Reklama

Skarbonka to nie my

Z Maciejem Gierejem, prezesem Nafty Polskiej, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 29.07.2003 09:17

Czy jest Pan zadowolony z faktu, że minister skarbu podjął decyzję o unieważnieniu przetargu na sprzedaż 75% akcji Grupy Lotos, którą mu Pan rekomendował?

To trudne pytanie. Ja wolę odczuwać zadowolenie wtedy, gdy już coś będzie zrobione. Jeden etap został zamknięty, drugi - otwarty. Dopiero gdy pojawią się efekty podjętych decyzji, będę mógł być zadowolony.

Jeden z oferentów - brytyjski Rotch, który starał się przejąć Grupę Lotos wraz z Orlenem - zapowiadał, że gdy Nafta Polska podejmie decyzję dla niego niekorzystną, wtedy zaskarży ją do sądu. Czy jest to realna groźba?

Do tej pory nie otrzymałem żadnej korespondencji w tej sprawie. Zresztą nie obawiamy się takiego obrotu spraw. Postępowaliśmy zgodnie z procedurą przetargową.

Jakie były prawdziwe przyczyny zamknięcia procedury przetargowej?

Reklama
Reklama

Co to znaczy prawdziwe przyczyny? Minister skarbu państwa, zdecydował, zgodnie z rekomendacją Nafty Polskiej, o nieprzyjęciu oferty koncernu Rotch - Orlen, ponieważ nie gwarantowała ona osiągnięcia założonych celów prywatyzacji. Przede wszystkim realizacji strategii rozwoju.

Czy jako przewodniczący rady nadzorczej Orlenu nie działał Pan na szkodę tej spółki, rekomendując ministrowi unieważnienie przetargu? W tej chwili płocki koncern mógłby przejąć kontrolę nad Grupą Lotos i w ten sposób wzmocnić swoją pozycję na rynku Europy Środkowowschodniej.

Nie. Orlen realizuje w tej chwili swój własny, wewnętrzny program restrukturyzacji. Jest zainteresowany odegraniem kluczowej roli w budowie koncernu środkowoeuropejskiego. Sądzę, iż dynamiczna, silna ekonomicznie Grupa Lotos może być jednym z atutów w budowaniu pozycji na rynku paliwowym w naszej części Europy.

Jak długo potrwa proces restrukturyzacji Orlenu, aby mógł on przejąć kontrolę nad Grupą Lotos?

Spółka prowadzi restrukturyzację organizacyjną od roku. Teraz wdraża program oszczędnościowy. Myślę, że jego realizacja potrwa kilka lat.

Czy to oznacza, że płocki koncern będzie mógł przejąć Grupę Lotos dopiero za kilka lat, kiedy zakończy się proces restrukturyzacji?

Reklama
Reklama

Ewentualne wchłonięcie Grupy Lotos nie jest bezpośrednio związane z zakończeniem procesu restrukturyzacji samego Orlenu.

Czy Pan w ogóle przewiduje w jakiejś perspektywie czasowej włączenie Lotosu do Orlenu?

Nie wykluczam tego. Mamy kilka wariantów rozwoju sektora. Grupa Lotos może być jedną z kart w grze o koncern środkowoeuropejski.

Minister skarbu powiedział, że chciałby, aby Orlen i Grupa Lotos weszły do koncernu środkowoeuropejskiego, który miałyby tworzyć jeszcze MOL i prawdopodobnie austriacki OMV. Czy dysponuje Pan analizą, że utworzenie takiego podmiotu jest możliwe i jak ma ono wyglądać?

Czekamy na propozycje Orlenu w tej sprawie.

Analitycy związani z branżą paliwową twierdzą, że koncern środkowoeuropejski musi powstać przed wejściem Polski i Węgier do Unii. Od połowy przyszłego roku wszelkie fuzje, zwłaszcza w sektorze naftowym, będą bowiem podlegały bardzo restrykcyjnej polityce Komisji Europejskiej, która może się po prostu nie zgodzić na utworzenie nowego podmiotu. Czy zgadza się Pan z taką opinią?

Reklama
Reklama

Nie. Uważam, że nie powinno się podejmować strategicznych decyzji pod presją czasu. Poza tym, jesteśmy jedną nogą w UE, więc już teraz wszelkie połączenia musimy odpowiednio argumentować.

Po ogłoszeniu decyzji przez ministra skarbu powiedział Pan, że budowa Grupy Lotos zostanie zakończona w ciągu najbliższych miesięcy, co oznacza, że do gdańskiej rafinerii przyłączone zostaną trzy spółki znajdujące się na południu Polski oraz firma wydobywcza Petrobaltic. Czy jest to realny termin?

Tak, chcielibyśmy zakończyć proces łączenia w ciągu 4-5 miesięcy. Jednakże nie mogę gwarantować, że to właśnie tyle potrwa.

W jakiej sytuacji finansowej są trzy rafinerie południowe: Glimar, Czechowice i Jasło?

W trudnej. A jedna z nich znajduje się w bardzo trudnej sytuacji.Domyślam się, że chodzi o rafinerię Glimar, której resort skarbu przekazał 30 mln zł pomocy publicznej, a Nafta Polska poprzez podwyższenie kapitału da kolejne 30 mln zł. Pomoc dla Glimaru pochodzi z publicznych środków, czyli de facto za ostatnią decyzję ministerstwa zapłacą wszyscy podatnicy. Czy jest to sprawiedliwe rozwiązanie?

Reklama
Reklama

Jest. Jeżeli teraz pomożemy tej spółce, to będzie ona w stanie przynosić niedługo zyski. Poza tym, gdyby pani zadała to pytanie w Gorlicach - wszyscy mieszkańcy tamtego regionu odpowiedzieliby natychmiast, że tak.

Prezesi Glimaru, Jasła i Czechowic swoje potrzeby inwestycyjne szacują na około 600 mln zł. Skąd Grupa Lotos weźmie tyle pieniędzy? Do tego dochodzi jeszcze konieczność spłacenia długów tych firm, a wynoszą one kilkaset milionów złotych.

Kocham taki sposób podejścia do pieniędzy, ale absolutnie się z nim nie zgadzam. Nafta Polska nie jest skarbonką, nie będziemy wykładali pieniędzy na wszystkie projekty, które chcą realizować prezesi spółek. Dopiero po przejrzeniu biznesplanów będę mógł powiedzieć, czy Nafta Polska zgodzi się na realizację projektów.

Rafinerie południowe liczą na wsparcie gdańskiej spółki.

Ale ona też nie jest skarbonką. Glimar, Czechowice i Jasło uzyskają przede wszystkim wsparcie dzięki temu, że będą w silnej grupie, przez co wzrośnie ich wiarygodność kredytowa.

Reklama
Reklama

Czy rosnący import paliw na południu Polski może zagrozić rozwojowi krajowego rynku?

Tak. Grupa Lotos to też w pewnym sensie odpowiedź spółek Nafty na to, co dzieje się na południu Polski. Oprócz rosnącej siły Slovnaftu na polskim rynku, coraz pewniej wchodzi do nas również czeski Unipetrol.

Rozumiem, że chciałby Pan, aby Grupa Lotos odzyskała 10% rynku hurtowego na południu Polski, który zdobył Slovnaft kontrolowany przez węgierskiego MOL. Jest tylko jeden problem - rafinerie południowe do końca przyszłego roku planują zamknięcie przerobu ropy, a gdańska rafineria wykorzystuje 100% mocy produkcyjnych. Skąd więc ma pochodzić paliwo, które Grupa Lotos zamierza sprzedawać na południu polski?

Na przykład z Orlenu, który wykorzystuje około 70% swoich mocy przerobowych. Chciałbym aby spółki umówiły się na dostawy swapowe, co ograniczy koszty transportu paliw.

Czy jest trochę prawdy w stwierdzeniu, że Nafta Polska podjęła decyzję o budowie grupy Lotos po to, by zahamować proces prywatyzacji, by uratować tysiące miejsc pracy w sektorze dla swoich kolegów i koleżanek.

Reklama
Reklama

A jacy koledzy i koleżanki Nafty Polskiej pracują w Grupie Lotos? Czy za taką osobę uważa pani prezesa Pawła Olechnowicza i jego zastępców?

Przecież prezes Grupy Lotos został wybrany dzięki rekomendacji posłanki SLD, Małgorzaty Ostrowskiej.

Nie. Znałem dokonania zawodowe Pawła Olechnowicza i byłem zadowolony, że udało mi się ściągnąć do spółki objętej ustawą kominową człowieka, który pracował w międzynarodowych korporacjach, człowieka z osiągnięciami i pracującego wcześniej za zupełnie inne pieniądze.

Ale w kwestiach kadrowych rekomendacje pochodzą głównie z Ministerstwa Skarbu Państwa?

Nafta Polska jest w 100% spółką Skarbu Państwa, więc niewątpliwie w wielu dyskusjach kadrowych bierzemy pod uwagę stanowisko resortu. Uzgadniamy skład rad nadzorczych w zakresie parytetów wynikających ze składu akcjonariatu. Natomiast do zarządów są powoływane osoby, które otrzymują rekomendacje od rad nadzorczych.

A ile było konkursów na stanowiska w Nafcie Polskiej?

Konkursów, które byłyby ogłaszane w mediach, nie było.

Jak wobec tego te osoby są wybierane? Bo jeśli nie było konkursów, to znaczy, że wyłącznie z czyjegoś polecenia.

Można powiedzieć, że z polecenia.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama