 5 zł albo 15,15%, co pozwala postawić dwie prognozy odnośnie do minimalnego zasięgu zniżek, wynikających z tej figury. Uwzględniając jej wysokość w wartościach bezwzględnych jest to 23 zł, w ujęciu procentowym 23,75 zł. Zatem w drugim przypadku doszło już do wypełnienia formacji i można by przyjąć, że nie ma ona obecnie żadnego znaczenia. Jednak często tak bywa, że po zrealizowaniu bardziej optymistycznej wersji zasięgu ruchu, następuje odbicie, po którego zakończeniu rynek dopełnia ruch, wynikający z drugiego wariantu. Tego, czy tak będzie, nie możemy na razie stwierdzić, ale warto na taką ewentualność się przygotować.

Spoglądając na wykres w szerszej perspektywie widzimy ścieranie się dwóch głównych trendów: wspomnianego średnioterminowego trendu spadkowego i długoterminowego trendu wzrostowego. W związku z tym, że do tej pory niedźwiedzie zabrały około połowy wcześniejszych zwyżek, pierwszy z tych trendów można uznać za wtórny względem drugiego, ale jednocześnie nie wydaje się, by dobiegał on do swojego końca. Pomimo relatywnie niewielkiego spadku od wiosennego maksimum (wyniósł on nieco ponad 25%) w znaczący sposób pogorszył się obraz oscylatorów. Chodzi tu głównie o jeden z najpopularniejszych indykatorów podążających za trendem, czyli MACD, który przed miesiącem spadł do najniższego poziomu od dwóch lat. To wyraźny sygnał, mówiący o dużej sile i dynamice średniookresowej tendencji. Obecnie MACD zmierza w kierunku linii równowagi. Ma ona duże szanse powstrzymać jego wzrost. Ewentualne ponowienie sygnału sprzedaży przez przecięcie od góry średniej będzie mocnym argumentem na rzecz kontynuacji spadków.

W takim wariancie kluczowym wsparciem jest ostatni dołek przy 24,30 zł. Jego przebicie powinno zepchnąć kurs przynajmniej do 23 zł. Wsparcie to wzmacnia, znajdujące się 60 gr poniżej, minimum z listopada ub.r. Sforsowanie tej bariery otworzy drogę do ataku na ubiegłoroczny dołek, choć nie można wykluczyć, że wtedy wypadki przybiorą dużo bardziej pesymistyczny obrót. O tym przestrzega odbicie w pierwszej połowie bieżącego roku od wewnętrznej linii trendu, prowadzonej po dołkach z 1998 r.

Dopóki jednak cena nie spadnie poniżej 24,30 zł uprawnione jest traktowanie dwumiesięcznej przeceny jako korekty, choć w tej chwili trudno arbitralnie wyznaczyć poziom, który przekona, że wracamy do trwałych wzrostów. Zamknięcie ponad 28 zł znacznie zmniejszy wymowę opisanych powyżej negatywnych czynników.Podsumowując trzeba stwierdzić, że aktualny kształt wykresu Budimeksu pozostawia sporo dowolności przy jego interpretacji. Przełamanie wsparcia przy 24,30 zł zachęci do sprzedaży i zapowiadać będzie pogłębienie zniżek. Bardziej skomplikowane jest wyznaczenie poziomu, po pokonaniu którego stworzy się szansa na stabilne zwyżki. Wydaje się, że przekroczenie 30 zł (co jest w tej chwili mało prawdopodobne) będzie sygnałem do wstępnego zaangażowania się w te walory i wystarczy do zanegowania pesymistycznych scenariuszy.