M. Wiśniewska nie ujawniła, jakie są powody jej odejścia. Powiedziała tylko, że decyzja o rezygnacji nie jest spowodowana różnicami dotyczącymi dalszej strategii rozwoju banku. Nie chciała również zdradzić, co będzie robić w przyszłości. - Uznałam, że realizacja strategii nakreślonej dla banku w 1998 roku została zakończona - wyjaśniała. Dodała, że nie zamierza przechodzić na emeryturę, ale na razie nie znalazła sobie nowego zajęcia.
Nie wiadomo, czy należy spodziewać się dalszych zmian w zarządzie banku. A. Profumo powiedział w piątek, że tego nie wie. - To nowy prezes podejmie decyzję w tej sprawie - dodał. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami, z banku odchodzi także wiceprezes Paolo Fiorentino. Jego miejsce ma zająć Luigi Lovaglio, wiceprezes w bułgarskim Bulbanku. W maju zarząd opuścił natomiast Igor Chalupec.
A. Profumo wierzy, że kandydat na prezesa Pekao nie będzie miał kłopotów z uzyskaniem zgody władz nadzorczych na objęcie stanowiska. Niektórzy bankowcy zwracają bowiem uwagę na to, że Jan Krzysztof Bielecki nie ma doświadczenia w kierowaniu zarządem dużego banku komercyjnego.
Informacja o zmianie na stanowisku szefa Pekao spowodowała wczoraj spadek kursu spółki. Analitycy obawiają się, że bank w najbliższym czasie może ogłosić złe informacje dla inwestorów. Za kilka dni Pekao opublikuje wyniki za II kwartał. Zdaniem M. Wiśniewskiej, nie ma powodów do niepokoju. - Jestem w dobrym nastroju, jeśli chodzi o wyniki za II kwartał. Widzimy symptomy ożywienia gospodarczego w Polsce i od dłuższego jesteśmy na to przygotowani - stwierdziła.
Dotychczas Pekao był dobrze oceniany przez inwestorów, zarówno jeśli chodzi o wyniki finansowe, jak i o jakość zarządzania.