Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Co prawda od dłuższego czasu GPW żyje w zupełnie innym giełdowym świecie, ale mimo to na początek krótkie przypomnienie sytuacji na rynku amerykańskim. Dalej trwają tam wakacje, które objawiają się nie tylko trendem bocznym, ale też wyraźnie zmniejszonym wolumenem. W tym tygodniu było to tym bardziej widoczne ze względu na zbliżające się poniedziałkowe święto (Labor Day - zamknięte giełdy w USA), które już od połowy tygodnia dodatkowo ograniczało aktywność. Przy tak niskich ob

Publikacja: 31.08.2003 22:08

Marek Pryzmont

Co prawda od dłuższego czasu GPW żyje w zupełnie innym giełdowym świecie,

ale mimo to na początek krótkie przypomnienie sytuacji na rynku

amerykańskim. Dalej trwają tam wakacje, które objawiają się nie tylko

trendem bocznym, ale też wyraźnie zmniejszonym wolumenem. W tym tygodniu

Reklama
Reklama

było to tym bardziej widoczne ze względu na zbliżające się poniedziałkowe

święto (Labor Day - zamknięte giełdy w USA), które już od połowy tygodnia

dodatkowo ograniczało aktywność. Przy tak niskich obrotach i wahaniach

S&P500 dalej w obszarze 965-1015 pkt. nie ma co rozpatrywać zmian na

poszczególnych sesjach. Prawdziwe oblicze rynku zobaczymy dopiero tak

naprawdę pod koniec tego tygodnia, gdy skończy się okres wakacyjny i po

Reklama
Reklama

poniedziałkowym święcie inwestorzy zdążą wrócić do aktywniejszego handlu, a

na rynek zaczną spływać ważne informacje wymienione w kolejnym z akapitów.

Jeśli mowa tylko o najbliższym tygodniu, to szansa na wybicie SP500.gif jest

tylko do góry. Nawet jeśli w drugiej części tygodnia inwestorów rozczarują

jakieś dane, to nie zdąży tak szybko spaść, by pokonać wsparcie na 965 pkt.

i wpłynąć negatywnie na nasz rynek. Wydaje się więc, że USA dalej pozostanie

Reklama
Reklama

dla GPW albo neutralne, albo wyjście S&P500 nad 1015 pkt. umocni polski

rynek. Odpowiedź na pytanie, czy uda się pokonać opór jest na ten tydzień

trochę ryzykowna. Wspomniane wakacyjne obroty same w sobie nie pokazują

prawdziwego oblicza rynku, a do tego trend boczny dopóki trwa, bardzo często

tworzy fałszywy obraz rynku. Wystarczy bowiem przypomnieć, jak skrajne

Reklama
Reklama

nastroje panowały w ostatnich miesiącach zarówno przy testowaniu 965 pkt.

jak i wzroście do 1015 pkt. Niby odległość niewielka, a dojście do krawędzi

horyzontu od razu oznacza dla większości mediów ogromną siłę/słabość rynku.

W horyzoncie to określenia wyjątkowo na wyrost, a siła z ostatnich tygodni

to nawet nie dobre dane ze spółek, czy dobre dane makro, ale dokładnie to,

Reklama
Reklama

co napędza hossę na naszym rynku - wpłaty do funduszy akcyjnych. W ostatnim

tygodniu (do czwartku) do funduszy akcji wpłynęło 1,5 mld dolarów po

wpłatach 2,6 mld w poprzednim tygodniu. Ustabilizowanie rynku obligacji też

wyraźnie pomogło.

Zdecydowana większość indywidualnych inwestorów wierzy, że obecny horyzont

Reklama
Reklama

szerokiego rynku jest tylko przerwą przed dalszymi wzrostami. Trochę

zadziwiająca jest taka ogromna przewaga optymistów jeśli chodzi o ankiety

dotyczące przyszłej giełdowej! koniunktury, jak i zdecydowana przewaga

drobnych inwestorów (wobec instytucji) jeśli chodzi o otwarte długie pozycje

w kontraktach terminowych, która mocno kontrastuje z brakiem tak dużego

optymizmu jeśli chodzi o ocenę samej gospodarki. Co prawda wtorkowy wskaźnik

zaufania konsumentów był (81,3) nieco lepszy od prognoz (79,6) ale jest to i

tak poziom, który nie licząc tegorocznego spadku w marcu notowano po raz

ostatni w okresie 1990-1993 r. Od 1996 roku do końca 2000 roku wartość

wskaźnika nie spadła poniżej 100 a w szczycie hossy przekraczała 140. Bardzo

podobna sytuacja jest z indeksem nastroju Uniwersytetu Michigan. Przypomnę,

że nie jest to ocena perspektyw indeksów, ale gospodarki. Oczywiście możnaby

to tłumaczyć bardzo wysokim bezrobociem, które straszy konsumentów, ale i

tak duża różnica w ocenie gospodarki i giełdy może zastanawiać. Nikt nie

jest zadowolony ze skali ożywienia (nawet Fed) i jego efektów, a na

giełdowym parkiecie od dłuższego czasu utrzymuje się skrajny optymizm

(Investor"s Intelligence) i przeświadczenie dalszych wzrostów. A co w tym

wszystkim najdziwniejsze, to fakt, że chciwość inwestorów nie doprowadziła

jeszcze do załamania rynku.

Po ostatnich tygodniach mocnego rynku (miałem h stóp procentowych wystarczą do tego, by

zatrzymać napływ nowych środków na rynek akcji. Perspektywa podnoszenia

przez Fed stóp procentowych jest dla giełdy najgorszym z możliwych

scenariuszy. Drastycznie obniża "atrakcyjność" inwestycji w akcje, dając

alternatywę w bezpieczniejszych papierach. Tyle tylko, że ostatnie tygodnie

FED próbował każdego sposobu, by przekonać rynki, że niskie stopy procentowe

będziemy oglądać jeszcze przez "dłuższy okres czasu", niezależnie co to

oznacza. Udało mu się. Do tego jeszcze na piątkowym wystąpieniu na sympozjum

w Jackson Hole szef Fed odrzucił ideę używania celu inflacyjnego podczas

ustalania przez Fed wysokości stóp procentowych. W gospodarce jest "za dużo

niepewności" by stosować taką politykę. Stąd jak to nazwał Greenspan - te

"innowacje na rynkach finansowych". Oczywiście jeszcze nikt nie jest w

stanie ocenić efektów jakie to przyniesie, ale trochę to przypomina zmianę

zasad w czasie gry, a dosadniej mówiąc to coś w stylu "kreatywnej

księgowości". Ale to następny sygnał wysyłany do inwestorów, że teraz to już

nawet rosnąca inflacja (a taką zapowiada rekordowy deficyt, dalej słaby

dolar, rosnący indeks towarów ze złotem na czele, problemy/koszty w Iraku

itd.) nie zmusi Fed do szybkiej podwyżki stóp procentowych. Jeszcze z tego

typu instrumentów wspomagających (poprzez niskie stopy) pompowanie balona na

rynku akcji pozostał skup długoterminowych obligacji (spadek rentowności).

Co prawda Greenspan powtarzał ostatnio, że jest temu przeciwny, ale w tym

tygodniu to nie on ma prezentację w NY (czwartek), a Ben Bernake który od

dawna jest zwolennikiem takiego rozwiązania. Nawet tylko taka słowna

interwencja mogłaby znowu rynkom pomóc. Dopóki inwestorzy nie zaczną bać się

rosnących stóp procentowych, indeksy będą bezpieczne, nawet przy nieco

słabszych danych makro.

A te zaczynają spływać na rynek już od poświątecznego wtorku, gdy podany

zostanie bardzo ważny indeks ISM (prognoza 54,0 wobec 53,5) oraz ankieta na

temat zwolnień w firmach przeprowadzana przez Challenger Gray & Christmas. W

środę wydatki na inwestycje budowlane i dane o sprzedaży samochodów (mniej

ważne ze względu na sektor, bardziej ze względu na wydatki konsumentów) oraz

Beżowa Księga i wystąpienie prezesa Cisco na konferencji w Bostonie. Takie

wbrew pozorom błahe wypowiedzi mają ostatnio spory wpływ na rynek (patrz

Intel). To już wystarczy by mocniej ruszyć rynkami w tym tygodniu, ale przez

pierwsze dwa dni inwestorzy będą raczej wracali z wakacji i handel może

aktywniej ruszyć chyba dopiero po czwartkowych decyzjach banków centralnych

(ECB i Bank Anglii), danych makro (wnioski o zasiłek, wydajność pracy,

zamówienia fabryczne, ISM dla strefy usług), wynikach sieci handlowych,

uaktualnieniu prognoz Intela i wspomnianym wystąpieniu Ben"a Bernake. Z

kolei w piątek dane o bezrobociu ! i przemówienie prezydenta Busha na temat

stanu gospodarki.

W Polsce stan gospodarki w tym tygodniu najlepiej odczytać z decyzji RPP.

Brak obniżki stóp to efekt dwóch czynników, z których jeden jest faktem,

drugi zagrożeniem. Faktem jest trwające ożywienie gospodarcze, które

powstrzymało RPP przed kolejnym cięciem. Na tym etapie taka decyzja była

najbardziej korzystna dla rynku, bo po tak głębokim procesie obniżek stóp

procentowych 25 pb nic by teraz nie zmieniło (w przepływie środków na rynek

akcji), a brak obniżki utwierdza tylko rynek , że gospodarka zostawia

problemy za sobą, co pokazywały ostatnio dane o produkcji przemysłowej, czy

sprzedaży detalicznej. Większość ekonomistów dopatruje się też optymizmu w

większym od oczekiwanego deficycie handlowym, za co odpowiedzialny jest

większy wzrost importu, niż eksportu (ożywie redukcją stóp, to zbliżający się termin rządowych prac nad budżetem.

Rada Ministrów zajmie się projektem 9 września i należy się spodziewać, że

będą to raczej burzliwe obrady. Jeśli udałoby się zmniejszyć deficyt

budżetowy, to wrześniowe posiedzenie RPP powinno zakończyć się (ostatnim w

tym roku) cięciem 25 pb. Jeśli politycy na to nie pozwolą, to RPP szukając

wymówki dla pozostawienia stóp na obecnym poziomie zajęłaby się

zmniejszeniem bankom komercyjnym stóp rezerw obowiązkowych. Co prawda o

zrównaniu stóp rezerw obowiązkowych z poziomem UE mówi się już od paru

miesięcy, ale pamiętając giełdową euforię związaną z obniżką podatku CIT,

decyzja taka jeśli zapadnie już we wrześniu (i nie będzie rozłożona zbyt

długo w czasie), to powinna dzięki bankom pomóc giełdowym indeksom znacznie

bardziej, niż sama obniżka o 25 pb. Czyli chyba najlepsze dla GPW

rozwiązanie na najbliższe tygodnie to lekka polityczna zawierucha wokół

budżetu (z happy end"em), nie odstraszająca zagranicznych inwestorów, a

przyspieszająca obniżkę stóp rezerw obowiązkowych i jednocześnie

przekładająca ostatnią tegoroczną obniżę stóp procentowych na październik

(byłoby pod co zagrać).

Ale wróćmy na ziemię ? Czy któryś z inwestorów jest w stanie uwierzyć, że

niewielkie korekty w projekcie budżetu, albo zmiany stóp procentowych o 25

pb. są w stanie zmienić teraz oblicze rynku ? Oczywiście nie są bez wpływu

na rynek, ale o ile obecna ślepa euforia będzie dalej kontynuowana, to mogą

jedynie zmniejszyć, lub zwiększyć skalę dużego wzrostu. Rynek w tej fazie

oderwał się od rzeczywistości i nie będzie oglądać się ani na gospodarcze

dane, ani na wyniki i wycenę spółek. Rośnie po prostu wszystko, niezależnie

od tego, czy spółka prezentuje dobre, czy złe wyniki, oraz jakie ma przed

sobą perspektywy. Ożywienie gospodarcze oczywiście pozwala na jakiś

optymizm, ale hiperbola w jaką wszedł rynek zaczyna przerażać chyba nawet

największych optymistów. Gdy wyraźnie najgorsze spółki zaczynają przewodzić

wzrostom to skóra cierpnie na plecach.

Pisanie o takim rynku jest trochę niewdzięcznym zajęciem. Podobnie jak w

marazmie było strasznie nudno, tak przy tak silnym trendzie wspieranym także

przez rynki naszego regionu, po prostu nie można zalecać nic innego, jak

tylko kurczowe trzymanie się trendu. Niezależnie jak logicznie jest to z

punktu widzenia analizy fundamentalnej. Oczywiście co jakiś czas pojawiają

się sygnały słabości i potencjalne poziomu do odwrotu, ale nie przynosiły

one nic więcej, niż skromne korekty. Nie mówię, że nie należy ich spróbować

wykorzystać (zmienność rynku jest bardzo duża), ale póki co w średnim

terminie, niezależnie od swoich poglądów, trzeba zacisnąć zęby i jedynie

zgadywać dokąd zaprowadzi nas ta hiperbola. Przy takim rynku nie należy, a

wręcz nie można prognozować np. minimalnego zasięgu wzrostu, czy momentu

rynkowego zwrotu. Dopóki Srednie.gif mają układ wzorcowy dla hossy

stwierdzania o ustanowieniu szczytu będą zgadywaniem.

A gdzie szczyt ? No przecież napisałem, że nie można teraz stawiać takich

prognoz. Cofnijmy się do hossy internetowej. Po wzroście WIG20 do 2000 pkt.

oprócz rynkowej euforii i wyceny Optimusa na 500 pln pojawiały się głosy

rozsądku o skrajnym przewartościowaniu. Przyszłość pokazała, że całkowicie

słuszne, ale czy rynek chciał tego słuchać rosnąć kolejne 20% ? Inwestor

walczący z takim trendem nie dożyłby chyba satysfakcji ze swojej słusznej

wyceny i prognozy spadków choćby tylko do 1500 pkt. Wcześniej było 2500 pkt.

Teraz też nie można zgadywać, dokąd zaprowadzi nas to odreagowanie bessy i

dopiero jego załamanie zmieniające rynkowe nastroje pozwoli uznać trend za

zakończony. Co prawda rowe nadają się od miesięcy do kosza, bo w takim trendzie cały

czas pokazują tylko albo negatywne dywergencje, albo silne wykupienie.

Przestrzegałem już, żeby je ignorować Stochastic.gif Ultimate.gif CCI.gif

Price_ROC.gif Rekordowy ADX pokazuje najsilniejszy trend w historii

kontraktów ADX.gif , co właśnie z jednej strony nakazuje ignorować

krótkoterminowe wskaźniki, a z drugiej ostrzega, że korekta może być bardzo

gwałtowna i głęboka. To, że rynek rozgrzany jest trochę za mocno widać

choćby na testującym rekordowe poziomy RMI.gif , Inertia.gif , Trix.gif ,

najwyższym od hossy internetowej MACD.gif (ale dalej rośnie) , RSI.gif , czy

w końcu rekordowym wykupieniu na Money_Flow_Index.gif Nie ma poziomów,

które pokazują tak duże wykupienie/wyprzedanie, że gwarantują

spadki/wzrosty. Ale taki wygląda wskaźnik pokazuje, że rynek jest tak

przegrzany, że jeśli rozpoczną się spadki, to mogą być dla byków bardzo

bardzo bolesne. Pytanie tylko czy "już", czy 200 pkt. wyżej. Głupie pytanie,

bo pisałem już, że nie można się nad tym zastanawiać i trzeba po prostu

czekać na sygnał sprzedaży. Tak samo jak nie można powiedzieć, ile sesji bez

korekty indeks Cenowy.gif jest w stanie rosnąć i gdzie jest ta "skrajność".

Tych fałszywych skrajności było już po prostu zbyt dużo w tym trendzie, by

szukać kolejnych.

Trzeba teraz tylko obserwować zachowanie rynku na wsparciach, a nie przy

oporach. W końcówce tygodnia zarówno indeks, jak i kontrakty świetnie

poradziły sobie broniąc 1597 pkt. na kontraktach, i 1591 pkt. na indeksie.

To zamknięcia czwartkowej sesji i linia szyi ewentualnych formacji RGR na

wykresach intraday. Już na piątkowe otwarcie oba rynki lukami zakończyły

korektę i umacniając wsparcia ruszyły do testowania szczytów

Kontrakty_intra.gif Indeks_intra.gif Wymienione wyżej poziomy są teraz

najbliższymi wsparciami, poniżej których mogą reagować choćby najbardziej

krótkoterminowi gracze. Ewentualny poniedziałkowy spadek mógłby wprawdzie

wykreować formację podwójnego szczytu, ale i tak właśnie dopiero po zejściu

pod wspomniane wsparcia. Na to się jednak nie zapowiada, bo piątkowa siła

rynku/brak sesji w USA dają na jutro dobre nastroje/brak zagrożeń.

Jeśli zaś chodzi o dłuższy termin, to za koniec trendu będzie można dopiero

uznać zejście pod styczniowe szczyty z zeszłego roku Kontrakty_dzienny.gif

Indeks_dzienny.gif Daleko prawda ??? Ale i wzrost też ogromny, wiec jego

zakończenie musiałoby być dość wyraźne. Na razie tylko wskaźniki sugerują,

że możliwe byłoby rozpoczęcie spadku do tych wsparć, ale i tak póki co

byłoby to traktowane jako ruch powrotny. Taka korekta bez wątpienia warta

byłaby wykorzystania, ale raz jeszcze podkreślam, że nawet nie można jej

rozpatrywać, bez sygnałów słabości rynku (zejścia pod wsparcia). Takie ze

względu na poniedziałkowe święto w USA (dające bezkarność naszym funduszom)

nie powinny pojawić się przynajmniej do środy.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama