Reklama

Spółki straciły, władze zarobiły

Wynagrodzenia władz spółek generalnie spadły, choć w niewielkim stopniu. Jednak spora część firm nadal pozostaje bardzo hojna dla osób nimi zarządzających. Giełdowe spółki pozostają też źródłem niezłych dochodów dla osób, które w nich już nie pracują.

Publikacja: 21.06.2003 09:59

Zarobki władz spółek giełdowych powinny być ujawnione w raportach rocznych, jednak część firm nie stosuje się do tego obowiązku. Przykładem może być Indykpol, który po raz kolejny nie poinformował o wynagrodzeniach osób zarządzających i nadzorujących. Odpowiedni punkt w dodatkowych notach objaśniających został po prostu ominięty. Informacji o dochodach władz nie można też znaleźć w rocznych sprawozdaniach między innymi Strzelca czy Efektu.

Wpadki zdarzają się tu też największym. Oto Agora poinformowała, że w raporcie za 2001 r. zarobki zarządu i rady nadzorczej zostały zaniżone o niemal 1 mln zł, a w raporcie za 1999 r. o 50 tys. zł "Powyższe różnice powstały wskutek nieuwzględnienia w dodatkowych notach objaśniających do sprawozdania za 2001 rok wynagrodzeń zarządu z tytułu umowy o pracę (w sprawozdaniu finansowym prawidłowo uwzględniono łączne wynagrodzenie z tytułu pełnienia funkcji członka zarządu i z tytułu umowy o pracę) oraz pominięcia w dodatkowych notach objaśniających do sprawozdań finansowych za lata 1999 i 2001 wynagrodzeń zagranicznych członków rady nadzorczej (w sprawozdaniach finansowych za lata 1999 i 2001 wynagrodzenia zagranicznych członków rady nadzorczej zostały ujęte prawidłowo)" - wyjaśnia wydawca m.in. "Gazety Wyborczej".

Kolejnym czynnikiem, który może fałszować przygotowane na podstawie raportów rocznych zestawienie, jest fakt, iż nie zawsze wszystkie elementy wynagrodzeń są w nim ujawniane. Na rynku kapitałowym tajemnicą poliszynela są dodatkowe zarobki zarządów, wypłacane przez branżowych inwestorów strategicznych w poszczególnych spółkach. Głośnym przykładem tego typu działań była ostatnio sprawa LOT-u. Patrząc jednak na rodzime podwórko spółek giełdowych, warto choćby przypomnieć Stomil Olsztyn. Zarząd tej firmy podczas WZA odmówił odpowiedzi na pytanie inwestorów mniejszościowych, czy pobiera wynagrodzenie z firmy Michelin.

Sposobem powiększania gratyfikacji dla menedżmentu jest też podobno metoda "na polisę". Spółka (firma zależna?) opłaca swym władzom polisę na życie, która po pewnym czasie jest likwidowana, a środki na niej zgromadzone trafiają do jej właściciela. Według pragnących zachować anonimowość bankowców, ta metoda wyjaśnia różnicę w zarobkach władz giełdowych banków.

Jak nie matka, to córka

Reklama
Reklama

W niektórych giełdowych firmach ważnym elementem wynagradzania menedżmentu są zarobki osiągane w spółkach zależnych i stowarzyszonych. Przykładowo wynagrodzenie członków zarządu Telekomunikacji Polskiej za 2002 r. należne im właśnie z tego tytułu wynosi 1,6 mln zł (rok wcześniej było to 2,26 mln zł). W Kętach czy KGHM kwota ta jest już znacznie niższa i wynosi odpowiednio 264 tys. zł i 262 tys. zł.

Analizując sprawozdania emitentów, można jednak zauważyć, że ta metoda gratyfikacji została znacznie ograniczona w porównaniu z rokiem ubiegłym zarówno w sensie ilościowym, jak i wartościowym.

Sposób "na pożyczkę"

Nadal wartym uwagi zjawiskiem jest udzielanie przez firmy swym władzom kredytów lub pożyczek. Proceder taki nie dziwi w bankach i jest tam wykorzystywany dość powszechnie. Przykładowo zadłużenie zarządu BRE z tytułu pożyczek mieszkaniowych (oprocentowanie 1% w skali roku) wynosiło na koniec 2002 r. 1 mln zł, a z tytułu kredytów zaciągniętych w ramach private bankig 5,2 mln zł.

Znacznie ciekawsza dla inwestorów jest analiza pożyczek udzielanych przez firmy produkcyjne bądź usługowe. W większości tego typu przypadków dość bezwzględnie wykorzystywana jest silna pozycja członków zarządu lub rady w akcjonariacie. Dowodem może być tu choćby Mieszko. Stan zadłużenia władz wobec spółki wynosił na koniec 2002 r. 2,4 mln zł, a wobec firmy zależnej kolejne 300 tys. Podobnie sprawa wygląda w MCI. Firma Czechowicz Ventures jest winna giełdowej spółce ponad 2,2 mln zł. W raporcie trudno jednak doszukać się, jakie są warunki tej pożyczki. Wiadomo jedynie, że ma ona być spłacona do końca roku. Nie jest to jednak takie pewne, gdyż jedną z inwestycji działającego jako fundusz venture capital MCI od dłuższego czasu jest już pomoc finansowa dla swych władz i podmiotów z nimi związanych.

Dość hojna jest też firma 7 bulls. Władzom i ich rodzinie pożyczyła łącznie ponad 900 tys. zł (stan na koniec 2002 r.). Członka zarządu wspomógł też Prokom. W tym wypadku pożywka wynosi 1,3 mln zł i oprocentowana jest na 6%. Z podobnego rozwiązania skorzystały też władze KrakChemii. Mimo że, biorąc pod uwagę wielkość firmy, jej menedżment należy do lepiej wynagradzanych, zarząd i prokurenci są w niej zadłużeni na 677 tys. zł (oprocentowanie "1 pkt proc. za każdy rok naliczane z góry od całej kwoty kredytu"). Zarząd tej firmy zabezpieczył się też na wypadek odwołania. Takie rozwiązanie oznaczałoby konieczność wypłaty 520 tys. zł.

Reklama
Reklama

Kosztowne odprawy

Mimo że główna fala "karuzeli prezesów" jest już za nami, koszty związane ze zmianami władz nadal są widoczne w części spółek. Dobrym przykładem jest tu KGHM, który odwołanym członkom zarządu wypłacił 2,3 mln zł, czyli praktycznie tyle samo, co osobom urzędującym.

W Telekomunikacji Polskiej odszkodowania i odprawy pochłonęły 1,1 mln zł, co i tak jest znacznym postępem w stosunku do 2001 r., kiedy kwota ta wyniosła niemal 4,7 mln zł.

Biorąc pod uwagę historię spółki, nie jest zaskoczeniem, że smutnym rekordzistą w kategorii największych odszkodowań jest Elektrim. Warszawski holding musi wypłacić byłym osobom zarządzającym 8 759 tys. zł, czyli więcej niż wyniosły w 2002 r. wynagrodzenia zarządu.

- Komentarz

Analizując kilkuletnią historię wynagrodzeń władz spółek giełdowych nie sposób oprzeć się wrażeniu, że duża część managementu nie ma powodów do narzekań, jeśli chodzi o poziom życia. Szkoda tylko, że duże pensje nie idą w parze z dużą odpowiedzialnością. Sztandarowym przykładem jest tu Elektrim. Utrzymanie władz, rad nadzorczych oraz różnego rodzaju doradców kosztowało firmę w ostatnich latach lekko licząc kilkadziesiąt milionów złotych. Efekty ich działań zna dobrze każdy, kto zainwestował w tę spółkę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama