Jak podał w komunikacie PIA Piasecki, pozew obejmuje niezapłacone przez Telekomunikację Polską wynagrodzenie na rzecz kieleckiej spółki, jak i roszczenia odszkodowawcze związane z nieuprawnionym zrealizowaniem przez TP SA gwarancji bankowej na kwotę prawie 17 mln złotych. To, według firmy, doprowadziło ją do trudnej sytuacji finansowej. - Nieuprawnione skorzystanie z gwarancji latem 2002 r. stało się początkiem zapaści PIA. Będąc świadomym tego faktu zarząd TP SA usiłował nie płacić, i dotychczas nie zapłacił, należnych nam kwot. Te praktyki niepłacenia wykonawcom końcowych faktur stają się zmorą polskiego rynku budowlanego - twierdzi Andrzej Piasecki, przewodniczący rady nadzorczej PIA Piaseckiego.
- Nie komentujemy tego posunięcia PIA Piaseckiego - usłyszeliśmy we wtorek w biurze prasowym Telekomunikacji Polskiej.
Przypomnijmy, że umowa na wybudowanie centrum usługowo-administracyjnego spółki telekomunikacyjnej została zawarta w 1997 r. Termin oddania obiektu do użytku był kilka razy przesuwany. Zgodnie z ostatnimi ustaleniami pomiędzy inwestorem a wykonawcą robót, Pia Piasecki zobowiązał się zakończyć budowę i umożliwić odbiór końcowy inwestycji do 30 czerwca 2002 r. Ten termin także nie został dotrzymany. Na początku listopada TP SA odstąpiła więc od umowy z Piaseckim. Telekomunikacja tłumaczyła wówczas, że chce w ten sposób uniknąć wielomilionowych strat. Spółka zamierza dokończyć inwestycję i rozpocząć eksploatację budynku, a na razie chce zabezpieczyć obiekt na zimę.