Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 09.01.2005 18:22

Utarło się, że w styczniu rynek akcji rośnie. Ma to pewne podstawy

racjonalne, ale w dużej mierze jest w tym oczekiwaniu na zwyżkę coś z

postawy życzeniowej. Inwestorzy poszukują prostych recept na osiągnięcie

sukcesu. Jedną z nich ma być tzw. efekt stycznia. Pierwszy tydzień stycznia

tego roku raczej nie sprzyja posiadaczom długich pozycji. W czasie pierwszej

Reklama
Reklama

sesji tego roku wyznaczony został lokalny szczyt, a potem było już tylko

gorzej. Ceny spadły o prawie 100 pkt. Na wykresach pojawiły się nawet luki

bessy. Nastroje mają prawo się popsuć. Otwartym pozostaje pytanie, czy już

mamy za sobą szczyt wzrostu trwającego od miesięcy. Czy początek roku to

także początek nowego trendu?

Spójrzmy na nasz rynek z dystansu WIG20tyg.gif Od dłuższego czasu poruszamy

Reklama
Reklama

się w dość silnym trendzie wzrostowym. Linia trendu pracuje skutecznie już

wiele miesięcy. Na razie nie została pokonana. Wzrost zaprowadził nas nad

poziom oporu usytuowanego w okolicy 1900 pkt. Wydaje się więc, że na razie

trend nie jest zagrożony. Do tego potrzeba czasu. Tendencja, która panuje na

rynku przez wiele miesięcy (a właściwie można już liczyć w latach) nie

kończy się jednego dnia. To musi trochę potrwać. Poza tym rynek w czasie

Reklama
Reklama

kreślenia tak poważnego szczytu zwykle wykonuje gwałtowne ruchy targany

zmieniającymi się nastrojami. Raz gracze są pełni euforii i pewności, że

ceny pójdą jeszcze wyżej, by zaraz zmienić zdanie i lamentować nad

rozpoczętym nowym trendem spadkowym. Tego u nas w tej chwili brakuje. By

nastroje tak się wahały rynek musi spaść na tyle, by zaczęto ogłaszać

Reklama
Reklama

zakończenie wzrostów. Bardzo rzadko się zdarza, by wykreślenie szczytu było

oczywiste dla większości graczy. Zwykle jest to zaskoczenie. Trudno się temu

dziwić. W końcu taka jest natura ekstremów. W czasie kreślenia szczytu

niewielu ma świadomość, że to właśnie szczyt. Większość jest przeświadczona

o kontynuacji trendu. Perspektywy są świetlane.

Reklama
Reklama

Tej euforii nam brakowało. Także zmienność cen nie jest zabójcza. Rynek nie

szarpie się, a powoli zmierza w górę. Spójrzmy choćby na ceny w czasie

wyznaczanie szczytu hossy internetowej (początek 2000 roku). Końcówka

wzrostu wygląda jak piła. Korekty spadkowe są głębokie, bo każda miała być

teoretycznie początkiem spadków. My większe spadki przeżywaliśmy na jesieni,

Reklama
Reklama

ale ograniczały się one do jednej sesji. Wyjątkiem był tu zjazd w połowie

października. Udało się jednak już o nim zapomnieć. Teraz mamy kolejny nieco

szybszy spadek, ale nie jest powiedziane, że to nie kolejna zmyłka.

Prawdopodobnie właśnie tak jest i gdy ceny zjadą jeszcze niżej byki zaczną

panikować. I zabawa zacznie się od nowa. Kiedyś się to skończy. Oczywiście

rodzi się przypuszczenie, że tradycyjnie szczyt zostanie wyznaczony na

początku wiosny. Byłoby to zabawne, ale niczego nie można wykluczyć.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewną ciekawostkę. Spójrzmy na

podobieństwo obecnej sytuacji rynkowej z tą z kwietnia ub.r. linie.gif

Wtedy, podobnie jak teraz wiele osób liczyło na wykreślenie szczytu.

Zauważmy, że w obu przypadkach mamy do czynienia z wybiciem poza obszar

formacji klina zwyżkującego, co jest sygnałem sprzedaży. Wtedy spadek

sprowadził ceny do poziomu początku formacji. Teraz też by się przydał taki

spadek. Nastroje by się pogorszyły na tyle, by myśl o kolejnych rekordach

wzbudzała uśmieszek. Jest jeszcze coś. Spadek w te okolice jest także

możliwy z innego powodu. Połączmy ważniejsze szczyty i dołki z ostatnich

miesięcy linie2.gif Mamy duży klin zwyżkujący. Idąc tym tropem, spadek w

okolice początku małego klina wydaje się całkiem prawdopodobny. Zbiegnie się

to zapewne z linią dolnego ograniczenia dużej formacji k czasu budowania formacji klina.

Takie założenie każe oczekiwać, że spadek potrwa jeszcze przez najbliższy

tydzień, a być może zahaczy także o pierwsze dni następnego. Spore tempo,

ale niedźwiedzie mają za sobą kilka ważnych argumentów.

Wskaźniki techniczne właściwie nie pozostawiają wątpliwości. Co ciekawe,

także te tygodniowe. Od nich zacznijmy. ROCtyg_fut.gif Tu nie mamy jeszcze

wprawdzie mocnego sygnału sprzedaży, ale nie udało się też wskaźnikowi

pokonać spadkowej linii trendu. Doszło do odbicia. Podobna sytuacja ma

miejsce na CCItyg_fut.gif Tu mamy także bardzo blisko do wygenerowania

sygnału sprzedaży. Linia wskaźnika jest bliska pokonania wzrostowej linii

trendu. Taki sygnał padł już na RSItyg_fut.gif Podczas ostatnich wzrostów

cen linia wskaźnika doszła do okolic poziomu wykupienia (70 pkt), ale nie

udało się wyjść w strefę wykupienia. Podaż na to nie pozwoliła.

Najwolniejszy ze wskaźników MACDtyg_fut.gif zmniejszył odległość do linii

sygnalnej. Jak widać, na wszystkich wskaźnikach jesteśmy właściwie na progu

poważnych średnioterminowych sygnałów sprzedaży. Dla szybszych graczy taki

układ jest już wystarczającym do gry na spadek cen. Zwłaszcza, gdy wiemy, co

się dzieje na wskaźnikach dziennych.

A co się dzieje? Spójrzmy. ROCdzienny_fut.gif zachował się podobnie, jak

jego "starszy brat". Tu także blisko jest do sygnału sprzedaży w postaci

przełamania linii trendu wzrostowego. Tu jednak mamy już sygnał sprzedaży w

postaci zejścia w strefę wartości ujemnych. CCIdzienny_fut.gif nie ma takich

dylematów. Tu sygnał sprzedaży jest czytelny. Podobna sytuacja ma miejsce na

RSIdzienny_fut.gif Tu mamy za sobą klasyczny sygnał sprzedaży w postaci

wyjścia ze strefy wykupienia. Jesteśmy bardzo blisko pokonania dłuższej

linii trendu. Wreszcie MACDdzienny_fut.gif Tu klasyka w najlepszym wydaniu.

Po negatywnej dywergencji linia wskaźnika znalazła się pod poziomem linii

sygnalnej. Sygnał sprzedaży jest wyraźny.

Obserwując wszystkie wskaźniki, tak tygodniowe, jak i dzienne, w oczy rzuca

się fakt wykreślenia przez nie negatywnych dywergencji. Oczywiście samo w

sobie znaczy to niewiele, bo w trendzie szybsze wskaźniki się nie

sprawdzają, a kolejnych negatywnych dywergencji może być kilka, ale jeśli na

wskaźnikach pojawią się sygnały sprzedaży to dywergencje umacniają ich

negatywny wydźwięk.

Jak widać, spadek do dolnego ograniczenia dużego klina jest całkiem

prawdopodobny. Póki ceny będą znajdować się w granicach klina, trend

wzrostowy jest obowiązujący. Problemy byków w średnim terminie pojawią się

po ewentualnym wyjściu cen pod linię dolnego ograniczenia formacji. W tej

chwili zakładam, że jednak wsparcie się obroni. Sam spadek do 1780-90 pkt

zapewne wywoła spore zamieszanie. Można przypuszczać, że poziom pesymizmu

będzie większy. Może nawet, dla smaczku, dojdzie do naruszenia linii

ograniczającej formację. Później popyt powinien bardziej aktywny.

Sprawą otwartą jest, czy kontratak popytu będzie na tyle silny, by wyjść na

nowe rekordowe poziomy. Im dalej wybiegamy w przyszłość tym scenariuszy jest

więcej, a każdy obwarowany większą liczbą warunków i założeń. Jedno jest

pewne. Jeśli wspomniany wzrost cen będzie ślamazarny i sztucznie

podtrzymywany będziemy mieli podstawy do poważnych obaw o trend wzrostowy.

To jest perspektywa dość odległa. Dopiero wtedy przekonamy się, czy szczyt z

początku stycznia był tym ostatecznym szczytem całego wzrostu.

Na zakończenie tej pierwszej w tym roku "Weekendowej..." zastanówmy się, czy

ponownie będziemy musieli czekać, aż do wiosny na szczyt. Jak już wcześniej

wspomniałem spadek pooże więc już w

lutym kreślić będziemy szczyt. Problem w tym, jak już wiemy, że nie mysi być

on wyższy od tego z początku roku. Taki rozwój wypadków wskazuje na to, że w

tym roku efektu stycznia raczej nie będzie, a porównanie wartości kontraktów

z początku i końca miesiąca wypadnie korzystniej dla niedźwiedzi.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama