Po raz pierwszy od trzech lat zarząd Stalprofilu upublicznił prognozę wyników finansowych. Jak tłumaczą przedstawiciele spółki, ma to związek z zakwalifikowaniem firmy do segmentu Plus, utworzonego w ramach rynku podstawowego GPW. Należą do niego podmioty, które m.in. zobowiązały się do przesyłania dodatkowych informacji dla inwestorów.
Według zarządu, sprzedaż wyniesie w tym roku 707,7 mln zł i będzie niższa o 20% w porównaniu z wypracowaną w 2003 r. Firma planuje skupić się na sprzedaży gotowych wyrobów ze stali, a odejść od handlu surowcami do produkcji hutniczej, który cechuje niższa rentowność. - Spadek przychodów zapowiadaliśmy już wcześniej. Rynek surowców do produkcji stali jest bardzo trudny ze względu na jego niskie zasoby. Dodatkowo huty odzyskały płynność finansową w związku z wejściem inwestorów. Mają gotówkę, więc nie muszą korzystać z pośredników. Mogą kupować surowiec u źródła - twierdzi Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu.
Mimo znaczących wahań cen surowców oraz panującej niepewności co do globalnego popytu na stal, spółka prognozuje wzrost zysku netto w tym roku. Zdaniem jej przedstawicieli, wynik będzie wyższy o 30% niż w 2003 r. i wyniesie 40,6 mln zł. - Prognozy są ostrożne. Bierzemy w nich pod uwagę ewentualną korektę na rynku stali. Sytuacja powinna wrócić do normy. W tej chwili struktura cen niektórych wyrobów nie jest adekwatna do kosztów ich wytworzenia - uważa J. Bernhard.
Zdaniem prezesa, drugi kwartał 2004 r. był bardzo dobry dla firmy. - Spodziewamy się poprawy wyniku netto w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku - zapewnia. Stalprofil planuje utrzymać w długim terminie zwrot na kapitale własnym (ROE) na poziomie 20-25%.
Zarząd spółki na początku czerwca sprzedał 109 tys. akcji. Zarobił na czysto około 13 mln zł. - Zarzucano nam, że na naszą politykę informacyjną wpływało posiadanie przez nas akcji Stalprofilu. Postanowiliśmy się więc ich pozbyć. Papiery kupili inwestorzy finansowi bardzo dobrze znani na rynku - komentuje J. Bernhard.