Futures na akcje Orlenu są na razie jedynymi, którym udało się wydostać z kilkumiesięcznego trendu bocznego. Dla posiadaczy długich pozycji jest to niewątpliwie korzystny sygnał, ale pozostają wątpliwości, czy w tym momencie warto się do nich przyłączać. Przekroczenie oporu, który znajdował się na wysokości 30,65 zł, sugeruje, że kurs powinien teraz zmierzać do 34,5 zł (zasięg taki wynika z wysokości wcześniejszego trendu bocznego). Od piątkowego zamknięcia do tego poziomu pozostały 2 zł. Niestety, prawie tyle samo dzieli notowania od najbliższego wsparcia (30,65 zł). Ryzyko do potencjalnego zysku wynosi więc 1:1, a taki współczynnik przy wykupionym rynku wydaje się zdecydowanie nieatrakcyjny. Przejmować się tym nie powinni jednak inwestorzy, którzy mają już otwarte długie pozycje. Należy jednak na bieżąco aktualizować poziom zlecenia stop-strata, gdyż brak wybicia z trendu bocznego na innych spółkach może sugerować, że kontrakty na PKN popełniły falstart.
Mimo rosnącego kursu nie brakuje grających na zniżkę. Ci coraz częściej obniżają kurs kontraktów poniżej ceny z rynku kasowego, a to do działania zachęca arbitrażystów. Ich zwiększoną aktywność potwierdza rosnąca liczba otwartych pozycji w kontraktach oraz przybywająca liczba krótkich pozycji w samych akcjach (w czwartek było ich 75,5 tys., co w stosunku tygodnia oznacza wzrost o 24,5 tys. akcji).
Z pozostałych kontraktów warto jeszcze wspomnieć o pochodnych na indeks TechWIG. Od pięciu miesięcy obserwujemy tu rosnącą liczbę otwartych pozycji, która dotarła już do poziomu nie notowanego od grudnia 2002 roku (343 kontrakty). Niestety, trudno na tej podstawie oceniać stan rynku. Ten, podobnie jak większość instrumentów, znajduje się w trendzie bocznym.