Stalexport potrzebuje pieniędzy, aby m.in. zwiększyć obrót wyrobami hutniczymi. W połowie maja akcjonariusze upoważnili zarząd do emisji akcji w ramach kapitału docelowego. Kierownictwo w ciągu trzech lat może zdecydować o sprzedaży do 50 mln walorów (wzrost kapitału o 46%).
Oferta miała być przeprowadzona najpierw w lipcu, potem - po wakacjach. Ostatecznie w tym roku jej nie będzie. - Kwestia naszego zaangażowania w WRJ to element nieokreślonego ryzyka. W związku z tym chcemy odłożyć emisję do czasu wyjaśnienia tej sprawy, żeby inwestorzy nie podejmowali decyzji w sytuacji niepewności co do wysokości naszych zobowiązań - mówi Emil Wąsacz, prezes Stalexportu. - Przesunięcie oferty na I półrocze 2005 r. nie wpłynie na kondycję firmy i strategię, w tym rozszerzanie działalności autostradowej - dodaje.
Poszukiwany inwestor
dla WRJ
Straszące w Stalexporcie poręczenia i gwarancje udzielane były przez zarząd, na którego czele stał Ryszard Harhala. WRJ, choć wydała już na budowę walcowni około 700 mln zł, nie może dokończyć przedsięwzięcia. Według niektórych źródeł, potrzebuje jeszcze około 200 mln zł, ale banki wstrzymały finansowanie. Zadłużona spółka (Stalexport ma ponad 7% udziałów), której największym akcjonariuszem jest Towarzystwo Finansowe Silesia (kontrolowane przez Skarb Państwa), stoi na krawędzi upadłości. - Uczestniczymy w negocjacjach z bankami, wierzycielami WRJ i Skarbem Państwa. Wszyscy są za tym, aby szybko znaleźć inwestora dla firmy. Optymistyczny scenariusz zakłada, że może zostać wyłoniony do końca tego roku - uważa E. Wąsacz. Na rynku spekuluje się, że zakupem WRJ mogą być zainteresowane ukraiński Donbas i LNM. Proces wyboru inwestora dla WRJ został już uruchomiony. TFI Silesia wybrało doradcę, który ma przygotować kilka wariantów restrukturyzacji spółki. - To pozwoli oszacować, jakiej kwoty spółka potrzebuje na dokończenie inwestycji, a w przypadku jej zaniechania i sprzedaży majątku, ile pieniędzy mogą odzyskać udziałowcy i wierzyciele - mówi E. Wąsacz.