Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Ostatni tydzień przyniósł sporo ciekawych zmian na światowych giełdach. Najciekawsze jednak było ich tłumaczenie. Próby objaśnienia szerokiej publiczności giełdowych fluktuacji przybiera w mediach coraz zabawniejsze formy. Oczywiście nikt nie jest w stanie z pełnym przekonaniem stwierdzić, dlaczego danego dnia giełdy zachowały się tak, a nie inaczej. Jednak słuchanie takich wiadomości może być dla inwestorów bardzo zgubne. Chyba nikt rozsądny nie sądzi, że referendum na Malcie

Publikacja: 16.03.2003 19:06

Marek Pryzmont

Ostatni tydzień przyniósł sporo ciekawych zmian na światowych giełdach.

Najciekawsze jednak było ich tłumaczenie. Próby objaśnienia szerokiej

publiczności giełdowych fluktuacji przybiera w mediach coraz zabawniejsze

formy. Oczywiście nikt nie jest w stanie z pełnym przekonaniem stwierdzić,

Reklama
Reklama

dlaczego danego dnia giełdy zachowały się tak, a nie inaczej. Jednak

słuchanie takich wiadomości może być dla inwestorów bardzo zgubne. Chyba

nikt rozsądny nie sądzi, że referendum na Malcie miało faktyczny wpływ na

nasz rynek ? Albo, że czwartkowy rekordowy wzrost w Stanach to efekt plotek

o rzekomych negocjacjach irackiej generalicji na temat warunków poddania się

? To tylko informacyjny szum, którym media tłumaczą mocno nieracjonalne

Reklama
Reklama

zachowania rynków. Czemu nieracjonalne ? Jeśli giełdy Eurolandu jednego dnia

tracą kilkakrotną wartość całej polskiej giełdy, by następnego dnia odrobić

to z nawiązką, to takiego rozchwiania rynku żadną informacją wytłumaczyć się

nie da. Zrozumie to chyba tylko inwestor biorący w tym udział.

Na naszym rynku główna dawka emocji to poniedziałkowa mini-hossa. Smaczku

dodawał fakt, że wzrosty trwały przy bardzo dużych przecenach niemal

Reklama
Reklama

wszystkich giełd z wyłączeniem węgierskiego BUX. Skala wzrostu, przy

spadkowym Eurolandzie i podobnych oczekiwaniach co do amerykańskiej sesji,

była wręcz niespotykana. Oczywiście jedni jak już wspomniałem trochę bez

sensu mówili o Malcie (następne referendum 23 marca - Słowenia), dla mnie z

kolei była to tylko reakcja na wybicie z klina zniżkującego, co było

Reklama
Reklama

ewidentnym sygnałem kupna. Inna sprawa, że bez wątpienia doprowadziły do

tego zagraniczne zlecenia kupna, co widać było już od zeszłej środy. Zresztą

świadomość ponownego zainteresowania naszym parkietem (plus Węgry)

zagranicznego kapitału także sama z siebie dodawała optymizmu rodzimym

inwestorom. Skąd pokusa by tak nagle oderwać nasz rynek od światowych

Reklama
Reklama

trendów ? Po pierwsze coraz więcej czynników wskazywało, że zagraniczne

parkiety w najbliższych dniach czeka spore odreagowanie. Po drugie sytuacja

techniczna - poniedziałek rano (a bez filtra już w piątek) to sygnał wybicia

z klina ( Kontrakty.gif Indeks.gif ), a do tego silne wsparcia w postaci

dolnego ramienia trójkąta, umocnionego dodatkowo przez zeszłoroczne dołki

Reklama
Reklama

WIG20.gif Gdy na światowych rynkach panuje panika, to nie dziwne, że

zagraniczne fundusze dostrzegły szansę na zarobek na naszym łatwo sterowanym

rynku. Trzecim elementem sprzyjającym do kupna było zachowanie złotówki,

która wprawdzie dalej się osłabiała, ale w średnim terminie prognozy

umocnienia są bardzo zgodne (czego wcale nie traktowałbym jako

antywskaźnik).

Zresztą jeśli chodzi o walutę i giełdę, to patrząc na kilka miesięcy naprzód

można pokusić się o dalszy optymizm. Euro doszło do 4,4 dolar do 4,0 Do

referendum w Polsce zostało 3 miesiące. Zakładając uspokojenie na scenie

politycznej scenariusz dla rynku walutowego wydaje się prosty. Stabilizacja,

lub powrót do umacniania się złotówki, a po wygranym referendum choćby sama

spekulacja mocno umocni złotówkę (i przy sprzyjających sondażach rynek

chciałby to wyprzedzić). Dla zagranicznych inwestorów, którzy teraz kupują

akcje taki scenariusz byłby jak z bajki. Podejrzewam, że zagraniczne

fundusze kupujące od zeszłej środy właśnie liczą na ten dodatkowy zarobek i

sądzę, że nie jest to proces tylko kilkudniowy. Do referendum nie zostało

wiele czasu i możemy jeszcze zobaczyć trochę takiego nagłego popytu ze

strony zagranicy. Wartość fundamentalna akcji nie ma tutaj żadnego znaczenia

!!! Jest tylko jeden warunek takiego optymistycznego scenariusza. Względny

spokój na polskiej scenie politycznej i brak przed kolejnymi wielkimi aferami w szeregach SLD. Gdyby

przed referendum doszło do większego zamieszania, to bez wątpienia przełoży

się to na rynek walutowy i w takiej sytuacji inwestorzy zagraniczni nie

skorzystają z "tańszej" złotówki i nie dokupią akcji, ale wysypią wszystko

niemal automatem. Wtedy mamy kilkuprocentowe spadki na dużych obrotach.

Nasze OFE tak nigdy nie sprzedają. Tak więc z punktu widzenia indeksu

cieszyłbym się teraz z obecnego poziomu złotówki, ale dwa kroki dalej i

giełda zacznie się niepokoić.

Inwestorzy niepokoić będą się też o postawę PSL. Kalinowski przedstawił 3

warunki, których spełnienie przełoży się na "tak" dla UE. Dopłaty,

kształtowanie ustroju rolnego i biopaliwa. Dla mnie zdumiewające. Czyż nie

jest to działanie w stylu "poparcie za łapówkę" ? Pewnie nie tylko ja

ubolewam, że polskie partie polityczne ograniczają się jedynie do

reprezentowania wąskich grup interesów (w przypadku PSL, często interesów

samych posłów) niemal tylko swoich wyborców, a "dobro ogółu narodu" nie jest

celem żadnej z partii. Takie postawienie sprawy przez PSL szybko sprawiło,

że Miller zapowiedział, że już we wtorek rząd przyjmie nowy projekt ustawy o

biopaliwach. Moim zdaniem, niezależnie czy którykolwiek z tych warunków

zostanie spełniony, to i tak tylko nieliczni posłuchają decyzji PSL, która

zapewne na 2-3 tygodnie przed referendum ogłosi swoje oficjalne końcowe

stanowisko. Pierwsze sondaże wskazują, że ani rozpad koalicji, ani

wypowiedzi szefów PSL nie zmieniają podejścia rolników (jak i ogółu) do UE i

w tej chwili sprawa referendum wydaje się niezagrożona. Ja odnośnie wyniku

referendum śpię spokojnie i ewentualne problemy upatrywałbym raczej w

państwach członkowskich, a nie wśród kandydatów. Tak naprawdę jednak,

okazuje się, że nawet w kwestii rozszerzenia UE, wszystko zależy od ....

kwestii Iraku. Wojna szybka, nie dzieląca zbytnio politycznego świata, nie

załamująca światowej gospodarki, to też chętne rozszerzenie Unii. Gdyby

jednak ....

Jeśli chodzi o wojnę, to kluczowe będzie w tej kwestii dzisiejsze spotkanie

Busha, Blair"a i Aznara, ale o tym napiszę już w jutrzejszym porannym.

Niezależnie co z tego wyniknie, to wydaje się, że do końca marca zniknie z

rynku niepewność co do momentu wybuchu wojny, a zacznie się niepewność, co

do jej przebiegu. Jedyne co mogłoby uratować Irak przed atakiem, to jakiś

desperacki krok ze strony Husajna i bardzo bardzo twarde stanowisko Rosji,

Francji, Niemiec i Chin. Jak na razie jednak, Chiny i Rosja jak wszyscy

wiedzą, stanowisko opozycyjne prezentują jedynie w celu wzmocnienia swojej

politycznej roli na świecie. Niemcy wcale tak głośno nie protestują (zapewne

po nowych wyborach przepraszać będą za obecną politykę), a z kolei

najtrudniejsza Francja w tym tygodniu mówiła nawet o możliwości "kompromisu"

w sprawie drugiej rezolucji. Ja nie widzę możliwości wyjścia z twarzą

wszystkich stron tego politycznego konfliktu, ale jedno jest pewne - USA ze

swojego stanowiska się nie wycofa i niezależnie od dyplomatycznych przeszkód

zaatakuje Irak. Tak przynajmniej można powiedzieć znając dzisiejsze fakty, a

na przełom się nie zanosi. Wojna najpóźniej na początku kwietnia (Nów

Księżyca jest pierwszego). Jak zareaguje rynek ? Nawet nie ma sensu

zgadywać. To zależy od tego czy atak rozpocznie się w czasie giełdowej

sesji, czy zaminowane zostaną szyby naftowe, ilu zginie Amerykanów, czy

zostanie użyta broń masowego rażenia, jak długo potrwa wojna, jaka będzie

reakcja na świecie, co zrobią terroryści itd. itp.

Jest jeszcze jeden ciekawy wojenny aspekt, na który mało kto zwrócił uwagę.

Transakcje za iracką ropę rozliczane są w Euro. Dla Amerykanów oczywi spowoduje powrót kapitału do

Ameryki. Tego potrzeba nie mało, a deficyt obrotów bieżących zbliża się do

5% PKB. Bez napływu zagranicznego kapitału zadłużoną Amerykę czeka mały

dramat. Bush dobrze wie, czemu trzeba się spieszyć z tą wojną. Na razie

waluta razem z rynkiem akcji poddaje się korekcie EURODOLAR.gif Oczekiwałem

tego już przy 1,10 ale rozczarowująca decyzja ECB (25 pb. zamiast 50 pb.)

pozwoliła jeszcze na nowe maksy. Teraz w dużej mierze dalsze losy waluty (i

także akcji) znowu zależą od poziomu stóp procentowych. Teraz jednak chodzi

o FED, który we wtorek najprawdopodobniej pozostawi stopy procentowe bez

zmian. Zdania co do decyzji są bardzo podzielone, bo niektórzy oczekują

nawet już obniżki. Nie wierzę w to z dwóch powodów. Po pierwsze FED najpierw

zmieni neutralne nastawienie, a po drugie Greenspan ostatnie miesiąca

powtarza, że teraz głównym czynnikiem wpływającym na rynek jest niepewność

wokół Iraku i FED "nic nie może zrobić" , a więc pozostaje mu jedynie

obserwować gospodarkę. Zresztą Greenspan nawet nie może w tej chwili

określić, a jakim punkcie znajduje się gospodarka, więc obniżka stóp byłaby

dla mnie sporym zaskoczeniem.

Przy okazji ciekawe wyglądają rynkowe prognozy z 13 marca, w porównaniu do 1

stycznia. Na początku roku oczekiwano podwyżki 25 pb do końca roku, teraz

oczekuje się takiej samej obniżki (moim zdaniem ostatniej, po której

rozpocznie się powolny cykl podwyżek stóp). Fed Fund Futures wskazują 85%

prawdopodobieństwa obniżki do końca roku. Prognoza PKB na 2003 rok mówiła o

wzroście +3,3% a teraz już tylko +2,6%. Zyski spółek w całym roku miały

wzrosnąć 14,2% a teraz oczekiwania już tylko 12,4%. Tyle tylko, że to raczej

jedynie ciekawostki - wszystko przecież w rękach Iraku.

Zobaczmy co na wykresach. Wraz z korektą rynku akcji i eurodolara, mocno

spadła ROPA.gif i ZLOTO.gif Póki co to tylko korekta trendu i oczywiście

wszystko w rękach ... Iraku (och jakie to wygodne dla analityka). Indeks

CRB.gif też w ruchu powrotnym. Jeśli chodzi o amerykańskie giełdowe

indeksy, to kluczowy dla rynku nie był czwartek, ale środa, gdy na koniec

sesji nastąpił mocny zwrot na dużych obrotach. Analogiczna sytuacja miała

miejsce 13 lutego, w czwartek przed posiedzeniem RB w ONZ. Następne dni były

wtedy imponującym wzrostem. Teraz kilku dni już nie czekano. Analogiczny

ruch indeksy zrobiły w jeden dzień. Dow.gif SP500.gif Nasdaq.gif Cieszą

dwie rzeczy, dwie smucą. Dobre dla rynku są ogromne obroty, które już w

środę były duże, ale w czwartek osiągnęły największą wartość w tym roku.

Drugi byczy sygnał, to komentarze po tej sesji. Mało kto widział dzień

odwrotu i indeksy nastroju prawie nie pokazały zmniejszenia pesymizmu

analityków (o tym już jutro rano). Nie mówię, że to koniec bessy i że mamy

dołek, ale zarówno ten brak euforii, jak i piątkowa spokojna dobra sesja

pozwalają jeszcze na trochę optymizmu. Dwie złe rzeczy, to tradycyjnie

powtarzane przeze mnie zdanie, że takie ogromne wzrosty to sztandarowa

oznaka rynku niedźwiedzia !!!, oraz to, że większość popytu na takich

sesjach to zamykający krótkie pozycje. Co wygra ? Indeksy nie mogą teraz

zrobić nowego trendu. Dalej będą nerwowe mocne wahania i oczekiwanie w

stabilizacji na wynik zabiegów wokół Iraku.

Ciekawsza sytuacja jest na innych indeksach. Dax.gif po klasycznej

kapitulacji nieudanie zaatakował najszybszą linię trendu spadkowego, choć

większą uwagę przywiązywałbym akurat tutaj do poziomu 2520 pkt. Węgierski

BUX.gif obronił linię trendu i wraz z naszym indeksem dalej budzi zazdrość

zagranicznych parkietów. Szczególnie Nikkei.gif który spadł na 20 letnie

minima. Tutaj pomoc zapowiedział już rząd Japonii, który wskaźnikach RSI.gif MACD.gif Trix.gif Elliott.gif jedyne co

wyraźnie widać, to pozytywne dywergencje.

Co z tego wszystkiego wynika ? Powtórzę co już wielokrotnie w tym tygodniu

pisałem. W obecnych warunkach nie należy nic PROGNOZOWAĆ, a jedynie

REAGOWAĆ. Przekonało o tym zarówno złapanie synów Bin Ladena, plotki o

złapaniu samego Bin Ladena, dziwne wydarzenia na polskiej nieprzewidywalnej

scenie politycznej, plotki o dogadaniu się Irackich wojskowych z

Amerykanami, czy też choćby pojedyncze zdania Busha czy europejskich

premierów interpretowane przez rynek zupełnie dowolnie. Wybuch wojny wydaje

się zdyskontowany, ale prawdopodobieństwo, że zostanie ona szybko

zakończona, jest takie same jak kłopoty z terrorystami czy bronią

biologiczną. Jakikolwiek scenariusz napisze historia, rynki po usunięciu

"Irackiej niepewności" czeka szybki wzrost. Pozostaje jeszcze najważniejsze

pytanie - czy nie będzie to czasem z poziomu 10% niżej ? Jeśli miałbym komuś

cokolwiek teraz polecać, to stać z boku i nie ryzykować zbytnio swoich

pieniędzy, bo sporo w tym hazardu, mniej giełdy jako takiej. Ja póki co

zachowuje jeszcze swój ostatni optymizm, ale ostrzegam, że oburzam się, za

nazywanie mnie bykiem ;-)

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama