tylko z tego, że spółki podały swoje wyniki na początku tygodnia. Jeśli tak,
z czego wynikają szaleńcze zakupy marudera KGH. Czy z tego, że inwestycje w
te papiery są teraz obarczone większym ryzykiem? (o tym później).
To nie spółki są kupowane, ale kupowana jest Polska. Ktoś wydał
rekomendację, że Polska jest "niedoważona", i że trzeba to skorygować.
Zapewne wyszło razem z rekomendacją, by doważyć także pozostałe rynki
regionu. No więc ktoś inny postanowił "doważyć" udział polskich papierów w
portfelu z 0,8 na 0,9% i mamy tego efekt. Na rynek wjechał odkurzacz i
zmiótł wszystko co stało po stronie "sprzeda" na wysokości kilku procent.
Kto próbował z tym walczyć, zginął. Teraz można się zastanawiać, czy to już
koniec. Strzał tylko na kilka dni? Wprawdzie kilka razy już mieliśmy do
czynienia z takimi sytuacjami, to zwykle dotyczyły one impulsu na
pojedynczej sesji, by wywołany nim optymizm wykorzystać do dystrybucji. Tym
razem, mamy za sobą trzy dni. W prawdzie w piątek w końcówce podaż była
silniejsza, to jednak jeszcze w pierwszej połowie tej sesji trwały zakupy.
Czy tu także chodzi o dystrybucję? Nie można tego wykluczyć, choć skala
popytu każe przypuszczać, że jednak chodzi o dalszy wzrost cen, a
przynajmniej utrzymanie ich przez dłuższa czas na obecnych poziomach Trudno
zgadywać, gdy chodzi o decyzje podejmowane przez wąską grupę ludzi.
Pozostajo błyskawicznej
dystrybucji.
Wydaje się więc, że najlepszym rozwiązaniem jest oczekiwanie na dalszy
wzrost, ale bez euforii. Nie wolno zapominać o zagrożeniach. Pierwszym jest
cały czas aktualny scenariusz klina zwyżkującego. Jest on widoczny zarówno
na wykresie indeksu WIG20tyg.gif jak i kontraktów FUTUREStyg.gif Tym
bardziej, że ładnie wpisuje się to układ linii wewnętrznych linie.gif Warto
o tym pamiętać choćby z tego powodu, że wskaźniki tygodniowe jeszcze nie
wygenerowały sygnałów kupna, choć jest wielce prawdopodobne, że uczynią to w
tym tygodniu RSItyg_fut.gif ROCtyg_fut.gif CCItyg_fut.gif MACDtyg_fut.gif
Innym czynnikiem, który wydaje się sprzyjać bykom jest ujemna baza.
Faktycznie ostatnio analiza bazy (jako antywskaźnik) okazała dobrym
narzędziem, ale warto też pamiętać, że w czasie kreślenia szczytu na wiosnę
2000 roku także mieliśmy ujemną bazę. Dopiero w czasie miesięcznej
konsolidacji jej wartość się zmieniła baza1.gif Jak widać, pomimo ostatniego
wzrostu nic nie stoi na przeszkodzie, by teraz pomieszać się na poziomie z
ostatnich dwóch sesji. W tej chwili najmniej prawdopodobne wydaje się nagłe
zawrócenie i dynamiczny spadek. Za wiele w ten wzrost włożono. Wydaje się,
że okolice niedawnych szczytów są dobrym wsparciem. Zejście niżej byłoby
niebezpieczne i mogłoby skutkować sygnałami sprzedaży u co szybszych graczy.
W tym tygodniu najciekawszą informacją była publikacja wskaźnika zmian cen
towarów konsumpcyjnych za styczeń. Jak wiadomo, to jest jeden z głównych
czynników wpływających na decyzje podejmowane przez RPP. Ta zbiera się w
najbliższym tygodniu (czwartek-piątek) i rynek oczekiwał na dane, by
przekonać się, czy nie będzie żadnych przeszkód, by rada zgodnie z
wcześniejszymi prognozami zmieniła swoje nastawienie z restrykcyjnego na
neutralne. Przypuszczano, że inflacja w styczniu wzrosła do 4,5% r/r z 4,4%
w grudniu. Zdaniem ekonomistów, miało być to głównie wynikiem efektu bazy
oraz podwyżek cen regulowanych. Ku zaskoczeniu wszystkich styczniowa
inflacja r/r wyniosła tylko 4,0%. Zaskoczenie nie dotyczyło jedynie
analityków. Także członkowie RPP nie spodziewali się takiej wartości.
Jeszcze przed jej publikacją członek RPP, Halina Wasilewska-Trenkner
przypuszczała, że "inflacja w styczniu ujęciu rocznym może wzrosnąć
nieznacznie powyżej 5%". Jak widać, rzeczywistość okazała się znacznie
lepsza. Dawno nie było takiej różnicy między faktyczną wielkością inflacji,
a prognozami rynku. Sytuację trochę utrudnia fakt, że nie są już podawane
dane dotyczące dynamiki cen żywności, a właśnie spadek cen żywności jest tu
czynnikiem zbijającym wskaźnik cen.
Czy będą tego konsekwencje? Wydaje się już na 100% pewne, że rada w piątek
obniży swoje nastawienie. Czy jest szansa na obniżkę stóp? Wprawdzie rada
już kilka razy zaskakiwała rynki swoimi decyzjami, ale chyba tym razem nie
zgotuje nam niespodzianki. Obniżka jest możliwa, ale dopiero na następnych
posiedzeniach. Wiele będzie zależało od najnowszej projekcji inflacji oraz
samej inflacji w lutym oraz nowych danych ze sfery realnej. Jeśli inflacja
będzie stabilna, na porównywalnym do styczniowego poziomie, to obniżka
wydaje się możliwa. Zwłaszcza, że oczekiwania co do II kw. pod tym względem
są optymistyczne. "Dla nas to ważna informacja [niska inflacja w styczniu],
ale patrzymy zarówno na to, co będzie w projekcji, jak i na bieżące dane. W
związku z tym całkowity obraz nie powinien ulec aż tak znaczącej rewizji" -
skomentował członek rady J. Czekaj. "Sytuacja na rynku pracy, która wpływa
na dynamikę wynagrodzeń, nie zmieni się przecież z dnia na dzień. Przy
blisko 20-procentowym bezrobociu trudno oczekiwać, ż Puszcza do nas oko, że
obniżka stóp jest możliwa szybciej niż się wcześniej wydawało, ale
pamiętajmy, że Czekaj nie należy do jastrzębi.
Niestety ponownie do Sejmu wrócił, nieco zmieniony i mniej bolesny, projekt
zmian w systemie ubezpieczeń społecznych mający na celu zróżnicowanie
składki płaconej przez przedsiębiorców. Zdaniem wiceminister Agnieszki
Chłoń-Domińczak, proponowane zmiany nie dotkną 70 proc. małych i średnich
przedsiębiorców. "Pozostałe 20 proc. nieco większych przedsiębiorców płacić
będzie miesięczne składki o ok. 40 zł wyższe niż obecnie. Moim zdaniem, nie
spowoduje to drastycznych skutków dla rozwoju firm czy tworzenia nowych
miejsc pracy. Wyższe składki będą oznaczać lepsze zabezpieczenie na
przyszłość dla samych przedsiębiorców" (PAP). Ponownie mamy tą retorykę. Już
raz wyleciał za nią Pater. Okazuje się, że rząd chce zaopiekować się
przedsiębiorcami. Zdaniem rządzących zwiększenie składki zapewni im
godziwszą emeryturę, której zapewne sami by sobie nie wypracowali.
Pochylanie się państwa nad niedolą, a właściwie przyszłą niedolą
przedsiębiorców jest wzruszające. Zazdroszczę pani Agnieszce takiej wiary w
gwarancje państwowej opieki. Zwłaszcza, że zwiększona składka ma przełożyć
się godziwszą emeryturę pod warunkiem, że Państwo będzie na nią stać w
przyszłości, gdyż obecnie zwiększona składka zostanie przeznaczona na inne
cele. Pani wiceminister ubolewała, że mimo wzrostu gospodarczego "wciąż mamy
dziurę budżetową, którą trzeba załatać i każda grupa powinna się przyczynić
do jej łatania". Czyli dajcie teraz, a później może coś za to dostaniecie i
na pewno jest to lepsze od własnego oszczędzania. Dodajmy do tego
spodziewany powrót stawki 50% w podatku dochodowym (Samoobrona zaproponuje
zmianę, a Sejm pewnie ją przyjmie) i zestaw się dopełnia.
Na koniec dwie sprawy bezpośrednio z rynkiem w tym tygodniu nie związane,
ale warte odnotowania. "4 lutego w urzędzie KPWiG utworzono zespół roboczy w
celu pełniejszej analizy zebranych do tej pory materiałów dotyczących
doniesień prasowych w sprawie nielegalnych porozumień i działań na giełdzie
grupy zarządzających funduszami emerytalnymi i inwestycyjnymi - tzw. Grupa
Trzymająca Giełdę (GTG). Zakres zadań zespołu roboczego obejmuje zbadanie
materiałów pod kątem ustalenia, czy na ich podstawie można stwierdzić
naruszenie przepisów prawa w innych sprawach niż ustalenie, czy grupa
inwestorów instytucjonalnych właściwie wywiązywała się z obowiązków
informacyjnych wynikających z nabywania znacznych pakietów akcji spółki
Stomil Sanok." To była wiadomość. Teraz podbudowa: "Podjęte przez urząd
KPWiG kroki mieszczą się w ramach standardowej procedury działania w
podobnych przypadkach. Zespół powołano, bo zależy nam na maksymalnie szybkim
wyjaśnieniu wątpliwości. Mamy nadzieję, że pełne wyjaśnienie sprawy
ewentualnej zmowy grupy zarządzających doprowadzi do oczyszczenia atmosfery
wokół całego środowiska i zwiększenia zaufania do polskiego rynku
kapitałowego". Podpisano: Łukasz Dajnowicz Rzecznik prasowy KPWiG.
Znamienne, że decyzja podjęta została w rocznice innego niechlubnego
wydarzenia na rynku. Znamienne, że Komisja do tej pory wzbrania się w
podjęciu działań mających celu pomoc osobom poszkodowanym w odzyskaniu
pieniędzy (SII wystąpił do przewodniczącego komisji, by ten skorzystał ze
swych uprawnień prokuratorskich) podając kuriozalną wymówkę. Buńczuczne
deklaracje oraz wzniosłe hasełka niczego tu nie zmienią. Przyznam, że nie za
bardzo wierzę w jakikolwiek efekt prac tego "zespołu".
Drugą wiadomością jest prawdziwy kwiatek. Przyznam, że musiałem kilkakrotnie
przeczytać tą wiadomość, by w nią uwierzyć. Prezes KG,4 i 2,7 tys. USD za tonę.
Ja nie hedguję w ogóle" - powiedział Błądek. W 2004 roku zysk netto KGHM
sięgnął 1,39 mld zł, ale według Błądka mógł on być o 1 mld zł większy gdyby
nie "nieudane" transakcje zabezpieczające. Przyznam, że nadal mi trudno
uwierzyć w to, co przed chwilą sam napisałem. Prezes koncernu wydobywającego
miedź i srebro w ilościach mających wpływ na światowy rynek zdaje się nie
mieć pojęcia na czym polegają transakcje zabezpieczające. Jego dumne "Ja nie
hedguję" brzmi równie rozsądnie, jak "ja się nie ubezpieczam" u kierowcy
rajdowego. Wóz albo przewóz. Widać, że Pan Prezes lubi sporty ekstremalne.
Do tej pory wpływ cen miedzi i srebra na wyniki spółki były przygaszane.
Teraz trzeba się liczyć z tym, że cena KGH będzie zdecydowanie bardziej
skorelowana ze zmianą cen surowców, a tym samym przełoży się to w większym
stopniu na zmianę wartości indeksu. Można mieć tylko nadzieję, że gdy ceny
miedzi zaczną spadać, to prezes zareaguje. Zresztą konsekwencje takiego
podejścia mamy już teraz. Jaka jest prognoza wyniku KGH na 2005? Zawiera się
w przedziale 0,943-2,0 mld złotych. Choć i ten szeroki zakres może być mało
wiarygodny. W końcu nikt nie wie, jak będzie się faktycznie kształtować
rynek surowców w całym 2005 r. Jest to tym bardziej ciekawe, że w tym roku
zapowiada się wzrost jednostkowy kosztu wydobycia.
Kamil Jaros