Prokuratura postawiła Panu zarzuty dotyczące ujawnienia tajemnicy poufnej. Może się Pan do tego odnieść?
Od momentu, kiedy sprawa ujrzała światło dzienne, czyli już od półtora roku, zawsze twierdziłem, że jestem niewinny, a zarzuty, jakie postawiła mi prokuratura, czyli ujawnienie informacji poufnej, oparte są na zeznaniach jednego świadka. Dodam, że jego zeznań nie potwierdzają inni przesłuchiwani w tej sprawie. Ta sprawa nabiera odpowiedniego kontekstu, kiedy złoży się w jedno wszystkie zdarzenia temu towarzyszące.
Jakie?
Proszę przypomnieć sobie, w jaki sposób prokuratura zdecydowała się przedstawić mi zarzuty. W lutym ubiegłego roku skorzystała z sił specjalnych, by odczytać mi przepis z artykułu 176, paragraf 1 Prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Tego nigdy wcześniej nie było. Nikt nigdy nie skorzystał nawet z pomocy policji w takiej sprawie. Dodam, że wcześnie stawiałem się na każde wezwanie prokuratury. Tego dnia rozmawiałem z panią prokurator o terminie kolejnego przesłuchania. Kilka godzin później zatrzymali mnie oficerowie UOP i zawieźli na Rakowiecką. Tam zostałem poddany badaniom lekarskim, które wykazały, że można bezpiecznie osadzić mnie w areszcie.
Co Panu wtedy zarzucono?