Wczoraj skończył się czas, na który Elektrim Telekomunikacja udzielił bankowemu konsorcjum wyłączność na negocjacje w sprawie przejęcia El-Netu. Jak jednak wynika z oficjalnych komunikatów, właścicielem 100% akcji operatora i jednej spółki zależnej (El Sp. z o.o.) będzie tylko BRE. Bank zapłaci za udziały 5 mln zł. Nie oznacza to jednak, że na tyle wyceniono El-Net.

Wczorajsza umowa to efekt rozmów, jakie zarząd operatora prowadził z finansowymi instytucjami od kilkunastu miesięcy. Banki, którym udzielono wyłączność na negocjacje, od 4 lat były bowiem jednocześnie wierzycielami El-Netu. W 2002 roku spółka zawarła z nimi wstępne porozumienie, w którym - jak wynika z posiadanych przez PARKIET dokumentów - operatorowi zagwarantowano możliwość kontynuowania działalności.

Dług telekomunikacyjnej firmy wobec banków powstał w 1999 roku. Wtedy BRE Bank, Pekao, BPH-PBK (wówczas BPH), Bank Millennium (wówczas BIG-BG), Bank Gospodarstwa Krajowego i Bank Współpracy Europejskiej udzieliły jej 305 mln zł kredytu konsorcjalnego. Kilkanaście miesięcy później El-Net przestał regularnie spłacać pożyczkę. W czerwcu tego roku spółka miała nadal 160 mln zł do uregulowania. I nie był to jej jedyny dług. Jak już pisaliśmy, zobowiązania El-Netu wobec właściciela - Elektrimu Telekomunikacja - wynoszą ok. 570 mln zł. Operator ma również 29 mln zł długu wobec Blue Aries Capital, spółki, na którą swoją wierzytelność scedowała Tele-Fonika. Oznacza to, że zobowiązania El-Netu wynoszą minimum 0,76 mld zł. Program ratunkowy przygotowany przez zarząd El-Netu zakładał redukcję zobowiązań i emisję akcji skierowaną do wierzycieli.

Wczoraj żadna ze stron nie poinformowała, na jakich warunkach banki przejmą El-Net. Nie wiadomo więc, czy i o ile spadnie dług w wyniku zawartego porozumienia.