Reklama

Weekendwa Analiza Futures

Publikacja: 07.11.2004 17:40

Dzisiejsza "Weekendowa..." nie będzie zbyt długa. Jako, że przyszło mi pisać

tydzień po tygodniu nie ma sensu się powtarzać. Chciałbym dziś zwrócić uwagę

na kilka faktów, które uaktualniają poprzednią ocenę sytuacji. No i wspomnę

oczywiście o dwóch najważniejszych wydarzeniach tego tygodnia: raporcie o

stanie rynku pracy w USA oraz "prywatyzacji" PKO BP. Nie wspomnę za to ni

Reklama
Reklama

słowem o wyborach prezydenckich w Stanach, bo napisano o tym już

wystarczająco dużo. Na szczęście wynik jest niepodważalny i zostanie nam

oszczędzona batalia prawnicza. Obie armie prawników zostały właśnie

zdemobilizowane.

Wczoraj odbyła się specjalna sesja giełdowa, na której zawarto transakcje

zakupu akcji PKO BP. Zleceń kupna było ponad 140 tysięcy. Ostatecznie w

Reklama
Reklama

transzy inwestorów indywidualnych znalazło się 160.000.000 akcji, czyli 16%

kapitału banku: subtransza inwestorów detalicznych (104.188.322 akcji, 10,4%

kapitału zakładowego) oraz subtransza klientów banku, którzy założyli lokatę

prywatyzacyjną (55.811.678 akcji, czyli 5,6% kapitału). Krajowi inwestorzy

instytucjonalni kupili 132.000.000 akcji (13,2% kapitału), a zagraniczni

85.000.000 (8,5% kapitału). Pierwsze normalne notowanie planowane jest na 10

Reklama
Reklama

listopada. Redukcja wyniosła dla większości zleceń inwestorów indywidualnych

89,99%. Redukcja jest spora, ale trzeba pamiętać, że jeszcze nie dawno

spodziewano się znacznie większej. Prezent ministra skarbu w postaci

zwiększenia puli akcji w ofercie pewnie nie wszystkim się spodobał.

Wcześniej mówiło się o redukcji 95% czyli każdy składający zamówienie na

Reklama
Reklama

papiery banku liczył się, że dostanie mniej więcej jedną dwudziestą z tego

co zamówił. Większość, by dostać papiery za równowartość wszystkich

posiadanych środków musiała posiłkować się kredytem. Stąd ta redukcja. Popyt

większości był "pusty" i pochodził właśnie z tych kredytów. Można było

spokojnie wziąć kredyt piętnastokrotnie większy od posiadanych środków, a w

Reklama
Reklama

niektórych przypadkach ponad dwudziestokrotnie większy. Pewnie niewielu

inwestorów liczyło się z możliwością, że kredyt faktycznie zostanie

uruchomiony. Większa podaż ze strony ministra Sochy zmieniła tą sytuację.

Część popytu, który z założenia nie miał być zaspokojony został

wykorzystany. Wielu inwestorów ma teraz akcji PKO BP za kwotę większą niż

Reklama
Reklama

wcześniej zakładało. Kredyty w części zostały uruchomione i odsetkowy zegar

zaczyna tykać. Dobrze jeśli ktoś ma dodatkowe środki i szybko pokryje

różnicę, ale jeśli nie to pozostaje sprzedaż przynajmniej "nadwyżkowych"

papierów.

Każdy ma tego świadomość. Postawienie inwestora pod presją podwyższa u niego

nerwowość. Czy będzie czekał na wzrost kursu, czy też będzie chciał się

szybko pozbyć balastu? Nadzieję budzą zapowiedzi, że można liczyć na popyt

ze strony inwestorów instytucjonalnych, bo ci nie są jeszcze syci. Ale

przecież nie oznacza to, że rzucą się oni na rynek jak wygłodniałe wilki.

Wydaje się, że dobrze będzie, jak ceny w ciągu pierwszych dni będą

utrzymywać stały poziom. Nawis podażowy jest spory. Wprawdzie popyt także,

ale tu nie ma presji czasu. Czas będzie działał na korzyść popytu. Nie

chodzi tu nawet o kredyty, ale po prostu wielu inwestorów potraktowało zakup

PKO BP jako jednorazowy, szybki strzał. Oferta musi zakończyć się sukcesem.

Tego wymaga interes polityczny (niestety) oferujących. Nie będą to jednak

kokosy. Można podejrzewać, że nieco zarobią "lokatorzy", ale ci co kupowali

na kredyt muszą się starać, by wyjść na zero.

Temat notowań PKO BP będzie teraz głównym tematem rynkowym. Debiut przypada

na środę przed czwartkowym świętem. Gdyby nie PKO BP pewnie piątkowa sesja

Przejdźmy do tematu drugiego - piątkowy raport o stanie rynku pracy w USA.

Atmosfera przed publikacją była bardzo nerwowa. Miał się tu pojawić wpływ

niedawnych huraganów. Poza tym kalkulowano ile osób dostało ostatnio pracę w

administracji rządowej, która byłaby elementem kampanii prezydenckiej.

Oczekiwania były wysokie. Oficjalnie mówiło się o 175k nowych miejsc pracy w

sektorach pozarolniczych (na stopę bezrobocia nikt już nie patrzy). Jednak

jeszcze przed publikacją mówiło się o 200k, a nawet 300k. Optymizm był

spory. Okazało się, że i uzasadniony. Faktycznie w październiku powstało

ponad 330k nowych miejsc pracy. Taka wartość robi wrażenie. Jednak reakcja

rynku nie była wcale taka jednoznaczna. Dolar po chwilowym umocnieniu, dwie

godziny po publikacji notował nowe rekordy słabości względem większości

walut. Wzrost cen na rynku akcji, wprawdzie widoczny, to jednak nie

odzwierciedla skali "dobroci" danych.

Tak, po części to efekt wysokich oczekiwań. Skoro spodziewano się po cichu

dobrych danych to i starano się pod te dobre dane zagrać już wcześniej.

Jednak to nie tylko element kalkulacji prognozy ma tu znaczenie. Jeśli

spojrzymy na dane w szczegółach to zauważymy pewne rysy w tym nieskazitelnym

obrazie. Na 337k nowych miejsc pracy aż 272 przypada na sektor usług. Sektor

produkcji zanotował wzrost o 65k. Niby nieźle, ale przemysł wytwórczy

zanotował spadek o 5k. Wzrost w sektorze produkcji zawdzięczamy głównie

firmom budowlanym i konstrukcyjnym (+72k), a to już jest ściśle powiązane z

usuwaniem szkód po obecności huraganów, co jasno sygnalizuje się w raporcie.

Na wzrost zatrudnienia w usługach największy wpływ miał wzrost o 97k w

dziale usług dla biznesu. Połowa z tego praca tymczasowa polegająca na

pomocy w księgowości (m.in. zamykanie kwartału). 8k nowych miejsc pracy

związanych jest z usługami architektonicznymi i inżynieryjnymi (huragany). W

służbie zdrowia powstało 41k nowych miejsc pracy, a w szkolnictwie 22k. W

administracji rządowej mamy 41k nowych miejsc pracy. Jak widać, dane nie są

już tak radosne. Zatrudnienie rośnie, ale problem w tym, że nie jest to w

całości wzrost związany ze wzrostem gospodarczym. Sporo w tej zwyżce

czynnika naturalnego (huragany) i sezonowego (prace tymczasowe). Znacznie

lepiej by to wyglądało, gdyby takie dane pojawiły się bez wcześniejszej

aktywności huraganów. Ich obecność naraziła ubezpieczycieli na starty, ale

dała impuls rynkowi pracy. Problem w tym, że jest to tylko (i na szczęście)

impuls jednorazowy, który z czasem wygaśnie. Pocieszające jest to, że zbliża

się sezon świąteczny, który zapewni prace tymczasową dla kolejnych chętnych.

To jednak też wszyscy wiedzą. Podsumowując, dane są niezłe, ale nie takie by

piać z zachwytu. Umiarkowany wzrost z piątku wydaje się wystarczającą

reakcją.

Przejdźmy teraz do techniki. Rynek nie zdołał podnieść ponad poziom

kwietniowych szczytów. Nawet nie doszło do testu tego poziomu. Tydzień

zaczął się obiecująco, ale z każdym dniem było gorzej. W efekcie na wykresie

tygodniowym mamy czarną świecę WIG20tyg.gif FUTUREStyg.gif Spadek był na

tyle dotkliwy, że powstały na wykresach wskaźników pierwsze symptomy

osłabienia. RSItyg_fut.gif jest bliski wygenerowania sygnału sprzedaży.

ROCtyg_fut.gif właściwie już to uczynił. Jest jednak samotny więc na razie

podchodźmy do tego z dystansem. CCItyg_fut.gif mimo słabej świecy wzrósł.

MACDtyg_fut.gif naturalnie jest najwolniejszy i na razie daleko mu do

sygnałów sprzedaży.

Czy te sygnały ostrzegawcze należy brać poważnie, czy też na razie je

ignorować? Ignorować nie należy, ale nie maRSIdzienny_fut.gif

ROCdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif MACDdzienny_fut.gif

Mimo braku reakcji na ostatnią podaż widać, że coś się kroi. W ubiegłym

tygodniu spodziewałem się, że rynek wykona ruch ponad szczyty z kwietnia, by

wywołać euforię wśród byków. Ta miałaby zakończyć zwyżkę. Przypuszczałem

też, że podaż będzie bardziej widoczna za sprawą zamykania pozycji przez

inwestorów zagranicznych. Podaż faktycznie była widoczna i to nie tylko na

KGH, które podało słabsze od oczekiwań wyniki finansowe. Czy pochodziła od

inwestorów zagranicznych tego naturalnie nie wiem. Wiem natomiast, że trzy

ostatnie sesje spadków cen akcji nie kosztowało ich wiele. Cały ostatni

tydzień mieliśmy do czynienia z umacnianiem się złotego, co skutecznie

rekompensowało straty na rynku akcji wig20_usd.gif Mogą oni w tej chwili

sprzedawać właściwie bez konsekwencji. Jak długo jeszcze może potrwać ruch

wzrostowy złotego? Myślę, że głębsza korekta zbliża się wielkimi krokami

koszyk.gif usdpln.gif eurpln.gif

Do tej pory sądziłem, że dojdzie do wybicia (fałszywego, ale jednak) nad

poziom kwietniowych szczytów. Po ostatnich akcjach podaży zaczynam się nad

tym zastanawiać. Zakładałem, że uda się na fali euforii wzrosnąć do okolic

1940-1950 pkt. co wynikało m.in. z wysokości ostatnich ruchów spadkowych

zniesienie2.gif Czy takie oczekiwania były zasadne? Może do pułapki w ogóle

nie miało dojść, a sprawę niepotrzebnie skomplikowałem. Może podaż atakuje

bez zbędnych akcji pozorowanych? Może to skrzywienie forexem, gdzie czesanie

stopów jest na porządku dziennym, kazało oczekiwać wspomnianego wyskoku? Za

wyskokiem cen do okolic 1950 pkt. przemawia także układ linii trendu. Od

dłuższego czasu rynek rośnie z tempie wyznaczonym przez ciągłe niebieskie

linie linie.gif Tym razem nie udało się jej sięgnąć. Rynek zatrzymał się na

innej linii - zielonej. To są linie wewnętrzne, ale ja bym ich od razu nie

odrzucał. Jeśli spojrzymy bliżej widać, że wiele zależy od dwóch linii

krótkoterminowych, z których pierwsza biegnie tuż pod piątkowym dołkiem. O

ile ta da sygnał wstępny, to druga, kropkowana, da dość ważny sygnał

sprzedaży, który zbiegłby się z wykreśleniem na wykresie dziennym formacji

podwójnego szczytu.

W tym tygodniu można liczyć na jeszcze jedną próbę podniesienia rynku. Jeśli

będzie ona szła opornie i przy małym obrocie, to wszystko zacznie się

układać w jasny obraz. Ataku popytu nie należy nadal wykluczyć, ale

przypominam, że należy go traktować raczej za ruch pozorowany niż faktyczną

chęć kupna. Bez zagranicy nie poszalejemy, a tej układ kursów już nie

sprzyja.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama