Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 26.09.2004 18:30

Marek Pryzmont

W końcu nadeszła upragniona chyba przez wszystkich korekta. Nawet największe

byki w początkowej fazie spadku paradoksalnie wyrażały zadowolenie, że rynek

w końcu trochę ostygnie i nabierze nowych sił do wzrostów. Ostygnie na

pewno, ale czy będą dalsze wzrosty ? Odpowiem od razu. Po takim długim i

Reklama
Reklama

stabilnym trendzie wzrostowym obowiązkowo należy oczekiwać, że pierwsze

korekta skończy się gwałtownym nieoczekiwanym uderzeniem popytu i próbą

powrotu do wzrostów. Rynek dalej ma w pamięci świetne zachowanie z ostatnich

tygodni (nawet wbrew światowym parkietom i napływającym na rynek

informacjom) i jak tylko pojawią się sygnały powrotu "zagranicznego popytu"

na rynek, natychmiast wróci euforia. Wystarczy godzina dobrej sesji by

Reklama
Reklama

pojawiły się takie interpretacje. A w dłuższym terminie ? W dłuższym

terminie pojawiły się sygnały ostrzegawcze nie słabsze niż opisywane przeze

mnie 2 tygodnie temu czarne chmury które zbierały się nad rynkiem

amerykańskim.

Pisałem wtedy o rekordowym optymizmie, który wyrażany był choćby stosunkiem

"wskaźnika strachu" VIX do giełdowego indeksu S&P. Sygnały ostrzegawcze

Reklama
Reklama

dawała też Teoria Dow`a, według której negatywnym sygnałem był brak

korelacji między Dow Jones Industrial Average, a Dow Jones Transportation.

Efekt ? Indeksy w ciągu kolejnych dwóch tygodni z hukiem zawróciły spod

oporów jakimi są linie trendów spadkowych poprowadzone po szczytach od

przełomu lutego/marca. Dow.gif SP500.gif Dow_intra.gif Nasdaq_intra.gif

Reklama
Reklama

SP500_intra.gif

W tym tygodniu okazało się, że równie duży optymizm możemy zaobserwować na

naszym rynku. Stali czytelnicy wiedzą, że absolutnie nie mówię w tym miejscu

o Wigometrze. Na końcu o nim napiszę, ale należy cały czas pamiętać, że jest

to narzędzie jedynie dla krótkoterminowych inwestorów, a swoją

Reklama
Reklama

niedoskonałość wyraża tym, że prognozy odnoszą się jedynie do najbliższego

tygodnia. Medialnie to oczywiście lepiej, choćby z faktu łatwego

zweryfikowania prognoz. Ale tak krótki termin prognozy powoduje, że należy

zwracać uwagę tylko na gwałtowne zmiany lub skrajne wartości, a podchodzić

do tego też należy bardzo ostrożnie. Ja czytelnikom często pokazuje za to co

Reklama
Reklama

innego. W publikowanym przez Pentor indeksie koniunktury bankowej (Pengab)

jest subindeks pokazujący saldo prognozy popytu na akcje. To ankieta ponad

200 banków i dotyczy znacznie dłuższego terminu niż kolejny piątek jak w

przypadku Wigometru.

Co ciekawego pokazał Pengab w tym tygodniu ? Główny indeks wyraźnie wzrósł

osiągając we wrześniu poziom najwyższy od 4 lat. Zanim dojdę do salda

prognozy popytu na akcje muszę już teraz powiedzieć, że sam wzrost tego

wskaźnika budzi mój niepokój. Tym bardziej, że z publikacji wynika, że

wzrost wskaźnika zdeterminowany był znacznie korzystniejszymi niż przed

miesiącem opiniami w warstwie ewaluacyjnej (+5,3 pkt) niż w warstwie

prognostycznej (-0,8). Ja z punktu widzenia GPW lepiej oceniałbym lepsze

prognozy, niż ocenę bieżącej sytuacji. Zaznaczam !!! że zupełnie odwrotnie

jest w przypadku salda prognozy popytu na akcje. Tutaj obowiązuje

kontariańska zasada. Wracając jednak do głównego wskaźnika. Czemu boję się

tak wysokich wartości ? Po części odpowiedzią jest zachowanie rynków

amerykańskich, na których na początku roku publikowano rekordowo dobre dane

makro i te publikacje wyznaczały szczyt na indeksach. Giełda bowiem bardzo

dużo dyskontuje. Dla mnie stwierdzenie "najwyższe od ... lat" zawsze budzi

większy lęk, niż potwierdza słuszność hossy. Zresztą potwierdza to sam

Pengab, dla którego poprawiony właśnie rekord (najwyżej od 4 lat) jest

niczym innym jak ustanawianiem szczytów hossy internetowej.

zysie rosyjskim. W ciągu trzech miesięcy indeks stracił

20% (przed hossą internetową).

Te gorzkie pigułki rekordowych odczytów indeksów moje kontariańskie oblicze

jeszcze by przełknęło. Ale to co pokazał wspomniany subindeks w Pengab -

obrazujący saldo prognozy popytu na akcje - nie może pozostać bez

komentarza. Wzrostu popytu na akcje oczekuje 38% z ankietowanych 201 banków,

a spadku tylko 3%. Saldo wzrosło do rekordowego +35 pkt. Dodatkowo byki w

tym przypadku pogrąża fakt, że po pierwsze nie jest to systematycznie

rosnący optymizm, ale również jego rekordowy skok (+23 pkt) m/m. Po drugie

ankieta była 6-9 wrzesień, a rynek dalej rósł. Dopiero w tą środę zrobiliśmy

szczyt kilka procent wyżej. O skali optymizmu niech świadczy historia tego

subindeksu naniesiona na wykres PENGAB.gif Tak rekordowych wartości nie było

w całej hossie.

Jak już zacząłem o nastrojach to ciągnę wątek dalej. Mieliśmy bowiem w

Stanach w tym tygodniu dość ciekawą sytuację. W środę indeksy spadły Dow 136

pkt. Nasdaq 35 pkt. Niektórzy powiedzą, że to reakcja na FED, niektórzy że

ropa, a niektórzy że zbyt duży optymizm był na rynku. Każda strona ma trochę

racji, ale jeszcze gorsza dla byków jest sytuacja, w której podczas takiego

odbicia od linii trendu i spadku indeksów ten rekordowy optymizm nie maleje,

ale wręcz wzrasta ! Tak jak u nas największą uwagę przywiązuje do

wspomnianego salda prognozy popytu na akcje, tak w USA bardzo dobrze rynkowe

nastroje pokazuje Hulbert Stock Newsletter Sentiment Index który oparty jest

zaangażowaniu w akcje rekomendowanym przez analizowane (od 1980 r) ponad 160

biuletynów inwestycyjnych (w Stanach bardzo popularne). Szybka forma

zbierania danych pozwala natychmiast ocenić nastroje na rynku. Nastroje

wyrażane konkretną rekomendacją, a nie tylko próbą zgadnięcia co zrobi rynek

(jak Wigometr). Po środowej przecenie z poziomu +27,9% indeks wzrósł o

+6,5%. Metodologii wyliczania poziomu indeksu tłumaczyć nie będę, ale po

pierwsze to wysoki poziom, a po drugie fakt tak wyraźnego wzrostu po tak

mocnym spadku występuje bardzo rzadko. Po części słuszność kontariańskiego

odczytu tych danych potwierdziły kolejne dwie sesje w tym tygodniu, ale to

oczywiście nie wszystko czego byki mogą oczekiwać w kolejnych tygodniach.

Optymizm jest za duży na atakowanie ostatnich szczytów.

Z innych wskaźników dość niezauważenie (jak to z reguły bywa) przeszedł w

tym tygodniu amerykański LEI - wskaźniki wyprzedzające koniunktury. Mało

który serwis zauważył, że był to trzeci miesięczny spadek wskaźnika. Co to

oznacza ? W poprzednich latach analitycy bardzo konsekwentnie powtarzali, że

trzy miesiące wzrostu/spadku wskaźnika oznaczają nadchodzące

ożywienie/recesję. Z reguły wskaźnik pokazuje kierunek zgodny z powszechnie

znanym stanem gospodarki (rozwojem lub recesją), więc trzykrotne (z rzędu)

notowania wbrew "trendowi" nie zdarzają się często. W tym tygodniu właśnie

takie zanotowaliśmy. Z góry jednak powiem, że nie zamierzam straszyć wizją

recesji i jakiejś katastrofy. Spadek w tym miesiącu (LEI za sierpień) to w

dużej mierze zmian na rynku nieruchomości i zachowania rynku obligacji. Do

tego doszły spadki cen akcji odwrócone w drugiej połowie miesiąca oraz też

związany z tym mniejszy optymizm konsumentów, ale to też jest już odwracane.

Należy więc podchodzić do tego trzeciego spadku bardziej jako statystycznej

ciekawostki i kolejnego "makroekonomicznego ostrzeżenia", niż gwarancji

nadchodzącej recesji. A statystyka mocno straszy. Trzykrotny negatywny

odczyt wskaźnika trafnie prognozował aż 9 powojennych cykli

koniunkturalnych. Wyprzedzenie z jakim inwestorzy dostali sygnał wyniosło

średnio 4,8 miesiąca. Wyjątst gospodarczy bardzo wyraźnie zwolnił po dwóch kwartałach od

wystąpienia ostrzeżenia. Co ciekawe, to "narzędzie" niemal zupełnie nie

sprawdza się przy prognozowaniu ożywienia. Analogiczna reguła sprawdziła

się tylko w czterech przypadkach, z czego średnie wyprzedzenie dołka

koniunktury liczone jest w tygodniach - czyli tak naprawdę nic nie

wyprzedza, a jedynie ocenia bieżącą sytuację. Podsumowując - recesji bym nie

oczekiwał, ale oczekiwać spowolnienia gospodarki wręcz należy.

Trzeba napisać ze dwa zdania o ropie. Jej kolejne rekordy ROPA.gif były w

wielu serwisach podawane jako główny argument spadków. Jak pisałem, po

części zdecydowanie racja. Trzeba jednak pamiętać jeszcze o cykliczności na

rynku ropy, o czym niedawno też wspominałem. Wykres pokazuje zachowanie ropy

w ciągu roku na przełomie ostatnich 20 lat. ROPA_rok.gif Oczywiście można się

zastanawiać, czy faktycznie schemat z poprzednich lat będzie mieć miejsce w

sytuacji zamieszania w Iraku i wyborów prezydenckich w USA (świat będzie się

tego obawiać). Ale starsi inwestorzy chyba już doskonale wiedzą, że Irak,

czy wybory prezydenckie mają tylko usprawiedliwić pewne zjawiska które

zachodzą na giełdowych rynkach. Jeśli cykliczność ma się powtórzyć, to powód

do tego rynki sobie znajdą. A czy się powtórzy ? Łącząc oba wykresy

podobieństwo rzuca się w oczy natychmiast. ROPA2.gif Jeśli mamy iść tym

torem, to ropa do końca roku spadnie jeszcze do 34 dolarów. Na dzisiaj

wydaje się to nieprawdopodobne. Na dzisiaj.

Co na ten tydzień ? O PKO BP, MOLach, polityce i danych makro napiszę już w

porannych. Bardzo ważna może się okazać opublikowana w środę decyzja RPP.

Piątkowe dane o cenach żywności i napojów bezalkoholowych za I połowę

września były bardzo dobre. Kolejny argument, że napięcia inflacyjne słabną

i inflacja swój szczyt już osiągnęła. Oczywiście błędem byłoby opieranie

oczekiwań co do środowej decyzji RPP tylko na podstawie bieżących

pojedynczych wskaźników, co także podkreślają członkowie RPP. Jeśli jednak

Rada znowu zaskoczy rynek mocniejszą podwyżką, to obawiam się, że bardzo

silny spadek Wigomentru (60% pesymistów, 16% optymistów), wbrew

dotychczasowej tradycji, tym razem może być proroczy. Od razu przypominam,

że ja pod uwagę biorę tylko znaczące zmiany, lub ekstremalne poziomy

optymizmu/pesymizmu - teraz mamy i jedno i drugie. Agresywne podwyżki stóp

procentowych są dla rynku akcji bardzo niekorzystne, a kolejne +50 pb. taką

właśnie podwyżką będzie i mnie na pewno mocno przestraszy. Do środy jednak

jeszcze dużo czasu. Do decyzji będziemy szukać dna korekty i oczekiwałbym go

na niedalekim poziomie (lub może osiągnęliśmy go w piątek, co sugeruje

Wigometr). Pomimo swojego sceptycyzmu, pamiętam jednak jak świetne nastroje

panowały ostatnio na rynku i wiem jak niewiele potrzeba, by popyt znowu

uwierzył w dalsze wzrosty. Tak samo jak do wzrostów ruszyliśmy dopiero idąc

za (a nie przed) rynkami z naszego regionu, tak samo i tym razem korekta nie

powinna być zbyt głęboka w jednym ruchu, skoro węgierski BUX.gif i czeski

PX50.gif dalej są przy szczytach. Nawet jeśli są to szczyty całego wzrostu

(tego nie powiem), to rynek musiałby pobujać się kilka tygodni w

konsolidacji, poszarpać się w obie strony i dopiero ruszyć do mocniejszej

przeceny. Także szukamy dna korekty, a jej poziom w dużej mierze zależy

zarówno od wspomnianej decyzji RPP, jak i wtorkowej decyzji rządu w sprawie

PKO BP.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama