Potencjalny nabywca Portu Praskiego, spółki, do której należą grunty na prawym brzegu Wisły w Warszawie, ma zapłacić ponad 100 mln zł. Kilkuprocentowa zaliczka jest warunkiem podpisania ostatecznej umowy sprzedaży. Ta nastąpi w ciągu 2-3 miesięcy od daty wpływu pieniędzy. Według naszego informatora, nabywcą Portu Praskiego jest międzynarodowe konsorcjum. Jeżeli nie wywiąże się z umowy, Elektrim przystąpi do negocjacji z innym partnerem.
Sprzedaż się przeciąga
Giełdowy konglomerat próbuje sprzedać Port Praski od prawie trzech lat. Wiosną 2001 r. podpisał wstępną, warunkową umowę z warszawskim Pol-Mot Holdingiem. Transakcja była dodatkowo uzależniona od zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz rady nadzorczej Elektrimu. Strony uzgodniły, że Pol-Mot zapłaci za Port Praski 33 mln USD, których równowartość według bieżącego kursu to ok. 130 mln zł. Do transakcji nie doszło.
Nie będzie Manhattanu
- Od stycznia tego roku nie istnieje projekt planu miejscowego dla Portu Praskiego i inwestorzy mogą składać wnioski o udostępnienie warunków zabudowy terenu - powiedział Michał Borowski, naczelny architekt stolicy. Wyjaśnił, że byli właściciele Elektrimu, do którego należy Port, chcieli wybudować "mały Manhattan". Władze miasta nie przyjęły projektu, bo - jak mówi Borowski - byłaby to największa ingerencja w wizerunek miasta od momentu wybudowania Pałacu Kultury i Nauki.