Sąd zarejestrował już zmiany w statucie Jutrzenki, które pozwalają spółce na rozpoczęcie buy back. Ta jednak nie zaczęła jeszcze zakupów własnych walorów. - Jeżeli wszyscy posiadacze akcji imiennych zdecydują się je sprzedać, to firma stanie się posiadaczem prawie 52% głosów na walnym. Dlatego wystąpiliśmy do Komisji o zgodę na przekroczenie 50-proc. progu - powiedział Grzegorz Dołkowski, prezes Jutrzenki.
Przypomnijmy, że akcjonariusze cukierniczej spółki zdecydowali, że kupi ona w celu umorzenia po 25 zł walory imienne (każdy daje 3 głosy na walnym) znajdujące się w posiadaniu pracowników. Uchwała może być wykonana, jeżeli uda się zebrać co najmniej 350 tys. papierów z ponad 959 tys. wyemitowanych (stanowią 27% kapitału i dają łącznie prawie 52% głosów). - Z wstępnych szacunków wynika, że możemy kupić nawet ponad 80% walorów pracowniczych. Nasza oferta będzie ważna do końca stycznia. Zdajemy sobie sprawę, że ze względów podatkowych część osób będzie chciała sprzedać akcje w nowym roku - powiedział prezes G. Dołkowski. Firma będzie kupować akcje imienne poza rynkiem regulowanym. Ma też zgodę akcjonariuszy za zakup w celu umorzenia do 250 tys. walorów znajdujących się w giełdowym obrocie (jest to 7% kapitału i 4,5% głosów). Papiery może objąć po cenie nie wyższej niż 18 zł (wczoraj kurs wzrósł o 2,3%, do 17,5 zł).
Do tej pory żaden emitent, który chciał kupować swoje akcje w celu umorzenia, nie otrzymał zgody KPWiG na przekroczenie progu 50% głosów. Od maja br. ubiega się o to m.in. NFI Hetman.
Na skup własnych akcji Jutrzenka może wydać łącznie do 28,5 mln zł. Przeznaczy na to środki z nadwyżek finansowych z poprzednich lat (ma jeszcze pieniądze z emisji publicznej). Po udanym buy back pracownicy stracą kontrolę nad firmą. Więcej do powiedzenia będą mieć podmioty finansowe. Może to ułatwić spółce pozyskanie inwestora branżowego. Jutrzenka podejmowała już rozmowy w tej sprawie, ale jak dotąd nie przyniosły one efektów.