Wtorkowa gwałtowna przecena akcji Telekomunikacji Polskiej była związana ze sprzedażą pakietu 65,2 mln akcji przez państwowe podmioty obdarowane tymi papierami przez Skarb Państwa. Sposób, w jaki transakcja została przeprowadzona, i jak odbiło się to na kondycji rynku, skłania do postawienia dwóch pytań: Czy nie została naruszona zasada równego dostępu do informacji i czy obdarowywanie akcjami spółek nie jest zbyt kosztownym dla giełdy sposobem pomocy państwowym instytucjom.
Pierwsza kwestia pojawia się w kontekście krążących po rynku pogłosek, że silna podaż akcji na wtorkowej sesji pochodziła od funduszy posiadających w swoich aktywach walory Telekomunikacji Polskiej, które w ten sposób "robiły sobie miejsce" na tańsze akcje. Przypomnijmy, że we wtorek i środę właściciela zmieniło ok. 6 mln papierów po cenie równej lub wyższej od ceny z "pakietówek". Przy takich ilościach każde 10 gr ponad kurs ustalony w transakcjach pakietowych dawało solidny i szybki zysk. Trzeba było mieć jedynie pewność, że po 13,10 zł akcje uda się kupić. Determinacja sprzedających z wtorku pozwala przypuszczać, że część inwestorów taką pewność miała.
O tym, że taki hipotetyczny scenariusz mógł wystąpić, świadczy zachowanie kursu operatora na wczorajszej sesji. Większość inwestorów spodziewała się wyraźnego odbicia, sądząc, że skoro ustąpiło zagrożenie podażą ze strony obdarowanych instytucji, a w spółce nie zaszły żadne niekorzystne zdarzenia, to sprzedający będą wracać na rynek. Nic takiego się nie stało.
Interesujący w całej sprawie jest bezprecedensowy wzrost liczby otwartych pozycji na kontraktach terminowych opartych na walorach TP SA. Przez trzy ostatnie sesje na wszystkich seriach przybyło ich aż 236, co stanowi wzrost o 55% ich liczby z poniedziałku. Tak silne jednodniowe spadki kursu zdarzały się już kilka razy w tym roku (np. 25 marca czy 3 września), ale nie miało to tak dużego wpływu na aktywność inwestorów. Sprawa jest tym ciekawsza, że najbardziej płynna, grudniowa seria kontraktów wygasa już za tydzień.
Można mieć też wątpliwości, czy koszty ponoszone przez nasz wątły rynek giełdowy przy okazji rozdawania akcji największych spółek, znajdujących się w publicznym obrocie, nie są zbyt duże. Telekomunikacja ma 13-proc. udział w WIG20, przez co zmiana jej kursu znacząco wpływa na wycenę kontraktów na ten indeks. W dużym stopniu notowania jej akcji kształtują nastrój na całej giełdzie. Są one również jednym z najważniejszych składników portfeli OFE, pracujących na nasze przyszłe emerytury. Duże zmiany kursu tak ważnej spółki przekładają się na realne straty i zyski. Skarb Państwa, rozdając tak dużą liczbę akcji za darmo, powinien być świadom wpływu swoich decyzji na kieszenie obywateli, choćby byli oni jedynie giełdowymi inwestorami.