Wczoraj premier Miller potwierdził, że rząd nie podjął żadnej decyzji w sprawie prywatyzacji gdańskiej rafinerii. Oznacza to, że o kupno spółki nadal ubiega się konsorcjum PKN Orlen i brytyjskiego Rotch Energy.

Przedstawiciele PKN i Rafinerii Gdańskiej oświadczyli, że w związku z wojną na Bliskim Wschodzie nie widzą zagrożeń dla funkcjonowania spółek.

W płockim koncernie zostały zaostrzone procedury bezpieczeństwa, opracowane przez zespół ds. zarządzania kryzysowego. - Spółka jest dobrze zabezpieczona na wypadek ewentualnych trudności z pozyskaniem ropy naftowej - poinformował w czwartek Arkadiusz Ciesielski z biura prasowego koncernu. Firma, zgodnie z ustawą o rezerwach państwowych i zapasach obowiązkowych przechowuje w 2003 roku zapasy na poziomie zapewniającym ciągłość sprzedaży przez około 40 dni. Rezerwy obejmują dwie kategorie - ropę naftową i paliwa gotowe. PKN Orlen przechowuje swoje produkty paliwowe w bazach rozmieszczonych na terenie całego kraju, co pozwala na łatwiejszy i szybszy dostęp do niezbędnego produktu.

Również Rafineria Gdańska jest dobrze zabezpieczona na wypadek ewentualnych trudności z pozyskaniem surowca oraz potencjalnych ataków terrorystycznych. Marcin Zachowicz, rzecznik prasowy spółki wyjaśnił, że firma spełnia wszystkie normy, jakie nakładają na nią przepisy dotyczące obowiązkowych zapasów, które zabezpieczają strategiczne potrzeby kraju.