Vistula
O 507,8% wzrósł w ubiegłym roku kurs krakowskiej Vistuli. To najlepszy wynik w grupie wszystkich spółek giełdowych.
31 grudnia 2003 roku notowania spółki wynosiły 5,1 zł. Rok później już 31 zł (ceny z zamknięcia sesji). Stopa zwrotu byłaby jeszcze wyższa, gdyby nie spadek kursu tuż przed końcem ubiegłego roku. Ustanowione w listopadzie roczne maksimum wynosi 36,8 zł. Po raz ostatni tak wysoko akcje producenta odzieży były wyceniane w 1994 roku.
Na spektakularną ubiegłoroczną zwyżkę Vistuli złożyło się kilka czynników. Na pewno kurs odrabiał "zaległości". Kiedy inne firmy bardzo drożały (tzw. hossa średniaków rozpoczęła się przecież jeszcze w 2003 roku), Vistula należała do outsiderów rynku, mimo że wcześniej została mocno przeceniona. Ale sytuacja pewnie by się nie zmieniła - albo zmiana nie byłaby tak widoczna - gdyby nie bardzo duża poprawa wyników finansowych. To dobre rezultaty sprawiły, że spółka dołączyła do liderów rynku, a potem ostatecznie znalazła się na pierwszym miejscu w ich klasyfikacji. W I kwartale 2004 r. Vistula zarobiła około 7 mln zł - porównywalne były jej roczne zyski w latach, kiedy w ogóle o zyskach była mowa. Nic dziwnego, że inwestorzy skłonni byli płacić coraz więcej za akcje, "kupując" efekty restrukturyzacji przedsiębiorstwa i coraz lepsze widoki na jego przyszłość.
Spółka spełniła oczekiwania giełdowych graczy. Wstępne dane za zeszły rok są rekordowo dobre: 21 mln zł zysku netto i 120 mln zł przychodów ze sprzedaży, to wyniki, których inne firmy z branży mogą pozazdrościć. A propos branży - firma od kilku lat zmieniała profil działalności: z produkcyjnego na produkcyjno-dystrybucyjny. Vistula już nie szyje odzieży (robią to jej spółki zależne). Zajmuje się handlem - prowadzi sieć sklepów, przede wszystkim własnych. To jej najważniejszy i najbardziej zyskowny segment działalności.