Inwestorzy z Polski nie mają zbyt wielu możliwości inwestowania na rynku surowców, chyba że dysponują wystarczającą wiedzą, aby samodzielnie kupować kontrakty na zagranicznych giełdach. Mogą wprawdzie skorzystać z pomocy takich firm jak TMS, ale ogranicza się ona do samego przeprowadzenia transakcji (bez doradztwa). Rynkiem surowców nie są też zainteresowane fundusze inwestycyjne.
O inwestowaniu w kruszce dużo mówiło się przed wybuchem wojny w Iraku. Ceny złota gwałtownie rosły od grudnia ub.r. Ale inwestycje w złoto dały też bardzo dobre rezultaty w 2002 r. Amerykańskie fundusze lokujące na tym rynku w ciągu dwunastu miesięcy podwoiły wartość zarządzanych aktywów. Ale od pewnego czasu złoto traci na wartości, bo rosną ceny akcji. Czy to oznacza, że BRE spóźniło się z ofertą?
Nie - twierdzą specjaliści z banku. Ich zdaniem, są spore szanse na to, że złoto znów będzie dobrą inwestycją. Wzrost cen kruszcu miałby być konsekwencją odwrotu od waluty amerykańskiej. Wymieniają kilka powodów realizacji takiego scenariusza: niski poziom stóp procentowych, brak fundamentów gospodarczych oraz wysoki deficyt budżetowy i handlowy.
BRE przyjmował wpłaty na lokatę tylko przez dwa dni, 10 i 11 lipca. Oferta była adresowana do klientów private banking, ale jeśli się powiedzie, w przyszłości ma być zaoferowana szerszej grupie inwestorów. Czas depozytu to 10-11 miesięcy. Inwestorzy otrzymają oprocentowanie gwarantowane, na poziomie 0,5%. Jeżeli natomiast ceny złota pójdą w górę, to dostaną dodatkowe odsetki w wysokości 30% tego wzrostu. Tak niski poziom partycypacji w zyskach BRE tłumaczy wysokim kosztem zakupu opcji na kruszec.