Reklama

Ponar z rąk do rąk

Kontrolę nad wadowickim Ponarem odzyskali prywatni inwestorzy, których reprezentanci zostali niedawno usunięci z rady nadzorczej. Na zakończenie walki o firmę się nie zanosi - wręcz przeciwnie...

Publikacja: 03.08.2004 07:24

Jeszcze w piątek w radzie nadzorczej giełdowej firmy zasiadały osoby powołane głosami dwóch największych akcjonariuszy: Jana Antasa (ma 18,5% akcji) oraz Skarbu Państwa (11,5%). Były wśród nich osoby kojarzone nie tylko z udziałowcami, ale także z pozostającym w sporze z Ponarem Bankiem Millennium (spór dotyczy poręczenia przez spółkę kredytu udzielonego przez Millennium żonie znanego, nieżyjącego już, inwestora giełdowego Piotra Głowali).

Kolejna wymiana

Taki układ sił, zapowiadający głębsze roszady, w tym także w zarządzie przedsiębiorstwa, był wynikiem poprzedniego, walnego zgromadzenia z 28 czerwca. Wówczas główni akcjonariusze odwołali z rady reprezentantów prywatnych inwestorów pozostających w opozycji do J. Antasa. Pojedynczo inwestorzy mają niewielkie pakiety walorów, ale razem kontrolują sporą część (teraz najprawdopodobniej ponad połowę) kapitału. I popierają zarząd Ponaru lub w nim zasiadają. Podczas sobotnich głosowań grupa ta uzyskała przewagę. Najprawdopodobniej nie chciała ryzykować konfrontacji z MSP, bo przedstawiciel Skarbu Państwa pozostał w radzie. Dzięki jej głosom w organie nadzorczym znalazły się osoby odwołane miesiąc wcześniej, m.in. Jerzy Loręcki (ma prawie 5% akcji Ponaru) czy Roman Pudełko.

Z rady odwołano Jana Antasa oraz jego reprezentantów, a także osoby kojarzone z Bankiem Millennium.

Spory do prokuratury

Reklama
Reklama

Nieoficjalny komentarz do pozbawienia funkcji J. Antasa brzmi: Ze względu na ewentualne roszczenia wobec spółki wynikające z poręczonego przez nią weksla jest on w sytuacji konfliktu interesów i nie powinien zasiadać we władzach przedsiębiorstwa. - Zaskarżymy ostatnie WZA, bo zostało zwołane z naruszeniem statutu spółki - zarząd nie zapytał rady nadzorczej, jakie punkty powinny się znaleźć w porządku obrad. Co do weksla, który otrzymałem od Piotra Głowali - mam go od dwóch lat i nigdy z nim nie wystąpiłem. Nie rozumiem, dlaczego zarząd akurat teraz zwrócił się do sądu o stwierdzenie nieważności poręczenia wekslowego - mówi Jan Antas.

Jego zdaniem, "pozbyto się" go z rady ze względu na zastrzeżenia, jakie zgłaszał do pracy zarządu. - Krytykowałem zarząd m.in. z powodu niektórych inwestycji, jak zakup drogiej, starej maszyny czy handel własnymi akcjami Ponaru. Kiedy 28 czerwca zmieniliśmy radę, spółka tego samego dnia, jeszcze w czasie walnego zgromadzenia, sprzedała papiery, które uzyskała od Dariusza Zaręby (kierował firmą, kiedy kontrolował ją Piotr Głowala; jego działaniami zajmowała się prokuratura - red.) w ramach podpisanej z nim ugody. Moim zdaniem, chodziło o to, by przejęły je odpowiednie osoby. Kilka dni później Ponar kupił własne akcje w celu umorzenia. Biorąc pod uwagę obydwie transakcje, stracił. Sprawa trafi najprawdopodobniej do prokuratury.

W sierpniu rozwiązanie?

Zarząd Ponaru odpowiada krótko: wszystkie jego działania są zgodne z prawem, a zarzuty największego akcjonariusza - całkowicie bezpodstawne.

J. Antas informuje także o złożeniu wniosku o kolejne walne zgromadzenie. - Miałem nadzieję, że już porządek obrad sobotniego NWZA zostanie uzupełniony o odpowiedni punkt, ale zarząd nie zrobił tego. Chcę, by nowa rada została wybrana w głosowaniu grupami. I sam siebie oddeleguję do sprawowania stałego indywidualnego nadzoru nad zarządem - zapowiada. Z naszych informacji wynika jednak, że inwestorzy kontrolujący aktualnie Ponar negocjują odkupienie akcji od J. Antasa jeszcze w sierpniu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama