Nie trzeba było być posiadaczem akcji Elektrimu przed początkiem piątkowej sesji, żeby mieć szansę zarobić na nich. Jeszcze przyłączenie się do byków na otwarciu lub nawet w trakcie notowań dawało szansę na zysk. Pierwszy kurs wyniósł 2,62 zł, najwyższy to 2,85 zł. To w dalszym ciągu 9% różnicy.
Właśnie takie wydarzenia jak wczorajsze rodzą mity, że najlepiej i najszybciej zarabia się na tanich akcjach. Proponuję analizę statystyki dotyczącej najbardziej spekulacyjnych akcji ostatnich miesięcy. Zakładam, że Elektrim stał się obiektem szczególnie intensywnego handlu, od kiedy wykres kursu wybił się w listopadzie zeszłego roku z konsolidacji w okolicach 20 zł. W obliczeniach uwzględniłem notowania od 30 października. Od tamtej pory odbyły się 234 sesje, na których obracano akcjami Elektrimu.145 z nich (62%) przyniosło spadek kursu, 89 (38%) zwyżkę notowań. Średni spadek wyniósł 3,5%, średni wzrost 3,9%. Wyliczona na podstawie tych danych oczekiwana zmiana kursu to -0,9%.
Te obliczenia pokazują, jak duże wyzwanie stoi przed tymi, którzy chcą osiągnąć zysk na tego rodzaju akcjach. Po piątkowej sesji garstka spekulantów może hałaśliwie obwieścić swój triumf, wielu z nich poniosło jednak w ostatnim czasie dotkliwe straty.