Kto teraz zostanie wezwany przed komisję?
Na razie chcę wyjaśnić wątek zatrzymania A. Modrzejewskiego. Wezwiemy go, byłą minister sprawiedliwości Barbarę Piwnik, oficerów UOP, Zbigniewa Siemiątkowskiego, byłego szefa UOP. Później przejdziemy do kwestii bezpieczeństwa energetycznego. Sprawdzimy, czy przy podpisywaniu kontraktów na dostawy ropy prowizje poszły pod stołem. Tu będzie bardzo trudno. Będą różne próby utrudniania dostępu do informacji. Sprawdzimy też, w jaki sposób doszło do ustalenia rady nadzorczej Orlenu, którą powołano 21 lutego 2002 r. Przesłuchamy wtedy Jana Kulczyka, byłego premiera Leszka Millera, prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Kancelaria Prezydenta nie chce udostępnić ksiąg wejścia i wyjścia. Czy myśli Pan, że A. Kwaśniewski zaszczyci komisję swoją obecnością? W Polsce każdy obywatel jest równy wobec prawa. Pan prezydent też. Nie chcę nikogo politycznie wyprowadzić z równowagi. Ale muszę mu zadać pytanie, choćby grzecznościowo, czy brał udział w nocnym spotkaniu 20 lutego i czy ustalał wtedy skład rady nadzorczej Orlenu razem z premierem i Janem Kulczykiem.
Kiedy komisja zakończy prace?
Gdyby Sejm przychylił się do mojego wniosku i utajnił obrady, to byśmy zrobili to w jeden kwartał. A tak, to może skończymy w styczniu. To byłby superrezultat. Realnie może to być marzec. Wie Pani, teraz jest tak, że posłowie chcą wykorzystać, że są w telewizji i kompletnie nie można z nimi dojść do ładu. Proceduralne, najprostsze rzeczy, musimy ustalać po 1,5 godziny. Posłowie wygłaszają mowy. Im dłuższe, tym lepsze. Chciałem podkreślić, że jestem zwolennikiem tego, żeby opinia publiczna poznała całą prawdę. Ale chciałem uniknąć tego teatru.