LPP cieszy się dużym zainteresowaniem analityków i inwestorów ze względu na bardzo dobre i rosnące w szybkim tempie wyniki finansowe. Spółka w ostatnim czasie, jeszcze przed kolejnym podwyższeniem prognoz finansowych na ten rok, otrzymała kilka pozytywnych rekomendacji, w tym "kupuj". Tyle tylko, że zakup papierów nie jest prostą sprawą. Płynność akcji jest bardzo niska - wolumen sięga średnio kilkadziesiąt walorów na sesję. Sprzedawane w ubiegłym roku papiery nowej emisji trafiły głównie do inwestorów instytucjonalnych, którzy trzymają je w portfelach, a tylko od czasu do czasu wymieniają się większymi pakietami w ramach umówionych transakcji. Pod koniec lipca ub.r. jeden z członków rady nadzorczej kupił jednak 700 akcji. Płacił po około 51 zł. Z naszych informacji wynika, że ta sama osoba sprzedała obecnie 259 walorów po 140 zł i zainkasowała ponad 36 tys. zł - tyle potrzebowała na uregulowanie swoich rachunków.
Inwestorzy nie mogą więc na razie liczyć na większą podaż i ożywienie handlu akcjami LPP. Głównymi udziałowcami spółki są fundusz Grangefont Ltd. (550 tys. papierów) oraz dwie osoby fizyczne - prezes Marek Piechocki (ponad 278 tys.) i Jerzy Lubianiec (ponad 277 tys.), przewodniczący rady nadzorczej. Żaden z nich do tej pory nie sprzedawał akcji. - I nie mamy takiego zamiaru - ani ja, ani prezes Piechocki. Nie jestem tym członkiem rady, który sprzedawał obecnie akcje. Uważam zresztą, że wciąż są one niedowartościowane - powiedział nam Jerzy Lubianiec. Obecne notowania - około 150 zł - są od ceny emisyjnej (48 zł) i kursu debiutu na giełdzie wyższe o ponad 200%.
Płynność obrotu mogłaby poprawić nowa emisja akcji. - Na razie spółka się nad nią nie zastanawia. Mamy środki na inwestycje. Myślę, że będziemy rozważać sprawę w przyszłym roku, ale zastrzegam, że nie wiadomo, kiedy i jaką decyzję podejmiemy - powiedział Jerzy Lubianiec.
Poprawa płynności leży w interesie akcjonariuszy przedsiębiorstwa. Może bowiem korzystnie wpłynąć na wycenę firmy. Analitycy BDM PKO BP w październikowym raporcie wycenili jedną akcję metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych na 165,43 zł. Z powodu dużego ryzyka związanego z niską płynnością zastosowali jednak 25-proc. dyskonto.