Według niego, celem spółki na przyszły rok jest rozwój nowej działalności firmy, czyli handlu wierzytelnościami oraz windykacji. Firma chce zdobyć dobrą pozycję na tym rynku i zacząć odrabiać straty finansowe, poniesione na pośrednictwie kredytowym. Strata z lat ubiegłych wynosi prawie 34 mln zł. W tym roku firma ograniczyła koszty działania oraz dokonała restrukturyzacji zadłużenia.

- Gdy będą już widoczne efekty zmiany działalności, mamy w planie ofertę publiczną. Środki pozyskane od inwestorów chcemy przeznaczyć na wykup kolejnych portfeli złych kredytów z banków - wyjaśnia prezes. Według niego, Best chciałby zajmować się głównie windykacją kredytów bankowych klientów detalicznych i korporacyjnych. Rynek ten jest potencjalnie bardzo duży. Nieregularne kredyty, na które banki muszą tworzyć rezerwy, mają obecnie wartość około 40 mld zł. Z informacji PARKIETU wynika, że na razie firmy windykacyjne zawierają niewiele transakcji z bankami. Jednym z powodów są niskie ceny, jakie oferują za długi.

Best działa poprzez przedstawicieli na terenie całego kraju oraz call center. Do obsługi portfeli kredytowych został wdrożony nowoczesny system informatyczny. Obecnie portfel wierzytelności administrowany przez Best nie przekracza wartości 100 mln zł.

Przypomnijmy, że spółka do połowy stycznia tego roku zajmowała się pośrednictwem kredytowym. Zrezygnowała jednak z tego biznesu z powodu dużych strat finansowych oraz ryzyka związanego z tą działalnością. Spółka ponosiła bowiem konsekwencje niespłacenia kredytu przez klienta. - W tej sytuacji nie było szans na pozyskanie od banków dalszego finansowania pośrednictwa kredytowego - powiedział Krzysztof Borusowski, prezes Bestu. Zmiana działalności spółki wiąże się także ze zmianami w jej akcjonariacie. Na początku br. BRE, który poprzez spółki zależne kontrolował Best, sprzedał je Krzysztofowi Borusowskiemu. Obecnie nowy właściciel wraz z podmiotami zależnymi posiada ponad 98% akcji Bestu. To sprawia, że obrót papierami spółki na giełdzie praktycznie zamarł.