Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 25.04.2004 13:06

Po niemal dwóch tygodniach spokoju ponownie zaczęło coś się w końcu dziać.

Pierwsze trzy dni tego tygodnia nie zachwyciły chyba nikogo. Wydawało się,

że inwestorzy już zupełnie znieczulili się na wszelkie dobiegające

informacje. Dotyczy to zarówno tych czysto ekonomicznych, jak i

politycznych. W czwartek miarka się jednak przebrała i doszło do wybicia z

Reklama
Reklama

wielodniowej konsolidacji. Spadek cen był na tyle mocny, że poważnie wpłynął

na wygląd wykresów oraz osąd co do najbliższej, a nawet nieco dalszej

przyszłości rynku. Piątkowa sesja nie zmieniła tego stanu rzeczy. Popyt miał

okazję zanegować swoją czwartkową słabość, ale tego nie uczynił. To

potwierdza, że nastroje rynkowe nie są najlepsze. Po tych dwóch dniach

pewnie szybko się nie poprawią.

Reklama
Reklama

Czwartkowy spadek cen jest niepokojący z wielu powodów. Najważniejszym jest

oczywiście fakt, że zbliżył on wykres cen do dolnych ograniczeń formacji

klina/kanału na wykresach indeksu i kontraktów wig20.gif i wig20fut.gif

Gdyby doszło do wybicia poza obszar tych formacji można będzie już mówić o

sygnałach średnioterminowych. Ba, nie wykluczone, że jesteśmy w momencie

kreślenia szczytu istotnego nie tylko dla najbliższych tygodni, ale może i

Reklama
Reklama

miesięcy.

Nasi czytelnicy z pewnością znają przesłanki, którymi kierowaliśmy się

sądząc, że wzrost dobiega końca. Nie wiem, czy już faktycznie dobiegł, bo

sygnały średnioterminowe jeszcze nie padły, ale wspomniane przesłanki nadal

są ważne. Dla przypomnienia kilka z nich. Pierwszą wskazówką wyczerpującego

Reklama
Reklama

się trendu wzrostowego było zachowanie się podaży pieniądza. Dynamika

wzrostu agregatu M3 w stosunku do jego wartości sprzed pół roku zdecydowanie

spadła w styczniu podaz_pl.gif Takie skokowe zmiany dynamiki zwykle

odciskały swój ślad na rynku kapitałowym. Wygodne jest to, że między

impulsem monetarnym, a reakcją rynku akcji upływa kilka miesięcy (około

Reklama
Reklama

trzech). To pozwala na spokojne przygotowanie się na możliwy spadek. Nie

jest to narzędzie, które umożliwia dokładane określenie momentu wyznaczenia

szczytu, ale można je uznać za dobry filtr dla ewentualnych sygnałów

technicznych. Impuls wynikający ze zmian podaży pieniądza miał miejsce w

styczniu, a więc należało oczekiwać reakcji rynku w okolicach marca -

Reklama
Reklama

kwietnia.

Jeszcze w marcu oraz do połowy kwietnia rynek rósł. Problem w tym, że rósł

już powoli i kolejne rekordy nie wzbudzały już takiego entuzjazmu wśród

graczy. Zamiast reagować popytem na nowe szczyty inwestorzy zwykle

wykorzystywali chwilowy optymizm do zasypania rynku podażą. W efekcie mamy

formację klina zwyżkującego na wykresie kontraktów. Taką formację należy

uznać za wieszczącą spadek cen. Tym bardziej, gdy powstaje ona po długim

trendzie wzrostowym. Wybicie z klina traktuje się jako sygnał sprzedaży. Nie

musi to zaraz skutkować szybkim spadkiem cen. W przypadku klinów

zwyżkujących często mamy to czynienia z ruchami powrotnymi. Może to być

zdradliwe, gdyż zdarza się, że w ramach ruchu powrotnego ceny notują nawet

nowe maksima trendu. Warto w tym wypadku obserwować dolnego ograniczenie

formacji. Jeśli wykres nie powróci nad jego poziom to można uznać, że sygnał

jest wiarygodny. Problemem mogą być ewentualnie bardzo strome kliny, ale

akurat nasz do takich nie należy.

Mamy więc już podaż pieniądza i układ wykresu. Co jeszcze przemawia za tym,

by skłaniać się ku scenariuszowi spadków cen? Spójrzmy na wykresy tygodniowe

indeksu WIG20tyg.gif i kontraktów FUTUREStyg.gif Oba doszły do poziomów

oporu. Kontraktom zabrakło ledwie kilka punktów do oczekiwanego przez nas

poziomu 1900 pkt. Czy będzie jeszcze okazja by się tam znaleźć? Czwartkowa

sesja stawia to pod otwierdzane przez wykresy

wskaźników, które już nie notowały nowych szczytów. Dotyczy to zarówno tych

wolniejszych MACDtyg_fut.gif jaki i tych szybszych wskaźników CCItyg_fut.gif

ROCtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif Same dywergencje nie były oczywiście jeszcze

sygnałami sprzedaży, ale podkreślamy cały czas, że fakt ich pojawienia się

znakomicie ewentualne sygnały uwiarygodnia.

Wskaźniki dzienne są oczywiście znacznie szybsze i tu wybicie z konsolidacji

szybko znalazło swoje odzwierciedlenie w ich wyglądzie. Naturalnie posypały

się sygnały sprzedaży. MACDdzienny_fut.gif ROCdzienny_fut.gif

RSIdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif To potwierdza, że w krótkim terminie

mamy zmianę trendu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jest

bardzo blisko do poziomów, których przebicie pociągnie za sobą wygenerowanie

sygnałów sprzedaży także w średnim terminie. Mamy więc tu mały konflikt,

albo ostatnie sygnały krótkoterminowe okażą się niewypałem i zostaną zaraz

zanegowane, lub też wsparcia mimo, że istotne zostaną pokonane, a trend

rozszerzy swoją ważność także na okres średnioterminowy. Przyznam, że na

razie bardzo trudno znaleźć mi przesłanki, które sugerowałyby, że wsparcia

się obronią.

I jeszcze jeden fakt, choć może z punktu widzenia gra najmniej ważny, ale

warto chyba o nim wiedzieć. Obecny moment jest świetnym dla ewentualnych

sygnałów sprzedaży. Istnieje bowiem przesłanka, że właśnie w ostatnich

tygodniach miał dobiec końca cały wzrost trwający już od dwóch i pół roku.

Dlaczego akurat teraz? Otóż obserwując czas trwania spadku od szczytu

internetowej hossy w 2000 do dołka we wrześniu 2001 i zakładając, że czas

kolejnego ruchu będzie w jakimś związku z tym spadkiem, można wyznaczyć

przybliżony moment zakończenia tego "kolejnego ruchu". Spadek od szczytu do

dołka trwał 81 tygodni. Jeśli ten czas przemnożymy przez 1,618 to otrzymamy

133 tygodni. Oczywiście takich mnożników może być więcej. Wyznaczają one

miejsca, które potencjalnie mogą okazać się końcem ruchu. Tak się składa, że

dwa tygodnie po 133 tygodniu wzrostu rynek wyznaczył szczyt czas.gif

Oczywiście na razie nie wiemy, czy to już jest TEN szczyt, ale fakt, że po

jego wykreśleniu zaczynają pojawiać się sygnały sprzedaży zdaje się sprzyjać

tezie o końcu wzrostu.

To jeszcze nie koniec przesłanek do tego, by stwierdzić, że czwartkowy

spadek cen to coś więcej niż tylko "klasyczna realizacja zysków". Tak bowiem

ten dzień oceniło cześć analityków. Po usłyszeniu tych słów doszedłem do

wniosku, że chyba czytałem inną klasykę. W czwartek mieliśmy poważne wybicie

z konsolidacji i towarzyszące temu zwiększone obroty. Właśnie ich skok jest

tu znamienny. W przypadku "klasycznej realizacji zysków" obroty nie

potwierdzałyby spadku. Poza tym, jakich zysków, skoro przez prawie dwa

tygodnie rynek szedł w bok? Gracze na coś czekali, a teraz stracili

cierpliwość? Jeśli tak to już nie można mówić o realizacji zysków, ale o

zmianie nastrojów.

Jeśli już poruszamy temat nastrojów. Bardzo interesująco zachowała się

ostatnio baza. Przypomnijmy, że do tej pory w czasie kreślenia wspomnianych

już formacji klina lub kanału wzrostowego (indeks) można było z dużym

prawdopodobieństwem określić momenty zwrotu rynku. Pomocna w tym była

analiza nastrojów, które świetnie odzwierciedlała wielkość bazy. Gdy była

ona wysoka widać było, że rynek terminowy jest owładnięty optymizmem, a to

groziło spadkiem cen, który faktycznie się pojawiał. Podobnie, gdy baza

zbliżała się do zera, można było oczekiwać wzrostu cen baza.gif Nie

ukrywaliśmy, że i tym razem właśnie wysoka wartość bazy będzie pomocna do

wyznaczenia szczytu wzrostu. W z Stąd ten

czwartkowy spadek cen. Ruch cen jest dynamiczny, gdy jest zaskoczeniem dla

większości Kontrakty.gif Indeks.gif Zresztą przypomnijmy sobie, jak te

spadek przebiegał. Wybicie cen w dół było spokojne, bez paniki. Stopów za

wiele nie ustawiono. Ceny nie runęły w dół. Gracze nie obawiali się spadków.

Ba, nie reagowali także na wstępne sygnały sprzedaży sądząc, że to marna

próba fałszywego wybicia i "nie dali się sprowokować". Problem w tym, że na

kasowym już podjęto decyzję. Podaż była poważna i już nie było sił na ruchy

powrotne. Spadek zaczął przyspieszać i kolejni inwestorzy przekonywali się,

że to nie jest pułapka.

Dlaczego spadek zaczął się bez wcześniejszej euforii zakupów? Dlaczego tym

razem baza nie okazała się dobrym sygnalizatorem ruchu cen? Nie ma cudownych

wskaźników, ani sygnałów. Każdy kiedyś zawodzi. Zwłaszcza, gdy zyskuje sobie

popularność. Niska wartość bazy wynikała pewnie z tego, że wielu graczy

wstrzymywało się ze sprzedażą czekając na euforyczny wzrost. Nie chodziło tu

tylko o łapanie szczytu. Nawet jeśli ktoś sądził, że rynek w najbliższych

tygodniach będzie spadał, to nie mógł wchodzić na rynek przed wyznaczeniem

szczytu. Można się było bowiem obawiać, że będzie to dynamiczny ruch, który

by aktywował zlecenia stop. Wygląda na to, że spora grupa graczy czatowała

na taką szpicę, by wskoczyć na krótką stronę rynku. Rynek jednak nie

zachowuje się tak, jak chce tego większość.

Takie oczekiwania na wzrost cen to świetna okazja do dystrybucji. Od

jakiegoś czasu sygnalizowaliśmy, że coś takiego ma miejsce. Widać, że ktoś

wykorzystał te nastroje i skrócił pozycje na rynku terminowym. Pamiętne jest

zwłaszcza środowe zlecenie sprzedaży ok. 300 sztuk kontraktów. Czy miało to

związek z czwartkowym wysypem? Nie mam pojęcia, ale myślę, że tak. Z tym, że

tym razem nie doszukiwałbym się tu spisków i szwagrów, lecz jedynie zmianę

miejsca dystrybucji z rynku kasowego na terminowy przez któregoś z większych

inwestorów lub funduszy inwestycyjnych.

Co dalej? Wiele zależy od testu wsparć na dolnych ograniczeniach formacji.

Wszelkie wyżej wymienione przesłanki sugerują, że wsparcie tym razem się nie

utrzyma. Wiele wcześniej otwartych krótkich pozycji zostało w piątek

zamkniętych. Spadek LOP to wycofanie gotówki z rynku. Zatem widać, że

istnieje spora siła rynkowa licząca na to, że wzrost jeszcze się nie

zakończył, a linie trendu się obronią. Ja nie jestem tego taki pewien. Poza

tym część tych zamkniętych pozycji to właśnie efekt wspominanej wyżej

dystrybucji na rynku terminowym. Jeśli założyć, że w okolicach szczytu

otwierano pozycje krótkie, które miały zabezpieczyć portfel przez spadkiem

cen to gdy zredukowano pozycje na kasowym również należało zamknąć te na

terminowym. Spadek LOP w tym momencie nie jest niczym niezwykłym. Myślę, że

będziemy obserwować jej wzrost, gdy dojdzie do wybicia z formacji i zmiana

trendu zacznie docierać do kolejnych graczy.

Podsumowując, ostatnie dwa dni tego tygodnia mogą okazać się kluczowe dla

koniunktury całego rynku na najbliższe miesiące. Silny spadek cen w czwartek

oraz praktyczny brak odbicia w piątek mogą poważne zachwiać wiarą w dalszy

wzrost. Mówię tu oczywiście jedynie o czynnikach technicznych. Jeśli bowiem

spojrzymy poza same wykresy to elementów sprzyjających spadkom znajdziemy

multum. Ja już nie mam zdrowia ich powtarzać. Zresztą lektura prasy

codziennej jest chyba wystarczającym źródłem frustracji. Sama technika

wystarczy. Obecnie nagromadziło się wiele negatywnych czynników, które

kierują wzrok raczej ku dołowi. Wsparcia są w poważnych tarapatach. Zdaję

sobie sprawę, że nasz rynek ma swoją sp, ale chyba jedynie po to, by

przedłużyć dystrybucję.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama