- Prezesem Orlenu zostałem po to, żeby doprowadzić do powstania środkowoeuropejskiego koncernu paliwowego - powiedział na jednym ze spotkań z dziennikarzami Zbigniew Wróbel, prezes Orlenu. Jednym z bardzo ważnych elementów tej układanki była gdańska rafineria. Tu szansę Wróbel (albo inwestor, którego politykę realizuje - prawdopodobnie J. Kulczyk, który w lutym 2002 r. stwierdził, że marzy mu się fuzja Orlenu, MOL-a i OMV) przegrał. Teraz rozpoczął batalię o fuzję z węgierskim MOL-em. Dziś prawdopodobnie podpisze list intencyjny w tej sprawie.
Większość analityków oficjalnie na ten temat nic nie mówi. Twierdzi, że zna zbyt mało szczegółów. Rafał Jankowski z CDM Pekao, jeden z najlepiej zorientowanych specjalistów branży paliwowej na rynku, nie boi się. - Dziwi mnie pośpiech w realizacji tego projektu. Moim zdaniem, obecnie nie jest dobry moment na łączenie MOL-a i Orlenu - mówi. Twierdzi, że ani Skarb Państwa, ani drobni akcjonariusze Orlenu nie osiągną z fuzji takich korzyści, jakie mogliby uzyskać przez samodzielny rozwój płockiego koncernu i ograniczenie nadużyć w jego władzach. - Orlen powinien zarabiać rocznie co najmniej 1,5 - 1,7 mld zł. Takie zyski są realne do osiągnięcia bardzo szybko. Nie rozumiem więc, dlaczego fuzję chce się przeprowadzić w możliwie najgorszym momencie, kiedy pozycja zarządu Orlenu jest zagrożona, a spółka dopiero rozpoczęła wdrażanie procesu restrukturyzacji i ograniczania kosztów.
Dwuletnia historia koncernu
O powstaniu środkowoeuropejskiego koncernu paliwowego mówi się co najmniej od dwóch lat. W początkowej fazie miał się składać z trzech partnerów: austriackiego OMV, węgierskiego MOL-a i Orlenu. Tymczasem OMV oficjalnie przestał zabiegać o uczestnictwo w koncernie. - Nasz plan zakłada wchodzenie tylko w te inwestycje, które jesteśmy w stanie kontrolować. Prywatyzacja Orlenu była już wielokrotnie przekładana, a my nie mieliśmy przy tym decydującego głosu - twierdzi przedstawiciel OMV.
- Konsolidacja krajowych liderów paliwowych z Europy Środkowowschodniej jest krokiem w dobrym kierunku. Jednak m.in. z uwagi na fakt, że zarówno w akcjonariacie MOL-a, jak Orlenu znajduje się Skarb Państwa, to proces łączenia może być długi i skomplikowany, wszystko rozbije się o szczegóły - uważa Arkadiusz Wicik z Fitch Ratings. Z kolei R. Jankowski dostrzega poważny problem przy konsolidacji. - Zadłużenie MOL-a wynosi dokładnie tyle, ile jego kapitały. W przypadku Orlenu stosunek ten jest znacznie lepszy i wynosi zaledwie 30%. Poza tym MOL ma ogromne zobowiązania inwestycyjne, np. wobec chorwackiej INY. Po co nam zadłużony partner i w dodatku ma się łączyć z Orlenem na równych zasadach- To jakieś nieporozumienie.