Zgodnie z oczekiwaniami wielu analityków, silna fala spadkowa rozbiła się o psychologiczną barierę 1600 pkt. Wsparcie w tym rejonie było tym silniejsze, że wynikało z dołka z 29 stycznia oraz średniej kroczącej z 200 sesji. Dzięki temu udało się przygotować grunt pod silne odreagowanie. Zwyżkę powstrzymała dopiero luka bessy z 10 maja w rejonie 1676-1700 pkt. Bardzo blisko pokonania tego oporu było w piątek, ale ostatecznie WIG20 nie zdołał zamknąć sesji ponad 1700 pkt.
Osłabienie trendu
Na wykresie tygodniowym powstała długa biała świeca, która zakryła poprzedni czarny korpus. To czytelny sygnał, że nawet jeśli trend spadkowy ma trwać w średnim terminie, to do szybkiej zniżki nie dojdzie tak łatwo, jak jeszcze do niedawna się wydawało. W przeszłości pojawienie się długiej tygodniowej białej świecy w trendzie spadkowym rzadko kiedy zapowiadało definitywne zakończenie serii spadków i odwrócenie tendencji. O wiele częściej oznaczało to rozpoczęcie konsolidacji - albo przed dalszą deprecjacją, albo przed nowym trendem wzrostowym. Jednak najpierw, przez co najmniej kilka tygodni, panowało niezdecydowanie i duża zmienność nastrojów.
Ruch boczny na horyzoncie
Podobny scenariusz wydaje się prawdopodobny także teraz. Wiele wskazuje na to, że zwyżka zostanie powstrzymana już wkrótce. Na drodze wzrostów stoi 38-proc. zniesienie fali spadkowej rozpoczętej w połowie kwietnia. Znajduje się ono na poziomie ok. 1705 pkt. Odrabianiu strat nie sprzyjają też wskazania oscylatora stochastycznego. Osiągnął on poziom wykupienia, przy którym za każdym razem kończyły się krótkoterminowe ruchy w górę w tym roku. Wiarygodność ataku na lukę bessy podważają na dodatek skromne obroty. W krótkim terminie WIG20 porusza się w klinie wzrostowym. Wybicie z niego wskaże kierunek kursom akcji w najbliższym czasie.