Patrząc na powstałą na wykresie dziennym świecę, w szczególności na jej impet, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że oto zaczęła się nowa fala hossy. Indeks wystartował z luką, w czasie sesji nie oddał pola, powstała biała świeca z zamknięciem najwyższym od kwietnia sprawia jak najlepsze wrażenie. Obrót (343 mln) nie jest ani za wysoki - oznaczałby wtedy wyjście, wyprzedaż akcji, ani za niski - bardzo niski obrót mógłby świadczyć o przypadkowości lub też o pułapce.

Ale właściwie co się stało? Skąd te wzrosty? Zachód zachowuje się przyzwoicie, ale też zaledwie przyzwoicie. Wskutek dobrych wieści zza oceanu nasza giełda dostała pozwolenie, zielone światło do wzrostów. Dostawała go wiele razy wcześniej, nie zawsze jednak to wykorzystywała. Impuls do wzrostów dały ceny miedzi na giełdzie metali w Londynie. Już w piątek KGHM zanotowała swoje kilkumiesięczne maksimum, po to, by otworzyć się w poniedziałek jeszcze wyżej i zakończyć sesję ponad 5-proc. wzrostem. Do zwyżki przyłączyła się TP. Dopiero później, w czasie sesji, około godz. 14.00 ruszył Orlen. Sytuację zagasił nieco Pekao, któremu została obniżona rekomendacja. Informacja ta ukazała się kilka minut po 10.00 i spowodowała spadek notowań jednej z największych spółek z indeksu. Co by było, gdyby nie ten zimny prysznic?

TP, KGHM i Orlen - te trzy spółki "wytworzyły" 238 mln zł obrotu, tj. niemal 70%. Kiepsko natomiast wypadły banki, z wyjątkiem BRE. I znów wraca ten sam problem. Gdyby nie skład indeksu WIG20, który jest wyraźnie "przebankowany", bylibyśmy już być może w okolicach 2000 pkt, a może i wyżej? Może śladem WIG-u byłby to już historyczny szczyt? Ten jeden jedyny sektor gospodarki ma tak duży udział w WIG20, że trudno sobie wyobrazić atakowanie szczytów bez banków. Właśnie ponosimy konsekwencje za nadmierne "ustabilizowanie" indeksu. Rynek od 3 lat nie jest trendowy, towarzyszy mu niska zmienność, przez co gra na kontraktach terminowych stała się mało atrakcyjna.

Podsumowując, na rynek napływa wyraźnie jakiś kapitał, który koncentruje się na kilku spółkach. Wydaje się, że ta tendencja potrwa jeszcze jakiś czas.