Skarb Państwa wraz z bankiem PKO BP posiada 49,7-procentowy udział w miedziowym kombinacie i w pełni kontroluje spółkę. "W tym miejscu i czasie, przy cenach miedzi sięgających trzech tysięcy dolarów za tonę, gdy hossa przedłuży się najprawdopodobniej o rok, nie ma sensu rozmawiać o prywatyzacji" - dodał. Obecnie ceny miedzi, które bezpośrednio wpływają na wyniki KGHM, wahają się w pobliżu 2.800 dolarów za tonę. W planie finansowym na 2004 rok KGHM założył średnioroczną cenę miedzi na poziomie 2.000 dolarów za tonę. Błądek, wywodzący się z załogi, były dyrektor jednej z kopalń KGHM, został nowym szefem zarządu KGHM pod koniec marca, po tym jak rada nadzorcza odwołała dotychczasowego prezesa Stanisława Speczika, który wzywał do przyspieszenia prywatyzacji. Nowy prezes powiedział, że kto dziś mówi o prywatyzacji KGHM, ten "chyba nie życzy dobrze Polskiej Miedzi". Stwierdził również, że będzie dążyć do wprowadzenia programu inwestycyjnego w spółce. "(...) zysk nie jest dla nas dzisiaj celem samym w sobie. Musimy wypracować środki na finansowanie inwestycji" - dodał. Na ten rok KGHM planuje wzrost jednostkowego zysku netto do 652 milionów złotych z ponad 400 milionów złotych w roku 2003. Kombinat opublikuje wyniki finansowe za pierwszy kwartał 5 maja. Błądek dodał, że nie widzi potencjalnych problemów w ułożeniu relacji ze związkami zawodowymi. "W tak bogatej firmie jak Polska Miedź wystarczy pieniędzy, by zaspokoić potrzeby załogi wynikające z układu zbiorowego pracy" - powiedział.

((Autor: Kuba Kurasz; Redagował: Adrian Krajewski; ? [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: ? [email protected]))