Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Cały tydzień na zachodnich parkietach znów kręcił się wokół wyników spółek. Dopiero niecała połowa firm opublikowała swoje osiągnięcia i trzeba przyznać, że są one znacząco lepsze od tego co można było oczekiwać zarówno po sytuacji w całej gospodarce, jak i zapowiedziach samych spółek, czy prognoz analityków. Oczywiście zawsze jest jakieś "ale", które w tym wypadku dotyczy źródła zwiększenia zysków. Była nim redukcja kosztów, które z jednej strony nie może być powtarzana bez

Publikacja: 26.04.2003 20:59

Marek Pryzmont

Cały tydzień na zachodnich parkietach znów kręcił się wokół wyników spółek.

Dopiero niecała połowa firm opublikowała swoje osiągnięcia i trzeba

przyznać, że są one znacząco lepsze od tego co można było oczekiwać zarówno

po sytuacji w całej gospodarce, jak i zapowiedziach samych spółek, czy

Reklama
Reklama

prognoz analityków. Oczywiście zawsze jest jakieś "ale", które w tym wypadku

dotyczy źródła zwiększenia zysków. Była nim redukcja kosztów, które z jednej

strony nie może być powtarzana bez końca, a z drugiej strony zmniejsza to

potencjał ożywienia gospodarczego. Oczywiście nie twierdzę, że redukcja

kosztów jest negatywnym procesem. Problem tylko w tym, że do pewnego

stopnia, a amerykańskie zarządy już wielokrotnie w historii udowadniały, że

Reklama
Reklama

w pogoni za poprawą wyników i wzrostem kursu akcji (opcje) podejmują czasem

mocno nieracjonalne decyzje. Jak na razie jednak nie ma co narzekać, a

redukcja kosztów póki co wyrządza na razie szkody tylko rynkowi pracy

(oczywiście w kolejnych miesiącach nie pozostanie to bez wpływu na zyski

spółek i koło się zamyka). Skalę zwolnień najlepiej pokazuje liczba wniosków

od noworejestrowanych bezrobotnych. Po raz 10 z rzędu przekroczyła w tym

Reklama
Reklama

tygodniu "recesyjną" barierę 400k, a 4 tygodniowa średnia jest na poziomie

439,25 czyli najwyżej od roku. W tym tygodniu zobaczymy co z tego wyniknie,

gdyż w piątek mamy publikację stopy bezrobocia i liczby zwolnień w sektorze

pozarolniczym. Faktycznie zobaczymy ? Ja od wielu miesięcy już powtarzam, że

w te dane nie wierzę i statystyczne sztuczki plus zmiany sposobu obliczania

Reklama
Reklama

tych danych kilkakrotnie już obnażałem pokazywałem. Zdecydowanie

wiarygodniejsze są informacje o zatrudnieniu z największych spółek,

tygodniowe (choć bardzo zmienne) dane o liczbie wniosków, czy choćby

wszelkie ankiety, które może nie pokażą samej cyferki przy stopie

bezrobocia, ale przecież ona nie jest najważniejsza. Dla gospodarki

Reklama
Reklama

mniejszym problemem jest czy bezrobocie wynosi 6% czy 7%. Dla gospodarki

ważniejszy problem, to czy konsumenci zmniejszają wydatki z powodu obaw o

utratę pracy. Obok wojny z Irakiem to właśnie z bezrobociem wiązała się

największa niepewność konsumentów. Zobaczymy jaka będzie reakcja na piątkowy

raport. Prognozuje się wzrost stopy bezrobocia do 5,9% i spadek liczb miejsc

Reklama
Reklama

pracy o 50k. Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz. Mit obniżki stóp

mimo tak długiej bessy jeszcze nie umarł i choć pojawiają się pierwsze

komentarze, że FED będzie musiał niedługo stopy podnosić, to fatalne dane z

rynku pracy mogą dać nadzieje na jeszcze jedną, ostatnią obniżkę na

posiedzeniu 6 maja lub 25 czerwca. W takim układzie na piątek tylko nieco

gorsze dane miałyby negatywny wpływ na rynek. Za to mocno negatywny.

Wracają do wyników spółek chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz.

Amerykańskie media jak katarynka powtarzają byczą wiadomość, że liczba

spółek która przekroczyła prognozy analityków wyniosła pod koniec tygodnia

około 65%, przy jedynie 15% które pokazujących zyski gorsze od prognoz. Tak

jest (te proporcje) niemal w każdym ostatnim kwartale !! Kwestia czy to

niewiedza analityków, czy tylko asekuranctwo po dotkliwej bessie to już

sprawa wtórna. Nie oznacza to wcale, że wyniki są takie jak w poprzednich

kwartałach. Są dużo lepsze, a wynika to z faktu, że spółki po pierwsze

bardzo mocno przekraczały swoje prognozy, a po drugie dotyczyło to z reguły

największych firm. Jeśli sezon wyników będzie dalej trwać w takim tonie, to

średni wzrost zysku może wynieść nawet 10%, a wszystko w czasie wojennego

okresu sporej niepewności. To co, hossa ?

Chyba nic z tego nie wyjdzie i już nie tylko ze względu na krótkoterminowe

korzyści cięcia kosz

pokazały ostatnie dane o PKB. Zamiast prognozowanego +2,3% było tylko +1,6%.

To oczywiście wstępne dane i sam przestrzegałem przed pochopnym wyciąganiem

wniosków, ale wystarczy spojrzeć na szczegółowy raport by nawet wstępne dane

nieco przestraszyły. Wydatki konsumentów wzrosły tylko 1,4%, czyli nawet

mniej niż w czwartym kwartale 02 i najgorzej od 10 lat ! (a to najważniejsze

dla gospodarki). Mniej więcej to samo w firmach. Do tego wzrost PKB byłby

mniej więcej 1% niższy, gdyby nie spadek eksportu 3,2% przy spadku importu

7,9%. Raport potwierdza też ostatnie inflacyjne obawy (a to wpłynie później

na stopy proc.), choć wyraźnie główna przyczyna to droga energia (a to się

zmienia). Dopóki wydatki konsumentów nie zaczną rosnąć (chyba że wraz z

długami), firmy nie zaczną zatrudniać pracowników (firmy, a nie rządowa

administracja) i zamiast ciąć koszty rozpoczną inwestycje ... to do tego

czasu o żadnym większym ożywieniu/hossie mowy być nie może. Oczywiście

absolutnie nie zapominam o tym co pisałem wcześniej w odniesieniu do wojny.

Już widać pozytywny wpływ wojny na gospodarkę i nastroje konsumentów, jak

choćby kolejny piątkowy wzrost indeksu nastroju U. Michigan (z 83,2 do

86,0). To dopiero początek tego procesu i znaczny wzrost optymizmu będziemy

oglądać przynajmniej do okresu wakacyjnego. Więcej szczegółów zobaczymy we

wtorek. Publikowany będzie wskaźnik zaufania konsumentów, który ma wzrosnąć

z 62,5 aż do 69,4. Prognoza jest bardzo optymistyczna .... ale ja

spodziewałbym się nawet więcej. Jeśli nie teraz, to kolejny mocny wzrost w

przyszłym miesiącu.

Jest tylko jedno, trochę niedoceniane przez rynki zagrożenie - SARS, które

powojenny optymizm szybko może obrócić w pył. Poza Azją faktyczny wpływ na

gospodarkę jest na razie niewielki, ale ostatnia ankieta Gallupa pokazuje

dość niepokojące wyniki. Aż 40% Amerykanów czuje zagrożenie w związku z

SARS. Zachowanie niemal analogiczne do wojny z Irakiem. Z ankiety wynika

także, że aż 14% zmieniło plany podróży w związku z tą chorobą. A to póki co

tylko lokalny azjatycki problem. Fakt faktem, że jego skala według wielu

instytucji dorównuje już "azjatyckiemu kryzysowi", ale na razie wpływ na

zachodnie (o naszym nie mówiąc) rynki jest niewielki. Warto jednak pamiętać,

że w przypadku rozprzestrzenienia się zachorowań na USA lub Europę mamy

analogiczne zachowanie do azjatyckich indeksów, czyli spadki po parę procent

i o wzroście wydatków konsumentów i nowych inwestycjach firm możemy w takich

warunkach zapomnieć.

Tego pesymizmu póki co nie podzielają giełdowi analitycy i inwestorzy. Tutaj

panuje bardzo duży optymizm, ale wnioski z tego nie są wcale takie

oczywiste. Wiadomo oczywiście, że im większy optymizm, tym szczyt bliżej. W

drugim tygodniu kwietnia w ankiecie Investors Intelligence procent byków

przekroczył 50% i poziom ten ostatni raz przekroczony był w styczniu To wraz

ze sporym wykupieniem rynku budziło spore obawy. Ich wynik to ostatnia

korekta, ale korekta w wyniku której ilość byków spadła z 50,6% w ciągu

tygodnia do 42,7%. Z kolei niższy od tego poziom oglądaliśmy ostatnio

dopiero 13 marca, czyli dzień po ustanowieniu "przedwojennego" dołka i

bardzo mocnego odreagowania. Skąd tak ogromny spadek optymizmu przy korekcie

indeksów po ustanowieniu nowych szczytów ? Z jakiego powodu ? Powiem

szczerze, że takie zachowanie tego indeksu nastroju mocno mnie zdziwiło i

tak jak wyniki spółek, czy niektóre dane gospodarcze czasami trudne są do

uzasadnienia, tak ten wskaźnik nastroju naśladuje jedynie atmosferę choćby w

mediach. Tak silne spadki optymizmu oczywiście też już widzieliśmy, ale nie

wywoływała ich nigdy korekta (jej początek) w trendzie wzrostowym. Odcz gdy nastąpił odwrót i parodniowe bardzo

dynamiczne wzrosty. Ogólnie w krótkim terminie takie zachowanie nie

pokazuje, by rynki miały runąć teraz w przepaść. Optymizm za szybko uciekł z

rynku. Z drugiej strony, ciągle dość wysoka liczba byków nie daje szansy na

dłuższą hossę. Zresztą to samo cały czas pokazuje indeks nastroju Marka

Hulberta konstruowany na podstawie analizy 160 biuletynów inwestycyjnych. W

ciągu ostatnich 6 tygodni indeks wzrósł ponad 80% i takiego wzrostu jeszcze

nie notowano. Tak hossa się nie rodzi i w dłuższym terminie, potwierdza to

tylko korekcyjny charakter całego wzrostu (za szybko rośnie optymizm, a nie

ma przysłowiowej "ściany strachu"). Tak wiec indeksy nastroju dają

krótkoterminowo sprzeczne sygnały, a już na pewno nie odpowiedz, czy

mieliśmy już w USA szczyt.

Ja przyznam szczerze, też jestem trochę rozbity. Spodziewałem się, że sezon

wyników indeksy spędzą na jakiejś konsolidacji, po której nastąpi ostatnia

fala wzrostowa wyprzedzająca wymuszoną wojną poprawę w gospodarce. Zaniżone

prognozy w zestawieniu z całkiem dobrymi wynikami firm wyniosły indeksy na

nowe szczyty już teraz. Bez odpoczynku i bez zbierania sił. Zrobiło się wiec

za szybko i za wysoko. A czy może być wyżej ? Spójrzmy na wykresy. Na

Dow.gif mieliśmy w tym tygodniu umocnienie oporu tuż nad 8500 pkt To jedyny

indeks, który nie pokonał szczytów. Paradoksalnie jednak, techniczny wygląd

indeksu można uznać nawet za lepszy od dwóch pozostałych. Na pierwszy rzut

oka bowiem, w ostatnich tygodniach zarówno SP500.gif jak i Nasdaq.gif rysują

coś na kształt klinów zwyżkujących, co z reguły oznacza wyjście dołem i

odwrócenie trendu. Gdyby zgodnie ze wcześniejszymi oczekiwaniami indeksy

pociągnęły tą ostatnią falę wzrostową aż pod grudniowe szczyty, to akurat

wypadłoby to na górnych ograniczeniu tych klinów. Na Dow.gif natomiast można

teoretycznie mówić o trójkącie zwyżkującym, a to z kolei formacja

kontynuacji trendu (wzrostowego w tym wypadku). Sytuacja widać więc równie

niejasna, jak na wskaźnikach nastroju, które z jednej strony pokazują duży

optymizm, a z drugiej mamy jego ogromny spadek tuż przy szczycie (jeszcze

przed piątkowym spadkiem). Jakoś podsumowując rynek amerykański

powiedziałbym tak - nieco przedwczesny wzrost wywołany znaczącym pobiciem

zaniżonych prognoz wykreował nową falę wzrostową (ze wzrostem obrotu na

rosnącym rynku i spadku przy korekcie), ale rynek był i dalej jest bardzo

wykupiony (o przewartościowaniu nie wspomnę) i w obecnej sytuacji

jakikolwiek większy wzrost musiałby skończyć się porażką i odbiciem od

grudniowych szczytów. Taki techniczny sygnał byłby dla rynku dramatyczny,

choć po końcówce zeszłego tygodnia już można się zastanawiać, czy już ta

ostatnia fala wzrostowa (z ostatnich dwóch tygodni) nie okaże się faktycznie

tą "ostatnią", a jej nieco mniejszy od wcześniej prognozowanego zasięg

wynikać będzie ze zbyt szybkiego ataku na kolejne opory. Nie wykluczam, że

na fali poprawy danych makro jeszcze jeden wzrost jest możliwy (analogicznie

do scenariusza japońskiego), ale takie ewentualne rally wykorzystywałbym już

do sprzedaży.

Nasz rynek chyba właśnie takiego scenariusza bardzo się obawia. Niezależnie

z jakiego poziomu indeksy w USA rozpoczną spadki, to wszystko wskazuje na

to, że po raz kolejny sprawdzi się giełdowe przysłowie "sell in May and go

away". Skoro na zachodnich parkietach w maju należy pozbywać się akcji, a u

nas handel rozpocznie się tak naprawdę właśnie dopiero w maju, to kto ma

teraz kupować i pod co grać ? Pod szczyty na amerykańskim rynku ? Gdyby

świąteczny kalendarz ułożył się nieco inaczej, to choć nieco nieracjonalnie,

to jednak naśladowalibyśmy ruchy zachodnich st przy wzrostach na rynkach zagranicznych byłoby łatwo, ale

wciągnąć do gry między świętami większą liczbę inwestorów jest u nas niemal

niemożliwe. Nie znalazł się więc chętny na kupno i kontynuowaliśmy swoją

słabość z ostatnich tygodni, notując nowe minima i naruszając linię trendu,

przy nowych szczytach na rynkach zachodnich. Nawet węgierski BUX.gif nie

wytrzymał presji zachodnich byków i po obronie wsparcia atakuje szczyty.

Byliśmy więc jednym z najgorszych rynków, ale tak naprawdę nie ma co

panikować, choć fakt faktem, że wygląda to wręcz dramatycznie, gdy większość

rynków rośnie po kilkanaście procent, a my stoimy w miejscu. Prawda jest

taka, że od końca stycznia kręcimy się wokół jednego i tego samego poziomu

Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif co nie tylko obnaża słabość naszego

rynku, ale dość skutecznie odbiera ochotę do gry. Esencją każdego rynku są

występujące na nim trendy, a my zamiast tego mamy dziesiątki technicznych

pułapek. Tak to już jest w horyzoncie. Mieliśmy w ostatnich tygodniach

bardzo dużo luk, które były niemal natychmiast negowane, przebijane były

linie trendu co starczało na ruch wystarczający do pokrycia prowizji (no

może dwóch), czy w końcu było nawet przecież wybicie z tej dwumiesięcznej

konsolidacji, które także okazuje się pułapką. Czy można przy takich

zmiennych nastrojach mieć zaufanie do obecnej linii trendu wzrostowego

Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Może przy szczycie konsolidacji tak,

ale chyba nie w samym jej środku. Zresztą podobne myślenie widać u innych

inwestorów, gdy tak wyraźne sygnały techniczne są już ostatnio ignorowane,

gdyż za dużo było ostatnich wszelkich pułapek. Wskaźników na złość nie

pokażę dzisiaj, bo to tylko wszystkim namiesza w głowach, w wnioski z nich

nie płyną żadne istotne. Może jedynie warto zerknąć na wskaźnik pokazujący

zmienność ATR.gif , która notuje dawno niewidziane niskie poziomy. Do tego

jesteśmy w środku horyzontu, plus między dwoma średnimi Srednie.gif Bardzo

ciężko grać i prognozować na takim rynku.

Prawdziwy handel rozpocznie się dopiero po majowym weekendzie, czyli w

przyszłym tygodniu, a dokładniej w środę. 5 maja mamy bowiem pierwszy wysyp

wyników polskich spółek. Tego dnia wyniki podają BPH, Comarch, Computerland,

KGHM, Bank Handlowy. Kontynuacja tej serii 12-15 maja. Tak więc w tym

tygodniu trend boczny potęgować będzie nie tylko majowy weekend (czwartek

nie ma sesji, w piątek też być nie powinno, ale GPW uznała, że za późno by

ją odwołać), ale także wyczekiwanie na pierwsze wyniki spółek, oraz

kontynuacje publikacji spółek amerykańskich. Oczywiście prawdopodobieństwo,

że za dwa tygodnie w piątek zamknięcie będzie 1221 pkt. jest znikome, ale ja

teraz kierunku jasno nie widzę i podobnie jak w zeszłej Weekendowej

zalecałbym wstrzymanie się z transakcjami. Przynajmniej do czasu pierwszych

majowych sesji. Ten kto się nie posłuchał ostatnich rad musiał grać na

krótko w czasie ostatnich sesji. Brawo jeśli się komuś udało, ale odbywało

się to podczas mocno rosnących rynków zagranicznych i gdyby przy tak niskich

obrotach na naszym rynku któryś z funduszy (wystarczy nawet jeden)

zdecydowałby się na podgrzanie rynku, to tradycyjnie mielibyśmy 2-3 sesyjny

zryw. Podobnie będzie niestety przynajmniej przez następne półtora tygodnia.

Oczywiście część inwestorów nie znosi braku wskazania kierunku na najbliższe

sesje, ale czy mam to zawsze robić dając wskazówki na bardzo niepewnym (moim

zdaniem) rynku i nieco przy tym zgadując, czy też robić to z nieco większą

wiarygodnością i trafnością (moim zdaniem ;-) w momencie gdy rynek na to

pozwala ?

Na koniec jeszcze 4 wykresy, które gdzieś umknęły we wcześniejszym tekście. całym tym obszarze. ROPA.gif po

dziwnych decyzjach OPEC (teoretycznie zmniejszającej wydobycie, ale tak

naprawdę legalizującej "szarą strefę" czyli większe wydobycie) testuje linie

trendu wzrostowego. WIG_Banki.gif przy ewentualnych złych majowych wynikach

(uważam, że sporo przez rynek jest zdyskontowane - choć wycena banków bez

wątpienia dalej bardzo wysoka) wyglądałby dramatycznie, rozstrzygniecie

coraz bliżej. I w końcu EURODOLAR.gif który atakuje marcowe szczyty.

Zupełnie nie współgra to z rynkiem akcji i wydaje się, że taka utrata

korelacji zbyt długo już nie potrwa. Inwestorzy walutowi bardzo źle oceniają

perspektywy amerykańskiej gospodarki i albo rynek akcji też szybko to

dostrzeże, albo waluta przestraszy się chwilowego powojennego ożywienia i

będziemy mieć głębszą korektę po odbiciu od oporu na szczycie.

O pomysłach/reformach/planach Kołodki nawet nie zaczynam pisać, bo zanim

skończę to możliwe, że propozycje będą już zupełnie inne, tak jak ma to

miejsce ostatnio (czego emerytury, PIT czy CIT najlepszym przykładem). O

zeznaniach Millera też nie ma co się rozwodzić, bo nie wnoszą nic ciekawego

do sprawy, a do tego ważniejsze będą dopiero poniedziałkowe spory z

opozycyjnymi posłami. Ciekawa jest za to notka (tylko notka) w sobotniej

Rzeczpospolitej, w której czytamy, że wiceminister finansów Andrzej Sopoćko

nie wyklucza, że podatek od zysków giełdowych nie zostanie wprowadzony 1

stycznia 04" Przyczyną opóźnienia są rzekomo trudności proceduralne, a

zwłaszcza niedostosowanie biur maklerskich do ściągania tego podatku. Gdyby

ta informacja została oficjalnie przez ministerstwo przedstawiona, to

powinno to nieco giełdzie pomóc, choć oczywiście nie w takim zakresie w

jakim propozycje podatkowych zmian zdążyły już rynkowi zaszkodzić. Odłożenie

wyroku ma nieco mniejszy pozytywny oddźwięk.

Podsumowując, przez następne półtora tygodnia nie widać możliwości

wykreowania nowego trendu. Cały czas kręcimy się od końca stycznia wokół

jednego poziomu zmieniając bardzo często i szybko rynkowy nastrój. Prawdziwe

oblicze rynku zobaczymy dopiero po pierwszych majowych wynikach i jeśli nie

rozczarują zbyt mocno rynku, to przy braku głębszych spadków na rynku

amerykańskim powinniśmy zagrać jeszcze pod czerwcowe referendum. Tyle tylko,

że tutaj podobnie jak w USA - jeśli taki zryw (nasz rynek lubi nadrabiać w

2-3 sesje) będzie mieć miejsce, to też trzeba myśleć w którym momencie

wykorzystać go do zajęcia krótkiej pozycji, a nie traktować tego jako sygnał

kupna do nowego trendu wzrostowego.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama