Patrząc na wyniki finansowe Kęt widać dwie ścierające się tendencje. Pierwsza dotyczy osiąganych przez firmę przychodów, które od wielu lat mieszczą się pomiędzy 0,5 i 0,6 mld zł. Ta stagnacja jest odzwierciedleniem trwającego w gospodarce spowolnienia, które utrudnia pozyskiwanie nowych klientów i rozszerzanie skali działalności. Z drugiej strony uwagę zwraca odnotowana w ostatnich 2 latach dynamika wzrostu zysku operacyjnego. O ile jeszcze na koniec 2000 r. wynosił on nieco ponad 27 mln zł, to w IV kwartale 2002 r. było to już ponad 83 mln zł, licząc narastająco za 4 kolejne kwartały. Trzeba to wiązać z przeprowadzonym procesem restrukturyzacji, który pozwolił na znaczące obniżenie kosztów działania (uwagę zwracał spadek kosztów ogólnego zarządu). Firma jest zatem bardzo dobrze przygotowana do oczekiwanej poprawy koniunktury gospodarczej. Najważniejsze więc pytanie, które można postawić w odniesieniu do przyszłości spółki, sprowadza się do tego, czy ta poprawa koniunktury nastąpi. Jeśli tak, to Kęty w dwójnasób będą z niej korzystać. Jeśli nie, to wydaje się, że utrzymanie pozytywnych trendów w rachunku wyników będzie trudne. Przecież kosztów nie da się ograniczać w nieskończoność.
Inwestorzy wierzą
w dobry rok
W kontekście postrzegania perspektyw Kęt przez giełdowych inwestorów warto pokusić się o analizę zmian wartości wskaźnika C/Z w ostatnim okresie. Zakładając, że odzwierciedla on oczekiwania co do przyszłych zysków, to jego wzrost w IV kwartale 2002 r. i I kwartale 2003 r. można interpretować jako wyraz wiary inwestorów, że obecny rok przyniesie kontynuację pozytywnych tendencji, szczególnie jeśli chodzi o wynik na poziomie netto (który na koniec 2002 r. wrócił do poziomu notowanego w III kwartale 2001 r., a wcześniej w roku 1999). Z drugiej strony, od półtora roku C/Z osiąga wartości na poziomie 10. Trzeba przyznać, że w porównaniu z wieloma spółkami na naszym rynku, to niewiele. Stąd można wysnuć dwa wnioski: albo inwestorzy obawiają się, że w przyszłości wyniki nie będą się poprawiać, albo też, gdyby te obawy się nie spełniły, kurs spółki będzie rósł w szybszym tempie, niż wynikałoby to ze wzrostu zysków.
Wybicie z kanału