- Inaczej niż w przypadku salonów Reserved, które musiały najpierw zarobić na promocję, chcemy poprzedzić otwarcie drugiej sieci kampanią marketingową - mówi Dariusz Pachla, wiceprezes gdańskiej spółki. - Pracujemy nad jej kształtem, dlatego nie ujawnię na razie jej kosztów.
LPP chce otworzyć w przyszłym roku 30-40 sklepów, w których będzie sprzedawać odzież dla młodzieży (nieco młodszej niż klienci Reserved) pod marką Cropp. - Na początek, najprawdopodobniej w marcu, ruszymy od razu z około 10 salonami w największych miastach, w centrach handlowych. W sumie budowa tej sieci pochłonie w przyszłym roku kilkanaście milionów złotych - wyjaśnia wiceprezes Pachla.
Równoległe LPP będzie zwiększać liczbę sklepów Reserved (ma ich ponad 50), w tym za granicą. Za szczególnie interesującą uważa Ukrainę (ma tam już dwa salony, we Lwowie i w Kijowie).
W przypadku Croppa LPP będzie stosować dotychczasowy model biznesowy: samodzielne projektowanie odzieży i zlecanie produkcji na zewnątrz, przede wszystkim na Dalekim Wschodzie. Rośnie jednak udział produkcji europejskiej, w tym polskiej, w ofercie spółki. - W przypadku Reserved szyjemy w Polsce około 20% odzieży - informuje D. Pachla.
LPP nie obawia się konkurencji innych przedsiębiorstw, jak łódzki Redan czy krakowski Artman, które nie tylko prowadzą podobny biznes, ale realizują ambicje giełdowe. - Rynek jest bardzo rozdrobniony. Jest na nim miejsce dla wielu przedsiębiorstw. Przetarliśmy szlak. Inwestorzy zaczynają wierzyć w branżę, a nie uciekać, słysząc słowo "odzież". Liczymy, że takich firm, jak nasza, pojawi się na parkiecie tyle, że - podobnie jak na innych giełdach - powstaną zespoły analityków przyglądających się tylko temu sektorowi - mówi D. Pachla.