Kapitał zakładowy LPP wynosi niewiele ponad 3 mln zł. Miałby się zwiększyć maksymalnie o 560 tys. zł. Ma to nastąpić poprzez sprzedaż 30 tys. akcji serii H oraz do 250 tys. akcji serii I.
Pierwsza pula skierowana będzie do ponad 30 osób z menedżmentu przedsiębiorstwa. - Wygasa pierwszy program opcji menedżerskich, chcemy więc zapewnić jego kontynuację. Papierów serii H nie będzie można sprzedać w okresie 2 lat, ale co ważne, spółka będzie mogła je w tym czasie przejąć, jeśli negatywnie oceni współpracę z daną osobą i zechce ją zakończyć - tłumaczy wiceprezes Dariusz Pachla. Akcje zostaną zaoferowane na preferencyjnych zasadach, być może po cenie równej nominałowi (2 zł). - Spółka tak dynamicznie się rozwija, że wynagradzanie menedżerów w ten sposób wydaje się uzasadnione. Jeśli rozwój będzie trwał, rynek nie powinien mieć w przyszłości kłopotów z wchłonięciem tych akcji - ocenia Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.
Do inwestorów trafi maksymalnie 250 tys. akcji. - Nie ma jeszcze decyzji o podziale oferty na transze. Chcemy sprzedać walory zarówno inwestorom krajowym, jak i zagranicznym - mówi D. Pachla. Walne, które zadecyduje o podwyższeniu kapitału, odbędzie się 14 marca. Później zawiadomienie o emisji trafi do KPWiG. W kwietniu odbędzie się road show, także za granicą, i zapewne rozpoczną się zapisy. - Nie mamy żadnych sygnałów, które by świadczyły, że nasze plany dotyczące emisji są negatywnie oceniane przez akcjonariuszy - twierdzi Jerzy Lubianiec, przewodniczący rady nadzorczej i jeden z głównych udziałowców LPP. Poza nim oraz prezesem Markiem Piechockim (obaj dysponują łącznie 67% głosów na WZA), do największych akcjonariuszy należy fundusz Grangefont Ltd. (19%). W spółce obecne są także OFE i fundusze inwestycyjne. - Sygnały do nas płynące wskazują, że niska płynność akcji to coś, co "uwiera" naszych inwestorów - dodaje D. Pachla.
Cena emisyjna zostanie ustalona na podstawie księgi popytu (book building). Przedstawiciele zarządu nie chcą podawać żadnych szacunków. Wczoraj kurs spółki po spadku o 5,1%, wyniósł 223 zł. Duże były obroty - sięgnęły 3,9 mln zł. - Reakcja rynku jest naturalna. W obecnych warunkach rynkowych oferta może się przyzwoicie sprzedać, jeśli cena będzie niższa od notowań i inwestorzy biorą to pod uwagę. Spadek ma jednak przejściowy charakter - ocenia R. Solan.
Pieniądze z emisji zostaną wykorzystane na rozbudowę sieci salonów Reserved oraz zakup systemu informatycznego do zarządzania sprzedażą. - Chcemy rozbudowę sieci sprzedaży przyspieszyć o rok. Akcjonariusze, którzy w związku z emisją muszą brać pod uwagę rozwodnienie kapitału, mogą więc liczyć na szybsze otrzymanie tego kawałka tortu, który wynika z umocnienia się na rynku i rozwoju spółki - wyjaśnia D. Pachla. Spółka liczy, że na koniec 2004 roku będzie miała około 110 salonów w kraju i 25-30 za granicą. Teraz ma ich odpowiednio 41 i 7. Wszystkie placówki krajowe są, jak zapewnia wiceprezes Pachla, dochodowe. Firma nie zamierza rozwijać się poprzez przejęcia.