Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 21.06.2004 09:36

Mamy za sobą kolejny tydzień zmagań z rynkiem. Był to trudny tydzień. Nie

wynika to bynajmniej ze skomplikowanej sytuacji technicznej, ale

paradoksalnie z tego, że ta sytuacja nie zmieniła się. Kolejne dni tygodnia

przynosiły rekordy marazmu. W czwartek odnotowaliśmy jego szczyt, czy raczej

dołek. Obroty ledwie przekroczyły poziom 100 mln złotych i to głównie dzięki

Reklama
Reklama

kilku wymianom na czołowych spółkach. Obrót na rynku terminowym był nieco

większy, ale trzeba pamiętać, że tu trwał proces rolowania serii. W piątek

dokonała żywota seria z czerwca roku 2004. Po takim tygodniu już od razu

mogę powiedzieć, że wnioski z tej analizy nie będą się wiele różnić, od

tego, co zostało napisane przed tygodniem. Ba, ostatni tydzień zdaje się je

potwierdzać. Poniższy tekst proszę traktować bardziej jako uzupełnienie tego

Reklama
Reklama

sprzed tygodnia. Nie widzę sensu powtarzać poszczególnych akapitów.

Zacznijmy od krótkiego przeglądu wykresów, a później zwrócę uwagę na dwa

dodatkowe elementy, które wydają się istotne. Zacznijmy od wykresów

tygodniowych. Tu oczywiście o zmiany najtrudniej, bo co może zmienić jedna

świeca? Tym bardziej gdy jest to doji WIG20tyg.gif lub świeca o bardzo małym

korpusie niewiele odbiegająca od tej, którą doji można nazwać

Reklama
Reklama

FUTUTREStyg.gif Jak widać sygnałów zmiany tendencji nadal brak. Wykresy

wskaźników nie wskazują na nic innego. Tu nadal przeważają spadki i to nie

tylko w chwili obecnej, ale także "w przyszłości". Nic nie wskazuje na to,

by trend miał się teraz nagle zakończyć MACDtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif

ROCtyg_fut.gif CCItyg_fut.gif Do ewentualnych sygnałów kupna nadal wiele

Reklama
Reklama

brakuje więc bardziej prawdopodobny jest dalszy spadek cen.

Na wykresach dziennych zmian jest trochę więcej ( w końcu mamy 5 dodatkowych

świec), ale nie takie, które miałyby skłaniać do zamknięcia krótkich

pozycji. ROCdzienny_fut.gif RSIdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif Dla

wszystkich trzech ewentualnymi sygnałami kupna byłoby przecięcie spadkowych

Reklama
Reklama

linii trendu przez linię wskaźnika. Na razie nic takiego nie miało miejsca.

Zatrzymajmy się na chwilę przy MACDdzienny_fut.gif Tu wykres wskaźnika

zbliżył się po piątkowej sesji do linii sygnału. Czy niedźwiedziom "grozi"

sygnał kupna? Nie jest wykluczone, że linia MACD przebije swoją średnią. Nie

sądzę, by można to było odbierać jako wiarygodny sygnał kupna. Myślę, że

Reklama
Reklama

wiarygodność tego sygnału będzie równie duża, jak tego z początku kwietnia.

Przy czym wtedy mieliśmy do czynienia z sygnałem sprzedaży, który okazał się

pułapką.

Jak widać można spokojnie uznać, że techniczną przewagę nadal posiada podaż.

Za bykami stoi dość ślamazarne wybicie z kanału wzrostowego oraz klina

wzrostowego widocznych na wykresach intra Kontrakty.gif Indeks.gif Po tak

szybkim wcześniejszym spadku należałoby oczekiwać, że wybicie z formacji

korekcyjnej także będzie szybkie. Na razie popyt sobie daje całkiem dobrze

radę. Nie jest on duży, ale widać, że mimo to potrafi utrzymać ceny na w

miarę stałym poziomie. Podaż jakoś nie pali się do ataku. Daje się odczuć

zbliżający się koniec kwartału i półrocza. Komu zależy teraz na niskich

cenach? Czy taki błogostan potrwa aż do końca miesiąca? Nie mam pojęcia, ale

przypuszczam, że nie wszyscy będą równie solidarni i w końcu ceny zaczną

spadać. Test dołka na indeksie na poziomie 1600 pkt wydaje się nieunikniony.

Wynik tego testu pociągnie za sobą dalekoidące konsekwencje. Zejście indeksu

pod 1600 pkt to faktycznie wykreślenie wielomiesięcznej formacji głowy i

ramion rgr.gif

Nic więc dziwnego, że w chwili obecnej do tego poziomu przywiązuje się tak

duże znaczenie. To jest linia szyi. Jeśli popyt się nie postara, to m

Widać więc, że to nie przelewki. Inna sprawa, czy taki spadek jest możliwy?

Właściwie nic nie stoi na przeszkodzie. Spójrzmy z pewnej perspektywy. Zjazd

od szczytu do poziomu 1330 pkt nie byłby znowu jakąś katastrofą w porównaniu

z poprzednim wzrostem cen rgr2.gif Spójrzmy na poziom zniesienia. Nawet taki

spadek pozwalałby optymistom na twierdzenie, że trend wzrostowy jest

utrzymany rgr3.gif gdyż sięgnęlibyśmy raptem do okolic zniesienia 61,8%

poprzedniego wzrostu.

Jakkolwiek taki scenariusz można uznać za realny to przyznam, że kłóci się

on z moim dotychczasowym spojrzeniem na rynek. Oznaczałoby to bowiem, że

spadek byłby kontynuowany bez większej korekty. Można by było co najwyżej

oczekiwać ruchu powrotnego do linii szyi, a przecież nie o taki wzrost tu

chodziło. Do tej pory sądziłem, że fakt zmiany trendu na spadkowy nie jest

aż tak oczywisty dla większości graczy. Przecież to, że jakiś Jaros sobie to

napisał na stronie Parkietu nie sprawia, że zaraz cała rzesza graczy

przyjmie to za pewnik. Przecież każdy ma swoje narzędzia, a nie wszystkie

sygnalizują, że mamy zmianę trendu. Sądziłem więc, że zanim spadek się

pogłębi, będziemy świadkami poważniejszego wzrostu, który będzie można wziąć

za powrót do trendu wzrostowego. Dopiero rozczarowanie tym wzrostem, który z

założenia miał nie osiągnąć szczytów, miał sprowadzić nas dużo niżej. Teraz

już nie jestem taki pewien, czy ten wzrost faktycznie będzie miał miejsce.

Tu pewna furka jednak pozostaje -optymizm wynikający z ewentualnego

zanegowania formacji. Ale zanim będzie można mówić o jej negacji, sama

formacja musi się pojawić, a do tego potrzebne jest zejście pod 1600 pkt.

Bez przebicia linii szyi nie ma formacja głowy i ramion.

Za tym, że faktycznie większej korekty może nie być przemawia także inny

czynnik. Pisałem o tym już w poniedziałkowym "komentarzu po sesji". Wtedy

opublikowane zostały dane dotyczące wartości podaży pieniądza w maju. Dane

majowe nie były tu tak istotne, jak możliwość ewentualnej korekty danych za

kwiecień. Ta wprawdzie miała miejsce, ale nie w takiej skali, by wprowadzić

jakieś zmiany w ocenie perspektyw naszego rynku podaz_pl.gif Tu nadal nie

widać sygnałów wykreślenia dołka. Wygląda na to, że do sierpnia należy

spodziewać się spadku cen. Oczywiście to wszystko przy założeniu, że podaż

pieniądza "się nie myli". Na razie się nie myliła, to znaczy od 1997 roku

nie było poważniejszego szczytu lub dołka, którego wcześniej nie

sygnalizowałaby zmiana w ilości pieniądza. Czy teraz może być ten pierwszy

raz? Czemu nie, kiedyś musi. Przecież zależność jednego od drugiego nie jest

sztywna. Jednak za bardziej prawdopodobne wydaje się, że i tym razem

wystąpienie dołka będzie wcześnie sygnalizowane.

Jeśli więc podaż "daje" nam czas przynajmniej do sierpnia (a może i dłużej -

to każe się przy następnych publikacjach) to co ma robić rynek, jeśli nie

może mocno rosnąć? Alternatywą dla spadków mogłaby by być konsolidacja. W

tej chwili wydaje się ona jedynym ratunkiem dla graczy nastawionych na

wzrost cen. Ja jednak nie liczyłbym na taki rozwój wypadków, choć ostatni

tydzień pokazał, że i wielodniowy marazm nadal (po spokojnych wiosnach w

poprzednich dwóch latach) jest możliwy. Sezon urlopowy temu sprzyja, ale mam

cichą nadzieję, że jednak będzie coś się na rynku działo.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama