Ostatnie, czerwcowe, WZA Ponaru odwołało kilku członków rady nadzorczej - przedstawicieli prywatnych inwestorów, którzy mają 5-proc. i mniejsze pakiety akcji, ale razem kontrolują sporą część kapitału przedsiębiorstwa. O składzie nowej rady zadecydowały głosy największego akcjonariusza Jana Antasa (ma około 18,5% walorów) - oraz Skarbu Państwa (11%).
Skąd Millennium?
Niespodzianką było wejście do rady osób związanych bądź kojarzonych z Bankiem Millennium, mimo że bank najprawdopodobniej nie ma akcji giełdowej spółki. Toczy za to z nią spór. Chodzi o poręczenie przez Ponar (zarządzany wówczas przez dwóch menedżerów, w tym prezesa Dariusza Z., którym następnie prokuratura postawiła zarzuty wyprowadzenia pieniędzy z firmy) kredytu udzielonego przez Millennium żonie znanego inwestora giełdowego Piotra Głowali. Kredyt opiewał na ponad 3 mln zł i nie został spłacony. W rezultacie bank sięgnął po pieniądze poręczyciela (zmuszając go do utworzenia rezerw, w efekcie których jego strata netto za 2002 r. wyniosła 4,4 mln zł). Ten uważa jednak, że poręczenie było nieważne, a kredyt został udzielony zbyt lekkomyślnie. Czy obecność w spółce osób kojarzonych z Millennium ma coś wspólnego ze sporem w sprawie poręczenia? Nie wiadomo. Przedstawiciele Ponaru nie chcą się wypowiadać na ten temat.
Kolejne starcie
Na NWZA dojdzie do starcia o wpływy w spółce. Od czasu poprzedniego zgromadzenia, zmienił się układ sił w przedsiębiorstwie. Akcje sprzedał OFE Dom (miał prawie 10%) oraz jeden z inwestorów prywatnych - Jacek Janus (prawie 7%). Z naszych informacji wynika, że znaczną ich część przejęły osoby, które utraciły ostatnio wpływy w radzie. W efekcie mają szanse na odzyskanie pozycji w spółce. Zaangażowanie zwiększył także prezes Czesław Obodziński. Ponad 5% kapitału ma Ponar, który najpierw sprzedał własne akcje, uzyskane w ramach ugody z byłym prezesem Dariuszem Z., a następnie kupił podobny pakiet w celu umorzenia.