Wczoraj zarząd GPW dopuścił papiery toruńskiego dystrybutora farmaceutyków do obrotu giełdowego. Będzie to dziewiętnasta spółka, która trafi w tym roku na parkiet.

Zgoda giełdy uwarunkowana była wydaniem przez spółkę odpowiedniego komunikatu. Po pierwsze, Torfarm musiał się w nim odnieść do pożyczek udzielanych podmiotom, których działalność nie jest związana z tym, co robi, czyli handlem farmaceutykami. Chodzi o Coovap (producent wyrobów metalowych, powiązany z Torfarmem w ten sposób, że brat prezesa jest pośrednio jej właścicielem) oraz Electus (obraca wierzytelnościami). Na koniec sierpnia pożyczki sięgały odpowiednio 4,2 mln zł i 10,9 mln zł. - Obydwie pożyczki traktujemy jako lokatę wolnych środków, o czym informowaliśmy w prospekcie - mówi Kazimierz Herba, prezes i główny udziałowiec Torfarmu. Spółka zobowiązała się, że nie będzie udzielać nowych pożyczek i poręczeń podmiotom powiązanym, które nie znajdują się w grupie kapitałowej (Coovap ma spłacić pożyczkę na początku 2005 r.). Co do podmiotów niepowiązanych - pożyczki mogą być udzielane jedynie do końca 2005 r. w celu uzyskania ponadrynkowej stopy zwrotu (ale nie więcej niż 15 mln zł).

Po drugie, Torfarm musiał uregulować zasady, na jakich współpracuje ze spółką KMH Serwis. Jej właścicielem jest Kazimierz Herba. To właśnie z tą firmą podpisany jest kontrakt menedżerski prezesa. Poza tym KMH świadczy na rzecz dystrybutora usługi związane ze sprzątaniem, pracami administracyjnymi czy remontowymi. Torfarm ma zakończyć współpracę dotyczącą tych usług do połowy 2005 r. (wartość tegorocznych umów szacowana jest na 1,1 mln zł, a za I półrocze 2005 - 600 tys. zł). Poza tym rada nadzorcza ma objąć szczególnym nadzorem wykonywanie umowy. - Usługi są świadczone dla Torfarmu po konkurencyjnych cenach. Ale statut spółki publicznej zobowiązuje do przejrzystości - komentuje K. Herba.