Nagroda Kisiela, przyznana Romanowi Klusce, jest symbolicznym gestem pod adresem postaci, która zyskała sobie w Polsce rangę symbolu. Po pierwsze, jako przedsiębiorca, który stworzył z niczego znaczącą firmę w branży "nowej ekonomii". Jest więc pozytywną postacią polskiej transformacji. Sukces tym bardziej cenny, że odniesiony z dala od Warszawy i innych wielkich aglomeracji. "Optimus" oraz renomowana szkoła biznesu, założona przez Krzysztofa Pawłowskiego, odnowiły wizerunek Nowego Sącza, inspirowały inne śmiałe poczynania w głębi kraju.

Po wtóre, Roman Kluska, chcąc nie chcąc, stał się symbolem - jak brzmi nasze uzasadnienie - "walki z bezprawiem". Bezprawiem szczególnego rodzaju, gdyż ukrytym w szacie aparatu skarbowego i wymiaru sprawiedliwości. Nie było to pierwsze nadużycie prokuratury i służb specjalnych, nie wspominając o błędach i złośliwościach służb skarbowych, kosztownych dla gospodarki i miejsc pracy. Wcześniej i później zdarzyły się dziesiątki takich przypadków urzędniczej arbitralności, odbierających ludziom biznesu poczucie bezpieczeństwa. Bywały też spektakularne najścia służb specjalnych na firmy i prywatne domy przedsiębiorców, mające posmak politycznej zemsty. Słowem - dziki Wschód, gdyż nie mieści się to w obyczajach praworządnego Zachodu. Ale tzw. sprawa Kluski, z uwagi na skalę nadużycia władzy i nachalne nękanie znanej osoby, przepełniła czarę goryczy. Obudziła wreszcie odruch solidarności i samoobrony w środowiskach pracodawców. Narodziła się funkcja rzecznika praw przedsiębiorców. Zareagowała sejmowa Komisja Gospodarki, zapraszając na posiedzenie poszkodowanych biznesmenów. Powstała specjalna podkomisja, która ma śledzić przypadki urzędniczych nadużyć i oceniać wynikłe z tego szkody. Pomogły media, które wzięły stronę ofiary i zrezygnowały z budowania klimatu dziennikarskiej sensacji wokół tego przypadku. Słowem, rodzi się nowy klimat w kraju, w którym łatwo było o podejrzliwość, a nawet niechęć wobec ludzi gospodarczego sukcesu. Oby się ten klimat definitywnie narodził, dla kontrastu z Rosją, która wraca do klimatu samodzierżawia.

Wciąż daleko nam do zachodniego standardu bezpieczeństwa i ochrony gospodarczego obrotu. Dla Polski, która zmierza do Unii Europejskiej, istotna jest nie tyle odległość od rosyjskich obyczajów, ile stopień przybliżenia do kultury gospodarczej Zachodu. Nasza droga daleka, bo przecież eksperymentujemy z nowymi, policyjnymi uprawnieniami wywiadu skarbowego (od 1 września 2003 roku) i wciąż trwa prokuratorskie poszukiwanie haka na Romana Kluskę. Zatem, w dzisiejszej Polsce przecinają się złe i dobre tendencje - jesteśmy na rozstajach. Bilans jest wciąż niejasny. Mam nadzieję, że Kapituła Nagród Kisiela swoją decyzją wskazała pożądany kierunek.