ale ograniczały się one do jednej sesji. Wyjątkiem był tu zjazd w połowie
października. Udało się jednak już o nim zapomnieć. Teraz mamy kolejny nieco
szybszy spadek, ale nie jest powiedziane, że to nie kolejna zmyłka.
Prawdopodobnie właśnie tak jest i gdy ceny zjadą jeszcze niżej byki zaczną
panikować. I zabawa zacznie się od nowa. Kiedyś się to skończy. Oczywiście
rodzi się przypuszczenie, że tradycyjnie szczyt zostanie wyznaczony na
początku wiosny. Byłoby to zabawne, ale niczego nie można wykluczyć.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewną ciekawostkę. Spójrzmy na
podobieństwo obecnej sytuacji rynkowej z tą z kwietnia ub.r. linie.gif
Wtedy, podobnie jak teraz wiele osób liczyło na wykreślenie szczytu.
Zauważmy, że w obu przypadkach mamy do czynienia z wybiciem poza obszar
formacji klina zwyżkującego, co jest sygnałem sprzedaży. Wtedy spadek
sprowadził ceny do poziomu początku formacji. Teraz też by się przydał taki
spadek. Nastroje by się pogorszyły na tyle, by myśl o kolejnych rekordach
wzbudzała uśmieszek. Jest jeszcze coś. Spadek w te okolice jest także
możliwy z innego powodu. Połączmy ważniejsze szczyty i dołki z ostatnich
miesięcy linie2.gif Mamy duży klin zwyżkujący. Idąc tym tropem, spadek w
okolice początku małego klina wydaje się całkiem prawdopodobny. Zbiegnie się
to zapewne z linią dolnego ograniczenia dużej formacji k czasu budowania formacji klina.
Takie założenie każe oczekiwać, że spadek potrwa jeszcze przez najbliższy
tydzień, a być może zahaczy także o pierwsze dni następnego. Spore tempo,
ale niedźwiedzie mają za sobą kilka ważnych argumentów.
Wskaźniki techniczne właściwie nie pozostawiają wątpliwości. Co ciekawe,
także te tygodniowe. Od nich zacznijmy. ROCtyg_fut.gif Tu nie mamy jeszcze
wprawdzie mocnego sygnału sprzedaży, ale nie udało się też wskaźnikowi
pokonać spadkowej linii trendu. Doszło do odbicia. Podobna sytuacja ma
miejsce na CCItyg_fut.gif Tu mamy także bardzo blisko do wygenerowania
sygnału sprzedaży. Linia wskaźnika jest bliska pokonania wzrostowej linii
trendu. Taki sygnał padł już na RSItyg_fut.gif Podczas ostatnich wzrostów
cen linia wskaźnika doszła do okolic poziomu wykupienia (70 pkt), ale nie
udało się wyjść w strefę wykupienia. Podaż na to nie pozwoliła.
Najwolniejszy ze wskaźników MACDtyg_fut.gif zmniejszył odległość do linii
sygnalnej. Jak widać, na wszystkich wskaźnikach jesteśmy właściwie na progu
poważnych średnioterminowych sygnałów sprzedaży. Dla szybszych graczy taki
układ jest już wystarczającym do gry na spadek cen. Zwłaszcza, gdy wiemy, co
się dzieje na wskaźnikach dziennych.
A co się dzieje? Spójrzmy. ROCdzienny_fut.gif zachował się podobnie, jak
jego "starszy brat". Tu także blisko jest do sygnału sprzedaży w postaci
przełamania linii trendu wzrostowego. Tu jednak mamy już sygnał sprzedaży w
postaci zejścia w strefę wartości ujemnych. CCIdzienny_fut.gif nie ma takich
dylematów. Tu sygnał sprzedaży jest czytelny. Podobna sytuacja ma miejsce na
RSIdzienny_fut.gif Tu mamy za sobą klasyczny sygnał sprzedaży w postaci
wyjścia ze strefy wykupienia. Jesteśmy bardzo blisko pokonania dłuższej
linii trendu. Wreszcie MACDdzienny_fut.gif Tu klasyka w najlepszym wydaniu.
Po negatywnej dywergencji linia wskaźnika znalazła się pod poziomem linii
sygnalnej. Sygnał sprzedaży jest wyraźny.
Obserwując wszystkie wskaźniki, tak tygodniowe, jak i dzienne, w oczy rzuca
się fakt wykreślenia przez nie negatywnych dywergencji. Oczywiście samo w
sobie znaczy to niewiele, bo w trendzie szybsze wskaźniki się nie
sprawdzają, a kolejnych negatywnych dywergencji może być kilka, ale jeśli na
wskaźnikach pojawią się sygnały sprzedaży to dywergencje umacniają ich
negatywny wydźwięk.
Jak widać, spadek do dolnego ograniczenia dużego klina jest całkiem
prawdopodobny. Póki ceny będą znajdować się w granicach klina, trend
wzrostowy jest obowiązujący. Problemy byków w średnim terminie pojawią się
po ewentualnym wyjściu cen pod linię dolnego ograniczenia formacji. W tej
chwili zakładam, że jednak wsparcie się obroni. Sam spadek do 1780-90 pkt
zapewne wywoła spore zamieszanie. Można przypuszczać, że poziom pesymizmu
będzie większy. Może nawet, dla smaczku, dojdzie do naruszenia linii
ograniczającej formację. Później popyt powinien bardziej aktywny.
Sprawą otwartą jest, czy kontratak popytu będzie na tyle silny, by wyjść na
nowe rekordowe poziomy. Im dalej wybiegamy w przyszłość tym scenariuszy jest
więcej, a każdy obwarowany większą liczbą warunków i założeń. Jedno jest
pewne. Jeśli wspomniany wzrost cen będzie ślamazarny i sztucznie
podtrzymywany będziemy mieli podstawy do poważnych obaw o trend wzrostowy.
To jest perspektywa dość odległa. Dopiero wtedy przekonamy się, czy szczyt z
początku stycznia był tym ostatecznym szczytem całego wzrostu.
Na zakończenie tej pierwszej w tym roku "Weekendowej..." zastanówmy się, czy
ponownie będziemy musieli czekać, aż do wiosny na szczyt. Jak już wcześniej
wspomniałem spadek pooże więc już w
lutym kreślić będziemy szczyt. Problem w tym, jak już wiemy, że nie mysi być
on wyższy od tego z początku roku. Taki rozwój wypadków wskazuje na to, że w
tym roku efektu stycznia raczej nie będzie, a porównanie wartości kontraktów
z początku i końca miesiąca wypadnie korzystniej dla niedźwiedzi.
Kamil Jaros