Pierwszy przetarg na SENG został ogłoszony na początku października ub.r. Został szybko unieważniony, jeszcze zanim wykonawcy zdążyli złożyć oferty. Powód? Okazało się, że został źle przygotowany, gdyż ogłoszono go w ramach procedury na roboty budowlane zamiast na usługi. Wpadka była tym bardziej dotkliwa, że przygotowania zajęły wiele miesięcy. Wymagały nadzoru Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) oraz dochowania procedur bezpieczeństwa.
Wyśrubowane warunki
Nie każda spółka może być wykonawcą SENG. Zleceniodawca określił bardzo restrykcyjne kryteria, m.in. uprawnienia w zakresie dostępu do informacji poufnych i tajnych czy doświadczenie w budowie systemów obserwacji dalekiego zasięgu. Podmiot musi posiadać zdolność kredytową na poziomie 100 mln zł. To zmusza firmy (zwłaszcza mniejsze) do organizowania się w konsorcja.
Długotrwała procedura
Zainteresowane podmioty mają niewiele czasu, żeby zgłosić się do przetargu. Najpierw muszą złożyć (do 1 marca) wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. Po ich sprawdzeniu pod względem formalnym do 16 marca Straż Graniczna wyśle zaproszenia do złożenia ofert. Otrzyma je 7 podmiotów. Dlaczego tyle? - Tak wynika z analiz naszego biura informatyki i łączności - tłumaczyła Jolanta Górzyńska-Gortrat z Komendy Głównej Straży Granicznej. Spółki lub konsorcja będą miały dwa miesiące na przygotowanie i złożenie ofert. - Myślę, że termin może się wydłużyć - zastrzegła J. Górzyńska-Gortrat. Wybór wykonawcy przeciągnie się zatem na trzeci, a może nawet czwarty kwartał. Budowa systemu ma trwać dwa lata (od podpisania umowy).