Rekordowo wysoka wycena akcji LPP sprawia, że z inwestycji w papiery spółki mogą być zadowoleni inwestorzy, którzy obejmowali je w publicznej ofercie. Doszło do niej w kwietniu tego roku. Z puli 190 tys. walorów, 50 tys. trafiło do drobnych graczy, reszta do dużych instytucji. Kupujący płacili po 265 zł za walor. Zarobili już ponad 50%. Wczoraj kurs wzrósł o 0,5% i wyniósł 402 zł. Powody do zadowolenia mają też fundusze zarządzane przez Enterprise Investors, które w tym samym czasie po 235 zł przejmowały papiery firmy od funduszu Grangefont Ltd.
Wzrost notowań analitycy uzasadniają dobrymi fundamentami. Spółka w ubiegłym roku - bardzo dla niej udanym - zanotowała 261,6 mln zł przychodów ze sprzedaży. Zysk wyniósł 18,55 mln zł. W tym roku sprzedaż ma sięgnąć 390 mln zł, a zysk netto 31 mln zł.
Radosław Solan, analityk Bankowego Domu Maklerskiego PKO BP, szacuje, że po I półroczu firma zarobiła 11 mln zł netto. Sprzedaż wyniosła w tym czasie 165 mln zł. - Prognozy na cały rok nie są, moim zdaniem, zagrożone - twierdzi R. Solan. Przedstawiciele zarządu podtrzymują plany finansowe. O zyskach w I półroczu nie chcą mówić. - Będą satysfakcjonujące - zapewnia Dariusz Pachla, wiceprezes firmy.
Z drugiej strony, dobre fundamenty LPP znane są od dawna. Podobnie jak - rzadka na naszym rynku - konsekwencja w realizowaniu prognoz finansowych. Mimo to akcje spółki wciąż zyskują na wartości. Analitycy kilka miesięcy temu zalecali kupowanie walorów, ale przy kursie zdecydowanie niższym od obecnego. - Spółka zmieniła plany. Zakłada na przykład szybszy rozwój sieci handlowej. Ewentualna zmiana rekomendacji i zmiana wyceny akcji wymaga sporządzenia nowej analizy. Według mnie, aktualne notowania mogą się jednak wydawać trochę przesadzone - ocenia R. Solan. - Byłbym ostrożny w szacowaniu fair value na poziomie 400 zł - dodaje. Ocenia jednak, że wzrost kursu to wyraz wiary inwestorów w firmę. - Jeżeli cena odzwierciedla nie tylko wyniki, ale i potencjał spółki oraz jej perspektywy, to nie powiedziałbym, że akcje są przewartościowane - twierdzi wiceprezes Pachla.