Zarobki władz spółek giełdowych powinny być ujawnione w raportach rocznych, jednak część firm nie stosuje się do tego obowiązku. Przykładem może być Indykpol, który po raz kolejny nie poinformował o wynagrodzeniach osób zarządzających i nadzorujących. Odpowiedni punkt w dodatkowych notach objaśniających został po prostu ominięty. Informacji o dochodach władz nie można też znaleźć w rocznych sprawozdaniach między innymi Strzelca czy Efektu.
Wpadki zdarzają się tu też największym. Oto Agora poinformowała, że w raporcie za 2001 r. zarobki zarządu i rady nadzorczej zostały zaniżone o niemal 1 mln zł, a w raporcie za 1999 r. o 50 tys. zł "Powyższe różnice powstały wskutek nieuwzględnienia w dodatkowych notach objaśniających do sprawozdania za 2001 rok wynagrodzeń zarządu z tytułu umowy o pracę (w sprawozdaniu finansowym prawidłowo uwzględniono łączne wynagrodzenie z tytułu pełnienia funkcji członka zarządu i z tytułu umowy o pracę) oraz pominięcia w dodatkowych notach objaśniających do sprawozdań finansowych za lata 1999 i 2001 wynagrodzeń zagranicznych członków rady nadzorczej (w sprawozdaniach finansowych za lata 1999 i 2001 wynagrodzenia zagranicznych członków rady nadzorczej zostały ujęte prawidłowo)" - wyjaśnia wydawca m.in. "Gazety Wyborczej".
Kolejnym czynnikiem, który może fałszować przygotowane na podstawie raportów rocznych zestawienie, jest fakt, iż nie zawsze wszystkie elementy wynagrodzeń są w nim ujawniane. Na rynku kapitałowym tajemnicą poliszynela są dodatkowe zarobki zarządów, wypłacane przez branżowych inwestorów strategicznych w poszczególnych spółkach. Głośnym przykładem tego typu działań była ostatnio sprawa LOT-u. Patrząc jednak na rodzime podwórko spółek giełdowych, warto choćby przypomnieć Stomil Olsztyn. Zarząd tej firmy podczas WZA odmówił odpowiedzi na pytanie inwestorów mniejszościowych, czy pobiera wynagrodzenie z firmy Michelin.
Sposobem powiększania gratyfikacji dla menedżmentu jest też podobno metoda "na polisę". Spółka (firma zależna?) opłaca swym władzom polisę na życie, która po pewnym czasie jest likwidowana, a środki na niej zgromadzone trafiają do jej właściciela. Według pragnących zachować anonimowość bankowców, ta metoda wyjaśnia różnicę w zarobkach władz giełdowych banków.
Jak nie matka, to córka