Oprócz kopalń, za strajkiem opowiedzieli się pracownicy zakładu hydrotechnicznego. Tu również referendum okazało się ważne, powiedział na konferencji prasowej Józef Czyczerski. W pozostałych zakładach - w tym w hutach - frekwencja była zbyt niska, by było ono wiążące.
W połowie kwietnia zarząd KGHM zakończył spór zbiorowy z trzema spośród czterech głównych związków zawodowych, zgadzając się na 3,3-procentową podwyżkę wynagrodzeń i przyznanie pracownikom jednorazowej nagrody za wyniki za 2002 rok.
Spór z Solidarnością nie został zakończony, a związek liczy, że pracownicy opowiedzą się za wpisaniem do układu płacowego corocznych podwyżek płac, a nie nagród jednorazowych, jak chce tego zarząd. Skupiająca ponad cztery tysiące z 18 tysięcy pracowników spółki Solidarność zorganizowała więc referendum strajkowe.
Mogli w nim wziąć udział wszyscy pracownicy, którzy mieli odpowiedzieć na pytanie, czy zgadzają się na strajk w celu wyegzekwowania żądań płacowych.
"Przez 30 dni licząc od dziś związki nie będą wszczynały działań strajkowych. Liczymy na porozumienie z zarządem i uspokojenie emocji we wzajemnych stosunkach" - powiedział dziennikarzom Czyczerski.